REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wywiad z prezesem Kredyt Banku: Status specjalny

2001-03-05 15:17
publikacja
2001-03-05 15:17

Kredyt Bank: Status specjalny

Ze Stanisławem Pacukiem, prezesem Kredyt Banku, rozmawiają Małgorzata Pokojska i Sławomir Lipiński

- Do niedawna Kredyt Bank, jako jeden z czterech tylko spośród dwudziestu największych banków działających na naszym rynku, nie miał w zarządzie obcokrajowca. I oto od stycznia bieżącego roku również i tu jest obywatel Belgii. Czym jest to spowodowane?

- Taka była wola naszego zagranicznego inwestora strategicznego, belgijskiego banku KBC, który jest właścicielem 49 procent akcji Kredyt Banku. Do zarządu, który liczy siedem osób, wszedł przedstawiciel KBC i objął stanowisko wiceprezesa - jak wszyscy dotychczasowi członkowie zarządu.

- W jakim języku odbywają się teraz posiedzenia zarządu?

- Zawsze w języku polskim. Nowy wiceprezes uczy się polskiego, wiele rozumie w naszym języku. Czasami tylko potrzebuje podpowiedzi kolegów.

- Czy poza tym w Kredyt Banku pracują jeszcze inni obcokrajowcy?

- Mamy już od dość dawna jeszcze jednego przedstawiciela KBC, który pracuje w European Desk i zajmuje się klientami KBC operującymi w Polsce. Na stałe zatrudniamy więc tylko dwóch przedstawicieli belgijskiego inwestora.

- Inwestor wszedł on do was bez rozgłosu. Czy przyszedł tu sam, czy też w wyniku waszych poszukiwań?

- KBC trafił do nas w wyniku własnych poszukiwań. W strategii tej grupy Europa Œrodkowa odgrywa ważną rolę - mniej więcej w tym samym czasie zdecydowała się na inwestycje u nas i w Czechach, a potem w innych krajach naszego regionu. Jest jednym z najbardziej znaczących inwestorów bankowo-ubezpieczeniowych na rynkach tej części Europy. Cztery lata temu zaczęli u nas od zaangażowania na poziomie10 procent. Obecnie - jak już mówiłem - doszli do 49 procent. Udział w kapitale podnosili zarówno kupując nasze akcje na wtórnym rynku, jak i akcje nowych emisji. Przedstawicielom KBC zależało na tym, by nie kupili nas inni potentaci.

- Kto próbował to zrobić?

- Kredyt Bankiem interesowało się wiele banków zachodnich, ale najbardziej duże, znane banki niemieckie. W większości są już obecne w Polsce, więc nie będą wymieniał ich nazw.

- Zdaniem wielu, belgijski KBC należy do tych inwestorów, którzy nie dążą do szybkiego, pełnego podporządkowania sobie polskiej afiliacji. Jakie - zdaniem Pana - są cechy dobrego inwestora bankowego?

- Wszystko zależy od tego, w jakim celu inwestor wchodzi - czy chce rozwijać bank, czy tylko utrącić konkurencję, jakie ma plany, jak i kiedy będzie je wdrażał? Dla nas najważniejsze było to, że KBC zaakceptował naszą strategię i stara się nam pomagać w jej urzeczywistnianiu.

- Na razie nie ma większościowego pakietu i być może dlatego zostawia wam tak dużo swobody w decydowaniu o banku.

- Ale w łatwy sposób może mieć większościowy pakiet w przyszłości. Przecież wcześniej czy póŸniej nadejdzie czas podwyższenia kapitału, bo bank musi się rozwijać. Nie sądzę, by KBC zrezygnował z objęcia akcji nowej emisji. Nasz zarząd podpisał formalne porozumienia o współpracy z zarządami KBC i portugalskiego Banco Espirito Santo, który posiada ponad 19 procent naszych akcji. Te porozumienia są również w Komisji Nadzoru Bankowego, gdyż były elementem w procesie wydawania tym bankom zgody na przekroczenie progów kapitałowego udziału w Kredyt Banku. W myśl tych porozumień, większość członków rady nadzorczej musi mieć obywatelstwo polskie. Obecnie, choć trzej akcjonariusze zagraniczni mają blisko trzy czwarte akcji, w radzie jest sześciu obywateli polskich i pięciu obcokrajowców. Porozumienia te gwarantują również stabilność władz banku w obecnym kształcie.

- Ma Pan więc formalne gwarancje prezesowania do emerytury?

- Bank ma gwarancje stabilności organów kierowniczych, pod warunkiem oczywiście, że zarząd nie popełni ewidentnych błędów. Ja tego nie zakładam, więc pracuję tak, jakbym rzeczywiście miał tu pozostać do emerytury.

- Jak ocenia Pan współpracę z inwestorem w zakresie przepływu know-how?

