Liczba ofiar śmiertelnych katastrofalnego trzęsienia ziemi, które w poniedziałek dotknęło południowo-wschodnią Turcję i północną Syrię zbliża się do 20 tys. - poinformowała w czwartek rano AFP, opierając się na oficjalnych danych. Cały czas trwa akcja ratunkowa.


W Turcji śmierć poniosło 16 546 osób, a w Syrii - 3 317 osób. W obu krajach rannych zostało około 70 tys. osób. Dodano, że w akcji ratunkowej bierze udział ponad 110 tys. osób. Tureckich ratowników wspierają ekipy z kilkudziesięciu państw świata, w tym z Polski.
Mimo prowadzonej operacji ratunkowej, którą utrudnia mroźna pogoda, maleją szanse na odnalezienie w gruzach żywych osób - zaznacza agencja AP. Dodaje, że setki tysięcy osób są pozbawione dachu nad głową i musi mierzyć się z zimnem, chroniąc się w samochodach, prowizorycznych obozach lub nocując pod gołym niebem.
Skutkami kataklizmu może być dotknięte nawet 23 mln ludzi - oceniła Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). W samej Turcji to 13 mln osób - powiadomił prezydent tego kraju Recep Tayyip Erdogan.
W tego typu akcjach ratunkowych najważniejsze są pierwsze 72 godziny; w pierwszej dobie po trzęsieniu ziemi szanse na uratowanie uwięzionych w rumowiskach wynoszą 74 proc., po 72 godz. spadają do 22 proc., w piątej dobie po kataklizmie wynoszą już 6 proc. - powiedział agencji AP Steven Godby, ekspert od klęsk żywiołowych z angielskiego Nottingham Trent University.

Trzęsienie ziemi w Turcji, które zniszczyło tysiące budynków w pasie rozciągającym się na 330 km - od syryjskiego miasta Hama do tureckiego Diyarbakir - miało miejsce w poniedziałek o godz. 2.17 czasu polskiego. Epicentrum wstrząsów o magnitudzie 7,8 znajdowało się w tureckiej prowincji Kahramanmaras, na północy zachód od miasta Gaziantep. Również w poniedziałek, o godz. 11.24 czasu polskiego, miało miejsce drugie trzęsienie ziemi, którego epicentrum znajdowało się kilkadziesiąt kilometrów na północ od pierwszego. Jego magnituda wynosiła 7,5 - podała Służba Geologiczna Stanów Zjednoczonych (USGS). Agencja AFAD informowała o ponad 700 wstrząsach wtórnych.
Ponad 80 godzin po trzęsieniu ziemi spod gruzów nadal wydobywani są żywi
Ekipom ratowniczym wciąż udaje się odnajdować żywych ludzi, których poniedziałkowe trzęsienie ziemi uwięziło pod rumowiskami - donoszą tureckie media. Eksperci szacują, że aż 90 proc. ratowanych spod gruzów po trzęsieniach ziemi jest wydobywanych w ciągu pierwszych 72 godzin po kataklizmie.
78 godzin po pierwszym wstrząsie sejsmicznym spod gruzów Kahramanmaras, położonym na południu Turcji, udało się wydobyć matkę z dwojgiem dzieci - podała agencję dpa. W Hatay w gruzach bloku, w którym znajdowało się 250 mieszkań, odnaleziono żywą kobietę po 81 godzinach - poinformowała agencja IHA. W położonym w pobliżu granicy z Syrią mieście Antakaya ratownikom udało się w nocy ze środy na czwartek dotrzeć do sześcioletniej Hazal Guner. Byli przekonani, że poza nią nikt żywy nie został już pod gruzami, ale zarządzili ciszę, żeby upewnić się, że z rumowiska nie docierają żadne dźwięki.
"W ostatniej sekundzie, podczas ostatniej próby usłyszeliśmy głos" - powiedział tureckiej agencji IHA jeden z ratowników. Pod zwałami cegieł i betonu znajdowała się jeszcze jedna osoba - Soner Guner, ojciec małej Hazal. Wolontariuszom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach. Kiedy powiedzieli mu, że jego córka żyje, a on sam trafi zaraz do tego samego co ona szpitala, Soner wyszeptał tylko "kocham was wszystkich".
Również polscy strażacy w Turcji wydobyli w czwartek rano spod gruzów w Besni kolejną, już 11. osobę. Jak poinformował PAP oficer łącznikowy działającej tam grupy HUSAR Jakub Siczek, dotarcie do niej i uwolnienie spod gruzów zajęło im kilka godzin.
os/ mal/
adj/ ap/


























































