Już nie walka o ogień, ale o ropę rodem z "Mad Maxa" - Unia Europejska ma walczyć o każdy ładunek paliwa lotniczego, który pojawia się na rynku - donosi CNBC. Analitycy mówią wprost o globalnym stres teście dla branży lotniczej.


Zgodnie z szacunkami co dzień Europa zużywa około 1,6 mln baryłek paliwa lotniczego, z czego 1,1 mln baryłek pochodzi z rodzimej produkcji. Brakującą ilość uzupełniano poprzez zakupy. Tenże import w 75 proc. pochodził z Bliskiego Wschodu, czyli około 500 tys. baryłek dziennie. Jednak z dnia na dzień z powodu konfliktu "wyparowało" z rynku paliwo lotnicze. - Po kilku tygodniach problem z palącego staje się katastrofalnym, bo czasu ubywa, a ropy brakuje - informują analitycy z Societe Generale w CNBC.
- Choć paliwo lotnicze jest nadal dostępne, to jego ilość nawet nie zbliża się do tej potrzebnej, by zastąpić dostawy z rejonu Zatoki Perskiej - wyjaśnia agencja Angus.
A tu już panuje "wolna amerykanka". UE musi walczyć o każdy napływający ładunek z Singapurem, Australią, a cena rośnie, i rośnie, i... rośnie.
Puste baki Europy. Zaczyna się walka o przetrwanie linii lotniczych
Trwają więc gorączkowe poszukiwania alternatywnych źródeł. Europejski wybór padł na USA, skad globalny eksport poszybował w górę po rozpoczęciu operacji "Epicka Furia", osiągając poziom 442 tys. baryłek dziennie (o około 200 tys. baryłek więcej niż pięcioletnia średnia). Przed zamknięciem cieśniny Ormuz Stary Kontynent kupował u Nowego od 30 do 60 tys. baryłek dziennie. Teraz potrzebuje ich znacznie więcej. Stąd zaczyna się ostre przepychanie łokciami, by uzupełnić baki przed sezonem letnim.
Do tego zegar nieubłaganie tyka. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzegała na początku miesiąca, że paliwa starczy na 6-9 tygodni. Do tego okazuje się, że zabezpieczenie tzw. hedging, z którego był tak dumny m.in. szef Ryanaira, może nie wystarczyć, jeśli fizycznie nie będzie tego paliwa.

"To jest kluczowe. Czym innym jest płacenie więcej za paliwo, a czym innym brak dostępu. To drugie to problem egzystencjalny" - zakładają analitycy SocGen.
Z najnowszych doniesień "Politico" wynika jednak, że państwa UE tak naprawdę nie wiedzą na, jak długo starczy paliwa lotniczego (gazu i benzyny także).
Odwołane loty a "problem egzystencjalny"
Linie lotnicze będą musiały znaleźć kompromis między podwyżkami cen biletów, cięciem siatek połączeń a zmianą maszyn na mniejsze. Jak oceniają eksperci, odwołanie lotów z braku dostępności paliwa ma bardziej destrukcyjne skutki niż przerzucenie na konsumentów wyższych kosztów.
Europejskie linie lotnicze nie czekają na ostatni dzwonek. Szef Ryanaira mówi wprost: "Wojna kosztowała nas już 50 mln dolarów więcej. Tyle zapłaciliśmy za paliwo". Jego zdaniem dwie lub trzy europejskie linie lotnicze zbankrutują jesienią. Tę ponurą przyszłość szef Ryanaira wieszczy konkurencji: Wizzairowi i Air Baltic. Z kolei Wizz Air na razie nie obawia się, bo jak zaznacza dyrektor generalny József Varadi w komunikacie: "wyższe ceny napędza import z innych regionów, zwłaszcza z USA". Natomiast Lufthansa już ścięła 20 tys. połączeń (w tym te z i do Polski). Z kolei British Airways, Aer Lingus i Iberii, choć podkreślają, że jeszcze nie mierzą się z brakami w dostawach, to nie są w pełni odporne na wzrost kosztów.
Koniec ery taniego latania. Model low-cost właśnie zaliczył twarde lądowanie
Wzrosty cen nafty lotniczej to przede wszystkim ogromny cios w koszty operacyjne przewoźników. W przypadku PLL LOT udział paliwa w wydatkach może wzrosnąć z obecnych 20–30 proc. do nawet 50 proc. przy cenie 200 dolarów za baryłkę.
Przekłada się to na drastyczny skok kosztu paliwa przypadającego na jednego pasażera, na standaryzowanej trasie 1000 km, który z poziomu 28,30 dolarów wzrasta do blisko 63 dolarów, a to z kolei musi przełożyć się na cenę biletu.
Skutki tej sytuacji już odczuwają pasażerowie, chociażby hiszpańskiej linii Volotea, od których przewoźnik domaga się dopłat pod groźbą anulowania rezerwacji. Jeśli linia lotnicza traktuje już sprzedany bilet jako otwartą pozycję na rynku ropy, to znak, że model taniego latania właśnie zaliczył twarde lądowanie
opr. aw






























































