Tauron został pierwszą spółką z WIG20, której akcje mogliśmy kupić za mniej niż 1 zł. Do takiej sytuacji przyczyniły się koronawirus i fatalna polityka rządu. Czy ta spółka wciąż powinna należeć do najważniejszego indeksu na GPW?


O „śmieciowych” wycenach polskich spółek pisaliśmy już pod koniec lutego. Jak widać, jeśli coś jest tanie, to wcale nie musi oznaczać, że nie może być jeszcze tańsze. Świetnym tego przykładem są akcje Tauronu, które można dziś było nabyć za mniej niż złotówkę. Generalnie na giełdach to nic nadzwyczajnego, a za granicą tego typu akcje określane bywają jako tak zwane „penny stocks”. W tym przypadku mówimy jednak o spółce należącej do indeksu WIG20, a to już jest absolutnie niecodzienna sytuacja.
Giełdowa katastrofa energetyki
Ostatnia gwałtowna przecena to oczywiście przede wszystkim efekt strachu wywołanego epidemią koronawirusa. Już poprzednie miesiące (a właściwie lata) nie były jednak dla Tauronu zbyt łaskawe, a spółka od momentu debiutu w czerwcu 2010 roku potaniała o około 80 proc. Fatalnie na GPW spisuje się zresztą cała energetyka, której od zawsze mocno ciążyła obecność Skarbu Państwa w akcjonariacie. Gdy wydaje się, że mocniej już spaść się nie da, nasz energetyczny kwartet (PGE, Energa, Tauron i Enea) zamyka usta niedowiarkom i pogłębia minima. Branża, która miała być synonimem stabilności, stała się synonimem giełdowej katastrofy, o czym więcej można było przeczytać w tekście Adam Torchały.
Coraz bardziej szokuje także niesamowicie niski wskaźnik ceny do wartości księgowej polskiej energetyki, który pokazuje, iż inwestorzy kompletnie nie ufają właścicielowi. Branża jest tak przeceniona, że już od dłuższego czasu wydaje się, że dalsze spadki są wbrew fundamentom. A jednak energetyka spada i spada. Tauron z obecnym wskaźnikiem Cena/Wartość Księgowa na poziomie 0,10 zasługuje wręcz na miejsce w podręcznikach. Tak fatalna wycena, tak dużej spółki, generującej jednocześnie zysk, to prawdziwa rzadkość.
W przypadku wskaźnika C/WK jest jednak pewien haczyk. Jego skrajnie niska wartość może wynikać ze zbyt mocno zaniżonej ceny, ale także ze zbyt mocno zawyżonej w bilansie wartości księgowej. O tym, że sugerowanie tej drugiej opcji nie jest zupełnie bezpodstawne, świadczą przeprowadzone ostatnio przez Tauron testy na utratę wartości aktywów. W wyniku tych działań zdecydowano, że wartość odpisów netto w skonsolidowanym sprawozdaniu za 2019 rok wyniesie aż 914 mln zł. Dalszych tego typu zabiegów nie można zatem wykluczyć również w przyszłości.
Czy Tauron powinien wypaść z WIG20?
W kontekście Tauronu pojawia się także inny wątek. Czy ta spółka w ogóle powinna się znajdować w indeksie największych giełdowych podmiotów? Przynależność do WIG20 podlega konkretnym regułom, ale mimo to skład indeksu może być niekiedy nieco zaskakujący. Uczestnikami indeksu ma być 20 spółek z najwyższą pozycją w rankingu, na który wpływ mają dwa czynniki: obrót na akcjach za ostatnie 12 miesięcy oraz wartość akcji w wolnym obrocie. Pewnym szczególnym kryterium jest tu także limit maksymalnie 5 spółek z jednego sektora (obecnie dotyczy to jedynie banków).
W praktyce mamy takie sytuacje jak teraz, kiedy w WIG20 obecny jest Tauron z kapitalizacją w okolicach 1,7 mld zł. Nie ma natomiast chociażby spółki AmRest, której wartość przekracza 6 mld. I to pomimo bardzo podobnych obrotów na akcjach obydwu spółek. Powodem takiego stanu rzeczy jest najprawdopodobniej znacznie większa liczba akcji Tauronu w wolnym obrocie. Mimo to, ogłoszony w marcu brak zmian w WIG20 po rewizji indeksów był dla wielu inwestorów mocnym rozczarowaniem. Ewentualne zmiany mogłyby bowiem przynieść długo wyczekiwany koniec dominacji spółek Skarbu Państwa.





























































