Amerykańscy inwestorzy nie przejęli się średnio pozytywnym raportem z firmy ADP. Według tego źródła w lutym zatrudnienie w sektorze prywatnym zmniejszyło się o 20 tysięcy. Prognozy ekonomistów były bardzo różne, ale generalnie wahały się od –10 tys. do –50 tys. W sumie więc dane nie byłyby takie złe, gdyby nie rewizja wyników za styczeń : zamiast spadku o 22 tys. odnotowano ubytek etatów rzędu 60 tys.
Pozytywną niespodziankę przyniosły za to dane z sektora usług. Indeks ISM wzrósł z 50,5 do 53,0 pkt., co jest najwyższym wynikiem od października 2007 roku. Jest to też rezultat lepszy od oczekiwanych 51 punktów i świadczy o postępującej poprawie koniunktury w sektorze stanowiącym przeszło 80% amerykańskiej gospodarki.
Ale indeksy rosły jeszcze przed publikacją tego raportu. O godzinie 16:50 S&P500 zyskiwał niespełna pół procent, wspinając się na wysokość 1.123 punktów. Nasdaq zwyżkował o 0,3%, zaś Dow Jones szedł w górę o 0,4%.
Pozytywny wpływ na nastroje nowojorskich finansistów mogły mieć doniesienia z Grecji, gdzie rząd przedstawił nowe propozycje zmierzające do ograniczenia nadmiernego deficytu budżetowego. To przyczyniło się do umocnienie euro względem dolara, zaś deprecjacja amerykańskiej waluty podbiła notowania surowców, wspierając spółki wydobywcze.
K.K.





























































