W sobotę koncern Royal Dutch Shell musiał zamknąć większość swoich instalacji w Delcie Nigru ze względu na nasilenie się ataków lokalnych organizacji zbrojnych. W komunikacie spółki można przeczytać, że doszło do wycieku surowca, a linie przesyłowe zostały uszkodzone. Tymczasem już wcześniej Shell musiał ograniczyć wydobycie w Nigerii o 164 tys. baryłek na dobę.
Niepokój inwestorów może budzić także sytuacja w północnym Iraku, gdzie turecka armia dokonała nalotów na bazy kurdyjskich partyzantów z PKK. Pewne obawy budzi też wzrost napięcia pomiędzy Iranem a Stanami Zjednoczonymi – w zeszłym tygodniu władze Iranu zagroziły przejściem na rozliczenia za ropę z dolarów na euro, a USA wysłały w rejon Zatoki Perskiej kolejny lotniskowiec.
„Ceny wciąż są bardzo wysokie, zwłaszcza biorąc pod uwagę sezonowy okres niższego popytu. Obawy związane z dostawami oraz geopolityką są w tej chwili głównymi czynnikami” – powiedział agencji Bloomberga Gerard Burg, analityk z National Australian Bank.
W poniedziałek o godzinie 9:30 baryłka ropy Brent była wyceniana na 115,09 dolarów, czyli o 44 centów wyżej niż na piątkowym zamknięciu. Za taką samą ilość ropy gatunku Light Crude trzeba było zapłacić 116,46$, czyli o 14 centów więcej niż w piątek.
K.K.




























































