Próby odrobienia zeszłotygodniowych strat w wykonaniu złotego jak dotąd były bardzo nieśmiałe. Polski pieniądz notowany jest blisko najniższych poziomów od niemal dekady. Dolar i frank szwajcarski kosztują tyle, ile jeszcze niedawno płacono za euro.


Przez ostatni miesiąc indeks MSCI mierzący wartość walut rynków wschodzących (MSCI EM Currency) osłabił się o blisko 4%, od połowy stycznia zniżkując łącznie o 6,9%. Tyle że polski złoty tylko przez ostatni miesiąc stracił do dolara prawie 7%, od połowy stycznia osłabiając się o blisko 11%! Nasza waluta straciła więc znacznie więcej niż od średniej dla rynków wschodzących. Podobne straty jak złoty odnotowały jednak waluty naszego regionu: czeska korona i węgierski forint.
Na dokładkę bardzo mizerne są ostatnie próby odreagowania. W środę rano dolar kosztował 4,2357 zł i był o ponad dwa grosze tańszy niż dzień wcześniej. We wtorek kurs USD/PLN zniżkował nawet o 8 groszy, ale ostatecznie spadł o niespełna 4 grosze. W poniedziałek amerykańska waluta była najdroższa od 2001 roku i kosztowała ponad 4,30 zł.
Słabość złotego uderza po oczach także na parze z euro. W środę o 9:40 kurs euro wynosił 4,5861 zł i był o dwa grosze niższy od wtorkowego kursu odniesienia. Wczoraj i przedwczoraj kurs EUR/PLN notował 9-letnie maksima powyżej 4,63 zł.
Jedyną dobrą wiadomością z frontu walutowego jest osłabienie franka szwajcarskiego wobec euro i dolara. Dzięki temu kurs helweckiej waluty w Polsce obniżył się do 4,3175 zł, a więc o prawie trzy grosze. Niemniej jednak oznacza to, że frank wciąż notowany jest blisko najwyższych poziomów od stycznia 2015 roku.
Obecne kursy walut są o kilkadziesiąt groszy wyższe niż były jeszcze na początku marca. W nieco ponad trzy tygodnie kurs euro wzrósł o 26 groszy. Dolar przez ostatnie trzy tygodnie podrożał aż o 46 groszy, a frank szwajcarski o 29 groszy.
KK




























































