Obronione we wtorek wsparcie nie utrzymało się długo. W czwartek nad ranem linie obronne złotych byków zostały przełamane. Nad złotem wciąż wisi coraz bardziej realna (i coraz bliższa) groźba podwyżki stóp procentowych w Rezerwie Federalnej.


Dwa dni temu, po „klasyku na otwarciu”, udało się jeszcze obronić poziom 1265 USD/oz. W czwartek nad ranem poziom ten pękł z hukiem. Do południa kurs złota spadł do 1257,50 USD/oz., co oznacza obniżkę o 0,6 proc. względem środowego zamknięcia.
Grudniowy spadek cen złota to w ostatnich latach taka nowa „świecka tradycja”. Od 2009 roku w 6 na 8 przypadków grudzień przyniósł spadek dolarowych cen złota. W ostatnich sześciu latach było pięć spadkowych grudni na rynku złota.
Ponadto, w ostatnich trzech latach daje się zaobserwować jeszcze jedną prawidłowość: kurs złota maleje w pierwszej połowie miesiąca, po czym stabilizuje się lub rośnie w okresie świątecznym. Co więcej, zwyżki były kontynuowane także w styczniu. Z sześciu ostatnich styczni złoto pięć z nich zakończyło na plusie.
Na tę obserwację statystyczną nakłada się druga prawidłowość: w ostatnich dwóch latach złoto taniało przed podwyżkami stóp procentowych w USA i zaczynało drożeć po takim decyzyjnym posiedzeniu Fedu. Rynek terminowy oraz ekonomiści są przekonani, że 13 grudnia Rezerwa Federalna dokona trzeciej w tym roku podwyżki stóp procentowych, podnosząc oprocentowanie dolara o kolejne 25 pb., do 1,25-1,50 proc. Szanse na taki scenariusz są wyceniane na ponad 90 proc. - wynika z obliczeń FedWatch Tool.

Wzrost stóp procentowych w USA to podwójnie niekorzystna informacja dla cen złota. Po pierwsze, bo zwiększa koszt alternatywny trzymania królewskiego metalu. Część inwestorów może zamiast złota wybrać inną (względnie) bezpieczną lokatę kapitału: depozyt bankowy lub obligacje skarbowe. Po drugie, bo wyższe stopy w Fedzie przyciągają kapitał do USA wspierając dolara. Kurs złota podawany w USD jest zwykle negatywnie skorelowany z siłą amerykańskiej waluty.
Dlaczego jednak złoto może zacząć ponownie zyskiwać po grudniowej decyzji Rezerwy Federalnej? Moim zdaniem dlatego, że „w cenach” wliczone są trzy kolejne podwyżki stopy funduszy federalnych w 2018 roku. Osobiście wątpię, aby Fed ich faktycznie dokonał. Spodziewałbym się tzw. „gołębiej podwyżki” - czyli informacji o podwyżce stóp uzupełnionej bardzo „gołębim” komunikatem FOMC, w którym Yellen (a właściwie już Powell) i spółka zadeklarują bardzo powolne i „stopniowe” kolejne podwyżki stóp, uzależniając je np. od wzrostu inflacji bazowej.






























































