Za tydzień kolejna ocena działalności OFE
Jak co kwartał na koniec marca UNFE po raz kolejny wyliczy średnią ważoną stopę zwrotu uzyskaną przez Fundusze Emerytalne w ciągu ostatnich dwóch lat (za okres od 31 marca 2000 do 31 marca 2002). Na podstawie tej średniej zostanie wyliczona minimalna wymagana stopa zwrotu, która będzie połową średniej ważonej. Już dziś wiadomo, że warunku minimalnej stopy zwrotu może nie spełnić OFE Bankowy (tradycyjnie już outsider zawodów) oraz OFE Skarbiec Emerytura. Najbliższe dni będą więc bardzo nerwowe dla obydwu tych funduszy. Być może jeszcze uda im się wyjść ponad ustawioną poprzeczkę.
Ostatnie spadki cen akcji na giełdzie mogą się przyczynić do dodatkowych strat ponoszonych przez fundusze, które posiadają zbyt duży udział akcji w portfelu. Szczególnie dotkliwe straty mogą ponieść fundusze mocno zaangażowane w akcje chylącego się ku bankructwu Elektrimu. Przypomnę, iż według stanu na koniec grudnia 2001 roku (dane na podstanie raportów rocznych) kilka funduszy znaczną część swych akcyjnych aktywów ulokowała właśnie w akcjach taniejącego w ostatnich dniach konglomeratu. Jeśli weźmiemy pod uwagę. Pod względem procentowego zaangażowania swych aktywów w akcje Elektrimu na czołowych miejscach znajdowały się: OFE PEKAO-Alliance (5,60% wszystkich aktywów akcyjnych ulokowano w akcje Elektrimu), OFE Kredyt-Banku (5,17%), OFE Pocztylion (2,90%), OFE Zurich (2,68%), OFE Bankowy (2,14%). Jak widzimy rekordzista OFE PEKAO-Aliance co dwudziestą złotówkę przeznaczoną na kupno akcji wydał właśnie na akcje Elektrimu. Co prawda od początku bieżącego roku część z wymienionych funduszy w międzyczasie mogła pozbyć się feralnych walorów, jednak strata zanotowana i tak zapewne będzie znaczna.
No cóż, każdy ma prawo się pomylić. Niemal co drugi fundusz w ciągu 2001 roku powiększył liczbę posiadanych akcji w stosunku do roku 2000. Przykładowo OFE Zurich na koniec 2001 roku wykazał posiadanie akcji Elektrimu w ilości ponad 376 tysięcy sztuk więcej niż na koniec roku 2000. Takich optymistycznie patrzących w przyszłość funduszy jak wspomniałem było w sumie sześć. Inne w tym czasie wyprzedawały akcje tej firmy i brawo im za to. Mój fundusz - OFE Commercial Union - był właśnie w gronie tych trafnie przewidujących. Niestety fundusz żony - OFE Nationale Nederlanden - znalazł się po przeciwnej stronie barykady.
ReklamaZobacz także
Szkoda, że lekcje jakie pobierają zarządzający naszymi pieniędzmi odkładanymi na emeryturę odbywają się na nasz koszt. Rozumiem, że nikt nie rodzi się fachowcem. Ale czy nie lepiej było zatrudnić ludzi już przeszkolonych? W końcu giełda papierów wartościowych istnieje już od 1991 roku i od tego czasu wielu doradców inwestycyjnych oraz analityków mogło już się nauczyć na wcześniej dokonywanych błędach. I tych właśnie należało zatrudnić w pierwszej kolejności. Nie wierzę, że tak trudno znaleźć na rynku pracy prawdziwych fachowców.
Trudno się mówi. Po raz kolejny pozostaje mieć nadzieję, iż nauka nie pójdzie w las i za parę lat szefowie zarządzający aktywami w OFE wykazywać się będą większym wyczuciem i profesjonalizmem. Być może zmusza ich do tego nowe przepisy dotyczące funkcjonowania systemu emerytalnego w Polsce. Propozycje takie podobno niedługo zgłosi minister pracy Hausner. Jeśli nowe przepisy spowodują większą wolę uzyskiwania dobrych rezultatów inwestycyjnych przez fundusze, to będę gorąco popierać tego typu projekty.
Być może właśnie ta informacja podziałała na fundusze jak kubeł zimnej wody. Widać wyraźnie, iż od pewnego czasu wstrzymują się od jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych na rynku akcji. Co bardziej strachliwi zapewne sprzedają teraz akcje. Inni przyjęli postać wyczekiwania. Kursy akcji nie mając wsparcia ze strony popytu zgłaszanego przez fundusze opadają coraz niżej. Na dodatek ZUS przesyła coraz mniejsze kwoty na konta funduszy. Do dnia 19 marca włącznie wpłynęło jedynie 425 milionów złotych. Jeśli odliczymy od tego 200 milionów złotych, które wpłynęły w marcu, a powinny w lutym, to otrzymamy po raz kolejny marny wynik.
Od początku reformy emerytalnej do końca lutego 2002 ZUS przelał na konta OFE kwotę 20,206 miliardów złotych. Wartość aktywów wszystkich funduszy razem wziętych na koniec lutego wyniósł 21,700 miliardów złotych. Oznacza to, iż w ciągu tych 30 miesięcy fundusze dodatkowo pomnożyły pieniążki o kwotę prawie 1,5 miliarda złotych, co stanowi 7,4% wartości otrzymanych pieniędzy z ZUS. I o tyle właśnie przyrosły w ciągu tych 30 miesięcy nasze portfele w OFE. Jeśli uwzględnimy narastającą w tym czasie inflację, to efektywna stopa zwrotu liczona jako stosunek wartości aktywów i pieniędzy otrzymanych od ZUS (dodatkowo pomniejszona o narastającą inflację) jest ujemna i wynosi -8,33%. Gdybyśmy sami co miesiąc wpłacali kwotę 100 złotych na konto bankowe i czynność taką wykonywali trzydzieści razy, to aby uzbierana kwota wraz z odsetkami była wyższa o 7,4% od kwoty wszystkich wpłat, musielibyśmy otrzymywać miesięcznie średnio 0,456% odsetek (5,61% w skali roku). W ciągu tych 30 miesięcy średnia roczna inflacja była wyższa niż 5,61% i stąd ujemna realna stopa zwrotu. Radziłbym bardziej patrzeć na stan swojego konta w funduszu i przyrównywać go do sumy otrzymanych pieniędzy z ZUS, niż obserwować zmieniającą się wartość jednostki uczestnictwa. Ta bowiem nie mówi nam o jednym - o kosztach zarządzania naszymi pieniędzmi. A te jak na razie są nadal wysokie i sięgają ponad 5% wartości otrzymywanej składki w większości funduszy.
Jacek Maliszewski
































































