REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

W 2002 r. nie będzie przełomu: w branzy odzieżowej brak oznak poprawy kondycji finansowej spółek

2002-02-08 09:07
publikacja
2002-02-08 09:07
Dodaj Bankier.pl w Google
Ostatni miesiąc przyniósł dość nieoczekiwane roszady personalne we władzach Bytomia, Próchnika oraz Vistuli. Delia spokojnie czeka na wycofanie z obrotu publicznego, a Masters najprawdopodobniej dziś ogłosi strategię działania na 2002 r.

Branża odzieżowa należy do najniżej wycenianych na Giełdzie Papierów Wartościowych, co jest pochodną pogarszającej się sytuacji finansowej tego sektora. Niestety nic nie wskazuje na to, by 2002 r. okazał się jakimkolwiek przełomem w tej kwestii. Nawet kiedy gospodarka rozwijała się pomyślnie, branża lekka borykała się z problemami finansowymi - podkreśla Bartosz Ostafiński, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego. O jej kondycji decyduje bowiem zbyt wiele czynników indywidualnych. Weźmy na przykład problem popytu. Nawet powrót gospodarki na ścieżkę wzrostu nie spowoduje natychmiastowej zmiany mentalności społeczeństwa, które zamiast na bazarze ubierze się w markowych, polskich sklepach - wyjaśnia.

Różne sposoby na kłopoty

Spółki próbują jednak przetrwać, imając się przy tym różnych metod. W Próchniku najmodniejszą (ale jak dotąd nie skuteczną) strategią jest zmiana szefa firmy. Tylko od kwietnia 2000 r. spółka zarządzana była przez czterech prezesów (pierwszy z nich został odwołany przez radę nadzorczą, dwóch pozostałych złożyło rezygnację z bliżej nie określonych powodów). Obecny prezes - Janusz Stępień - piastuje to stanowisko od połowy stycznia. Z reguły nowy szef dołącza do firmy z nowymi pomysłami. Najwyraźniej nie dotyczy to jednak Janusza Stępnia. Jaką ma pan wizję rozwoju przedsiębiorstwa? - pytaliśmy prezesa tuż po objęciu przez niego stanowiska. Taką, jaką prezentuje NFI Piast (kontroluje 48 proc. akcji spółki - red.). Czyli? - nie ustępujemy. Nie mogę wypowiadać się za naszego akcjonariusza - kwituje prezes. Problem w tym, że NFI Piast jest równie rozmowny, co Janusz Stępień. Jak dotąd zarząd w nowym składzie zadeklarował jedynie, że chce kontynuować zarówno restrukturyzację spółki, jak i negocjacje z wierzycielami w ramach postępowania układowego.

Trudne zadanie ma przed sobą Dorota Willer, dotychczasowa wiceprezes, a od 20 stycznia prezes zarządu Bytomia (jej poprzednik C. Przybysławski złożył rezygnację z powodów osobistych). Ze wstępnych wyników finansowych przekazanych do GUS wynika bowiem, że strata netto Bytomia pogłębiła się z 4,7 mln zł w 2000 r. do 13 mln zł w roku minionym. Równie źle prezentują się przychody spółki, które w 2001 r. wyniosły zaledwie 49,12 mln zł wobec 85,5 mln zł w roku 2000. Na niewiele zdaje się więc pomoc Banku Handlowego (głównego akcjonariusza spółki), którego wsparcie gwarantuje istnienie Bytomia. Na przykład w końcu stycznia, na niezwykle preferencyjnych warunkach Bytom odkupił od Handlowy Inwestycje (spółki zależnej Banku Handlowego) własne obligacje o wartości 3 mln zł. Firma wydała na ten cel zaledwie 710 tys. zł, a następnie umorzyła dług.

Także w przypadku Delii gwarantem istnienia jest właściciel spółki, czyli Mostostal Export. Zwłaszcza ostatnie decyzje Mostostalu diametralnie zmienią położenie Delii. Pytanie tylko, czy pomogą one spółce wypłynąć na powierzchnię. Przypomnijmy, że Mostostal planuje wycofanie Delii z obrotu publicznego, a następnie pozyskanie dla niej inwestora. Przełomem dla Mastersa miał być miniony rok. Do trzeciego kwartału zysków jednak nie było, choć warto podkreślić, że straty tej spółki są wielokrotnie niższe, od tych generowanych przez Bytom, czy Próchnik. Rok 2001 był znacznie gorszy od naszych oczekiwań. Teraz ostrożnej podchodzimy do wszelkich prognoz. 2002 r. także nie będzie łatwym rokiem - przyznaje Janusz Jeśman, prezes spółki. Dziś Masters opublikuje zarówno wyniki finansowe za 2001 r., jak i opracowaną przez zarząd strategię działania spółki.

Dziwna polityka kadrowa

Liderami branży lekkiej pozostają Vistula i Wólczanka. Jednak zdaniem analityków ostatnie przetasowania personalne we władzach Vistuli mogą negatywnie wpłynąć na strategię dalszego rozwoju spółki. 22 stycznia Janusz Płocica, prezes Vistuli oraz Piotr Kasprzak, członek zarządu odpowiedzialny za kwestie finansowe złożyli rezygnację z pełnionych funkcji. Jednoczesność tych rezygnacji oraz fakt, że zaledwie tydzień wcześniej Piotr Kasprzak został wiceprezesem spółki, świadczyć może o braku spójnej polityki kadrowej na szczeblu zarządu. Równie dobrze posunięcie to może być manifestację wewnętrznego sporu - piszą analitycy BZ WBK w swoim najnowszym raporcie.

Z kolei Wólczanka zadziwia ostatnio powiązaniami. W styczniu Ryszard Polański, prezes spółki wszedł bowiem do rady nadzorczej Szeptela. Tymczasem obie firmy - jeśli chodzi o działalność operacyjną - nie mają ze sobą nic wspólnego. Omawiając sektor lekki nie sposób ominąć LPP, mimo, że jest to spółka o odmiennych charakterze działalności biorąc pod uwagę realia funkcjonowania branży odzieżowej. Słabe strony branży, spółka uczyniła swymi atutami zlecając produkcję odzieży za granicą, a w kraju skupiając się na projektowaniu i dystrybucji. Jest to jedyna firma - obok Vistuli - która sukcesywnie zwiększa swe dochody i zyski. Efekt? Cena jednej akcji LPP oscyluje na poziomie 70 zł.

ILONA DOMAŃSKA
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki