Wartość niespłaconych w terminie kredytów i pożyczek przekracza już 6 mld zł - wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. To o miliard więcej niż rok temu. Klienci mają problem zarówno ze spłatą kredytów hipotecznych, jak i gotówkowych, samochodowych, a także z zadłużeniem na kartach kredytowych.
- Sposobem na zmniejszenie miesięcznych rat jest zaciągnięcie kredytu konsolidacyjnego - mówi Maciej Bednarek, ekspert Comperia.pl, portalu wyspecjalizowanego w doradztwie finansowym. - Wszystkie pożyczki łączymy w jedną niżej oprocentowaną. Warunkiem konsolidacji jest jednak posiadanie nieruchomości, którą możemy zastawić hipotecznie. Kredyty hipoteczne są bowiem najtańsze. Gdy oprocentowanie gotówkowych wynosi 15 proc., sa-mochodowych przekracza 10 proc., a kart kredytowych 20 proc, za pożyczkę hipoteczną płacimy ok. 6-7 proc. Kredyty konsolidacyjne są w ofercie większości banków. Zwykle oprocentowanie jest wyższe od stopy zwykłych kredytów hipotecznych i wynosi ok. 7,5-8 proc. dla złotego i ok. 5,5-6 proc. dla franków szwajcarskich. Do tego doliczyć należy prowizję za uruchomienie kredytu 0,5 - 2,5 proc. Z nową ofertą wszedł na rynek Polbank, który do końca kwietnia nie pobiera prowizji za udzielenie konsolidacyjnego kredytu. Kredyt Bank natomiast kusi możliwością udzielenia jeszcze dodatkowej kwoty na dowolny cel, pod warunkiem że nie przekroczy ona 11 proc. wartości konsolidowanych kredytów.
Ale konsolidacja ma też swoje słabe strony. Wprawdzie miesięczne raty są niższe, ale trzeba je płacić znacznie dłużej, np. przez 20-30 lat. Tymczasem kredyty gotówkowe zwykle udzielane są na okres od 1 do 3 lat, a samochodowe maksymalnie na 7. Tak więc, ze względu na okres trwania umowy, ostatecznie oddamy bankowi znacznie więcej, niż gdybyśmy wszystkie kredyty spłacali osobno.
Kredyt konsolidacyjny przeznaczony jest nie tylko dla osób, które mają mieszkania lub domy nieobciążone hipoteką, ale również dla tych, które już spłacają kredyty mieszkaniowe. Z powodu wzrostu cen nieruchomości w ostatnich latach zwykle lokal obciążony hipoteką jest już więcej wart, niż gdy zakładany był na nim zastaw. Dlatego bank może podnieść wartość zadłużenia. Jednak udział konsolidowanych kredytów w całości zadłużenia hipotecznego zwykle nie może przekroczyć 30 proc. wartości. Tylko w wyjątkowych przypadkach banki zgadzają się, by wynosił on 50 proc. Za konsolidację trzeba słono zapłacić, ale jeśli dzięki niej miesięczne spłaty zmniejszą się o połowę, warto ją rozważyć.
POLSKA Gazeta Wrocławska
Beata Tomaszkiewicz, Łukasz Pałka



























