- Belgowie interesują się tym, co i jak robimy. Dobrze ocenili e-banking i większość procedur obowiązujących w banku. Korekty - ich zdaniem - będą wymagać procedury dotyczące audytu wewnętrznego. Musimy doskonalić metody oceny ryzyka kredytowego, choćby z tego powodu, że ryzyko to rośnie wraz z komplikowaniem się sytuacji ekonomicznej kraju. Banki na zachodzie są w lepszej sytuacji, bo - na przykład - od dawna używają metod scoringowych do kredytowania obywateli. To jednak wymaga olbrzymiej bazy informacyjnej i my taką bazę dopiero tworzymy. Korzystamy więc z doświadczenia i wiedzy banku belgijskiego, ale proste przenoszenie rozwiązań czy produktów jest niemożliwe, ze względu na odmienność klientów i rynków.

- Ostatnio Belgowie weszli kapitałowo do Warty. Co to oznacza dla Kredyt Banku?

- Obopólne korzyści dla banku i dla Warty, zwłaszcza zaś rozwój bancassurance. My już od dawna łączymy produkty bankowe i ubezpieczeniowe, wdrożyliśmy to z udziałem Agropolisy, będącej w grupie kapitałowej Kredyt Banku. Konsekwencją związania z Wartą, do czego bank zmierzał już przed laty, jest wystawienie na sprzedaż naszych udziałów w Heros-Life.

- A jaki będzie los Agropolisy?

- Prawdopodobnie nie zostanie ona sprzedana, bo obsługuje niszę, na której nam zależy.

- Jakie podmioty wchodzą w skład grupy Kredyt Banku?

- Grupa kapitałowa Kredyt Banku składa się z Prosper Banku, który teraz podlega restrukturyzacji, Zachodnio-Ukraińskiego Komercyjnego Banku we Lwowie, Herosa-Life, Agropolisy, PTE, SKK Kredyt - biura pośrednictwa kredytowego, Bankowego Funduszu Inwestycyjnego oraz innych spółek utworzonych przez bank.

- Niedawno, bo 12 lutego zmieniliście nazwę sanowanego przez Kredyt Bank przy wsparciu BFG Prosper Banku na Polski Kredyt Bank. Dlaczego?

- Nazwa Prosper Bank kojarzyła się z bankiem chorym, chodziło o to, by nazywał się podobnie jak jego właściciel, ale nie tak samo.

- Oprócz nazwy zmieniliście także kadrę zarządzającą. le pracowała?

- Ta zmiana wynikała z potrzeby korekty procesu restrukturyzacji. Straty banku zostały zredukowane ze 170 do 130 milionów złotych. Uważamy jednak, że proces ten należy przyśpieszyć.

- Kredyt Bank jest właścicielem banku na Ukrainie i oddziału w Wilnie. Czy te inwestycje rozwijają się zgodnie z planem?

- Tak. Trzy lata temu wraz z EBOiR kupiliśmy akcje Zachodnio-Ukraińskiego Banku Komercyjnego we Lwowie. Nasz łączny udział jest dominujący, wynosi około 90 procent. W pięcioosobowym zarządzie jest dwóch Polaków. W tym roku bank, który przejęliśmy w nienajlepszym stanie, powinien już wyjść na prostą. Oddział w Wilnie od początku prosperuje bardzo dobrze. Pod względem sumy bilansowej znajduje się w pierwszej piątce banków na Litwie. Dlatego rozpoczęliśmy poważne inwestycje, tworzymy jego filie - dwie nowe w Wilnie, poza tym w Kownie, Kłajpedzie i Poniewieżu.

- Czy przewiduje Pan inne, nowe inwestycje na Wschodzie?

- Na razie nie. Musimy pilnować interesów w kraju, zwłaszcza, że konkurencja na naszym rynku jest coraz ostrzejsza.

- Kiedy skończycie instalowanie centralnego systemu Profile? Co to w banku zmieni?

- Wdrażanie systemu zakończymy w tym roku. Wyeliminuje to księgowość z oddziałów. Pracownicy, którzy się tym zajmowali, mają szansę przekwalifikowania się na sprzedawców produktów.

- Jakie są plany strategiczne banku na najbliższe lata?

- W tej dziedzinie nic się nie zmieniło. Chcemy być bankiem uniwersalnym, znajdującym się w pierwszej piątce na rynku. Główny nacisk kładziemy na rozwój bankowości detalicznej, obsługę małych i średnich firm oraz na bancansurance.

- Ubiegłoroczny zysk netto banku wzrósł o ponad 40 procent, ale od niskiej podstawy. Czy ten wynik Pana zadawala?

- Wynik byłby lepszy, gdyby nie inwestycje w rozwój infrastruktury. Musimy jednak inwestować, by osiągnąć cele, jakie przed sobą stawiamy.

Stanisław Pacuk

absolwent SGPiS (obecnie SGH) z ponad 25-letnim stażem pracy w bankowości. W latach 1972-1986 zajmował samodzielne i kierownicze stanowiska w NBP. Jeden ze współorganizatorów BRE. W latach 1987-1990 pierwszy zastępca prezesa tego banku. Od 1990 roku pełni funkcje prezesa utworzonego w tym czasie Kredyt Banku.
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Pod Warszawą powstanie centrum danych AI nawet za 1 mld EUR. „Dojrzałe rynki mają już ograniczone moce”
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki