Wczoraj główne nowojorskie indeksy minimalnie poprawiły swe tegoroczne maksima. Jednakże sesję, podczas której nie pojawiły się żadne istotne raporty makro albo wyniki spółek, trudno uznać za wiarygodną.
Za to dziś na braki w kalendarium nie powinniśmy narzekać. Jako pierwsze nadejdą grudniowe dane z regionu nowojorskiego. Analitycy oczekują, że miejscowy wskaźnik koniunktury przemysłowej wzrośnie z 23,5 do 24,5 pkt. Równolegle pojawią się rządowe dane o cenach producentów, które w listopadzie miały być o 0,9% wyższe niż w październiku.
Ale gwoździem programu powinny być dane o produkcji przemysłowej. Ekonomiści liczą, że w listopadzie zwiększyła się ona o pół procent w ujęciu miesięcznym, względem zaledwie 0,1% odnotowanego miesiąc wcześniej.
Dodatkowe ryzyko stwarza reakcja eurodolara. Bowiem po ostatnich, lepszych od oczekiwań danych z USA, dolar wyraźnie zyskiwał względem euro. Ta klasyczna reakcja skłaniała do zamykania transakcji carry trade finansowanych w amerykańskiej walucie i generowała niezrozumiałą z fundamentalnego punktu widzenia podaż akcji. A dziś kurs EUR/USD po raz pierwszy od 11 tygodni zszedł poniżej poziomu 1,46$. Ponadto mocniejszy dolar źle wpływa na ceny surowców, co może szkodzić spółkom górniczym i hutniczym.
Umacniający się dolar jest efektem nasilenia się oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w USA. Co prawda chyba niemożliwe jest, aby Fed zaostrzył politykę już na rozpoczynającym się dzisiaj dwudniowym posiedzeniu, ale wszystko, co znajdzie się w jutrzejszym komunikacie FOMC, będzie miało ogromny wpływ na decyzje amerykańskich inwestorów.
K.K.



























































