Przedkładają zarobki nad bezpieczeństwo - tak Wizz Air skwitował linie lotnicze operujące na Bliskim Wschodzie. Dyrektor generalny József Varadi dodaje, że szybko nie pójdzie w ich ślady, ponieważ nie musi działać pod presją polityczną.


Nie czekając na zawieszenie broni, część przewoźników latało w rejonie Zatoki Perskiej, korzystając z wąskich korytarzy powietrznych patrolowanych przez wojsko. Emirates, Flydubai, Etihad i Qatar Airways realizują co dzień setki lotów ze swoich węzłów przesiadkowych m.in. w Dubaju i Abu Zabi. Żaden z samolotów nie został bezpośrednio zaatakowany ani nie padł ofiarą wymiany ognia, jednak wielokrotnie maszyny musiały zmieniać godziny odlotów ze względu na trwające zagrożenie ze strony rakiet i dronów.
Zarabiają w cieniu rakiet. Wizz Air oskarża innych o ignorowanie zagrożeń
Szef Wizz Air nie pozostawia na nich suchej nitki. - Uważam, że linie lotnicze ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, linie bliskowschodnie, nie działają w oparciu o bezpieczeństwo i ochronę, ale wolę polityczną. I może im ujść to na sucho - krytykował József Varadi cytowany przez "Financial Times".
Osobiście nawet bym z nimi nie poleciał - dodaje.
Wizz Air nie boi się drogiego paliwa. Będą obniżki cen biletów
Jak na razie, dyrektor generalny nie obawia się o paliwo lotnicze, ponieważ jego zdaniem wyższe ceny napędza import z innych regionów, zwłaszcza z USA. Wizz Air ma zabezpieczone około 70 proc. dostaw i zaczęła skupować nowe na okres po wakacjach, płacąc ponad 800 dolarów za tonę paliwa (obecna cena to 1500 dolarów za tonę). Do tego przewoźnik posiada ok. 2,7 mld dolarów dostępnych środków.
Przeczytaj także
Uzależnienie Europy od surowca z Bliskiego Wschodu określił jako "trochę szalone", ale dodaje, że gdyby doszło do niedoborów, to skutkowałoby "gigantycznym bałaganem", ponieważ jedne linie, by je miały, a inne nie. Kiedy zacznie odwoływać loty? "Jeśli nie będzie paliwa" - odpowiada.

Do tego zaznacza, że w krótkim okresie linie lotnicze są w stanie pozwolić sobie na obniżki cen, ponieważ na razie latają na paliwie kupionym przed wojną. Ma on odmienne zdanie od reszty branży, która ponosi ceny lub redukuje liczbę lotów z powodu gwałtownie rosnących kosztów paliwa.
Giełda gra na spadki, pasażerowie kupują bilety
Po wybuchu wojny w Iranie węgierskie linie lotnicze stały się najczęściej szortowaną spółką w Europie. Wskaźnik krótkich pozycji wzrósł z 8,5 proc. do 13,5 proc. wszystkich wyemitowanych akcji, po tym, jak podał, że skutki uziemienia samolotów u wyższe ceny paliwa obniżą jego całoroczny zysk o 50 mln euro. Akcje zaliczyły wówczas spadek o ponad 20 proc.
Teraz, jak zaznacza CEO, liczba rezerwacji na tegoroczne lato wzrosła o 17 proc., a co za tym idzie - spółka spodziewa się wypracować zysk. Jest to okupione niezwykłym wysiłkiem w starciu z konkurentem - Ryanairem.
Większość europejskich państw zaleca, by ich obywatele unikali podróży m.in. do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, chyba że jest to absolutnie konieczne. Podobny komunikat wydało polskie MSZ.
Lawina bankructw linii lotniczych tuż za rogiem. "Upadłości to kwestia kilkunastu dni"
Uziemione samoloty, popyt szoruje po dnie, horyzontu ożywienia nie widać - to nie jest opis czasów covidowych lockdownów, ale diagnoza sytuacji, w której znalazła się branża lotnicza przez przedłużający konflikt na Bliskim Wschodzie. Zdaniem ekspertów już niebawem posypią się upadłości przewoźników.
opr. aw


























































