REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Zagraniczne fundusze zarobią na polskich klientach?

    2005-03-04 09:51
    publikacja
    2005-03-04 09:51
    Polskę czeka w najbliższym czasie zalew funduszy zagranicznych – pisze dzisiejszy „Parkiet”. Zgodę KPWiG na wejście na polski rynek ma już siedem podmiotów, które składają się z około 100 subfunduszy o różnych strategiach inwestycyjnych. Jest to niewiele mniej, niż wynosi liczba wszystkich funduszy otwartych, zarejestrowanych w tej chwili w Polsce. Zasady działania funduszy zagranicznych mogą się jednak różnić od standardów, do których inwestorzy przyzwyczaili się na naszym rynku. Przykładem tu są „ukryte” opłaty.

    W poniedziałek rozpoczął sprzedaż udziałów na polskim rynku pierwszy fundusz zagraniczny należący do amerykańskiego banku inwestycyjnego Merrill Lynch. W niedalekiej przyszłości powinny to zrobić kolejne podmioty. Takie plany ma amerykańska grupa Franklin Templetion, Citibank i niemiecki Decka-Bank. Czy inwestycje w te fundusze mogą być bezpieczne?

    „Fundusze zagraniczne sprzedawane w Polsce działają według unijnej dyrektywy, której podlegają też krajowe fundusze otwarte. Zapewniają więc podobne standardy bezpieczeństwa powierzonych środków. W niektórych obszarach ich funkcjonowanie może się jednak różnić od standardów przyjętych w Polsce, do których inwestorzy są przyzwyczajeni” – ostrzegł w wywiadzie dal „Parkietu” Krzysztof Rożko z Departamentu Funduszy Inwestycyjnych KPWiG. „Dlatego uczestnicy powinni bardzo dokładnie czytać prospekty” – dodał.

    Bardzo często zdarza się, że zagraniczne fundusze podają jedynie wysokość opłaty za zarządzanie pomijając opłaty tzw. administracyjne, czyli np. prowizje maklerskie, podatki, koszty marketingu. Krajowe podmioty działające dotychczas na rynku podają łączne koszty obciążające aktywa. Inny może być też sposób naliczania opłat. Polski TFI, jeśli pobiera za zarządzanie np. 5%, to oblicza je sobie od średniej wartości aktywów w ciągu roku. W zagranicznych TFI kwota ta może być obliczana od najwyższej wartości aktywów, jaka została osiągnięta w ciągu roku, czyli w praktyce może być ona większa niż w wariancie polskim. Warto o tym pamiętać, bo fundusze na pewno będą zapewniać w swoich materiałach, że są konkurencyjne cenowo.

    Kolejna sprawa to opłaty manipulacyjne przy zakupie jednostek uczestnictwa. W Polsce jest ona zwykle uzależniona od wysokości wpłacanej kwoty lub kanału zakupu. W funduszach zagranicznych podawana jest zwykle stawka maksymalna z informacją, że może ona ulec zmniejszeniu. Nie wiadomo jednak dla kogo i po spełnieniu jakich warunków.

    Zagraniczne fundusze różnią się także od Polskich formą prawną i rodzajem tytułów uczestnictwa. W Polsce fundusze otwarte sprzedają jednostki uczestnictwa, natomiast zamknięte – certyfikaty. W przypadku zagranicznych nie jest to tak proste. Tytuły uczestnictwa mogą być różne np. jednostki uczestnictwa, udziały czy papiery wartościowe. Wynikają z nich różne prawa, dlatego warto się temu bliżej przyjrzeć przed zakupem.

    Inwestorom, którzy zdecydują się na zakup udziałów w zagranicznych funduszach, przysługują takie same prawa jakie mają uczestnicy w kraju, w którym fundusz jest zarejestrowany. Mogą np. przez przedstawiciela funduszu złożyć reklamację na jego działanie. W przypadku, gdyby przedstawiciel funduszu zagranicznego nie odpowiedział zadowalająco na skargę inwestora, może on zwrócić się o pomoc do KPWiG.

    Kolejną ważną sprawą jest czas realizacji zleceń. Dystrybutor nie może się tłumaczyć, że jest on znacząco dłuższy niż w innych funduszach, bo fundusz jest zarejestrowany poza Polską.

    Ł.O.
    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane: Zakupy

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki