Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w piątek, że szef jego kancelarii Andrij Jermak, którego nazwisko figuruje w śledztwie dotyczącym afery korupcyjnej, podał się do dymisji. Nie chcę, aby ktoś miał jakiekolwiek pytania do Ukrainy – podkreślił szef państwa.


Szef biura prezydenta Ukrainy miał w sobotę przybyć do Miami na Florydzie, by rozmawiać z przedstawicielami prezydenta USA Donalda Trumpa, Steve'em Witkoffem i Jaredem Kushnerem o planie pokojowym dla Ukrainy - podał w piątek serwis Axios.
- Dlatego dziś podjęte zostały kolejne decyzje wewnętrzne. Po pierwsze, nastąpią zmiany w Biurze Prezydenta Ukrainy. Szef Biura, Andrij Jermak, napisał podanie o dymisję – poinformował Zełenski w nagraniu wideo.
Zapowiedział na sobotę konsultacje z kandydatami na nowych szefów swojej administracji. – Jutro przeprowadzę konsultacje z osobami, które mogą stanąć na czele tej instytucji – oznajmił.
Jermak został objęty dochodzeniem Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) w związku ze śledztwem w sprawie korupcji pod kryptonimem „Midas”. NABU i SAP (Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna) przeprowadziły w piątek przeszukanie w mieszkaniu Jermaka.
Zełenski zaznaczył, że Jermak godnie reprezentował kraj w rozmowach na temat planu pokojowego w toczącej się wojnie z Rosją. – Zawsze przedstawiał (w tych rozmowach – PAP) stanowisko patriotyczne. Ale chcę, by nie było plotek ani spekulacji” – oświadczył.
Informacje o wkroczeniu służb antykorupcyjnych do mieszkania Jermaka przekazał w piątek rano portal Ukrainska Prawda. Sam Jermak potwierdził, że odbywają się przeszukania i zadeklarował współpracę ze śledztwem.
Media i eksperci przypuszczają, że pod pseudonimem Ali Baba, który pojawia się w śledztwie w sprawie afery „Midas”, stoi Jermak. Byłemu - od piątku - szefowi administracji prezydenta nie postawiono dotąd żadnych zarzutów.
Przeczytaj także
Według Ukrainskiej Prawdy Jermak osobiście był zaangażowany w przygotowanie projektu ustawy o NABU, który pojawił się w lipcu i spowodował masowe protesty w związku z próbami ograniczenia kompetencji tej instytucji.
Jermak w sobotę miał negocjować w USA
Portal napisał, powołując się na dwóch ukraińskich urzędników, że do rozmowy miało dojść przed wyjazdem Witkoffa i Kushnera do Moskwy, gdzie mają się spotkać z Władimirem Putinem.
Axios ocenił sytuację zaistniałą wokół Jermaka jako „polityczne trzęsienie ziemi”, do którego dochodzi „w czasie gorączkowych wysiłków dyplomatycznych administracji Trumpa, mających na celu przeforsowanie porozumienia pokojowego kończącego wojnę”.
- To jest armagedon. Jest wiele niepewności - powiedział jeden z ukraińskich urzędników, cytowanych przez serwis Axios.
Kto go zastąpi?
W kolejnej rundzie negocjacji na temat planu pokojowego, mającego zakończyć wojnę Rosji z Ukrainą, ta druga będzie reprezentowana przez szefa Sztabu Generalnego, sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, a także wysłanników MSZ i wywiadu. Zapowiedział to w piątek prezydent Wołodymyr Zełenski.
Szef państwa wystąpił w nagraniu, w którym poinformował, że przyjął dymisję szefa swojej kancelarii Andrija Jermaka, stojącego dotychczas na czele ukraińskiej delegacji na te rozmowy. Jermak jest objęty śledztwem w sprawie afery korupcyjnej na szczytach władzy, w związku z czym w jego mieszkaniu przeprowadzono w piątek przeszukanie.
- Wkrótce odbędą się rozmowy, będą na nich nasi przedstawiciele – szef Sztabu Generalnego (Andrij Hnatow), przedstawiciele MSZ, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (Rustem Umierow) oraz nasz wywiad – powiedział Zełenski w przemówieniu.
Zaapelował przy tym do społeczeństwa o jedność i siłę wewnętrzną. - Każdy musi teraz działać właśnie tak – w interesie naszego państwa – i bronić naszego państwa. To zasada niezmienna. Już w najbliższym czasie odbędą się spotkania ze stroną amerykańską – poinformował prezydent Ukrainy.
Skandal korupcyjny wybuchł 10 listopada
NABU i SAP ujawniły 10 listopada informacje na temat uczestników rozległego systemu korupcyjnego w energetyce. Pobierali oni od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który – jak ustalono – przeszło około 100 mln dolarów.
Zatrzymano pięć osób, a siedmiu innym postawiono zarzuty. W śledztwie figuruje też nazwisko Tymura Mindicza, biznesmena i bliskiego współpracownika Zełenskiego. Uważany jest on za organizatora całego procederu. Wyjechał za granicę na kilka godzin przed przeszukaniami u uczestników afery.
Postępowanie w sprawie afery korupcyjnej rozpoczęło się 21 sierpnia na podstawie artykułów kodeksu karnego, dotyczących utworzenia grupy przestępczej i kierowania nią, prania środków finansowych o dużej wartości, uzyskanych z naruszeniem prawa, oraz wpływania na członków gabinetu ministrów Ukrainy w celu podjęcia decyzji z naruszeniem prawa. Śledztwo trwa natomiast już od kilkunastu miesięcy (rozpoczęło się w 2024 r.).
W związku z aferą ukraiński parlament przegłosował 19 listopada dymisję ministra sprawiedliwości, a wcześniej ministra energetyki Hermana Hałuszczenki oraz ówczesnej szefowej tego drugiego resortu Switłany Hrynczuk. Ich nazwiska także widnieją w śledztwie NABU.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ mal/



























































