Lutowy przyniósł sensacyjny spadek sprzedaży detalicznej w Polsce. Jeśli nie jest to jakiś „artefakt statystyczny”, to mamy do czynienia z nadzwyczajną zmianą zachowań polskiego konsumenta.


Sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych w lutym 2025 roku była o 0,5% niższa niż przed rokiem – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Lutowy rezultat okazał się wręcz sensacyjnie słaby. Zwłaszcza względem stycznia, gdy statystyki sprzedaży detalicznej zaskoczyły ekonomistów, pokazując wzrost aż o 4,8% rdr względem oczekiwanych średnio 1,5%.
Natomiast rynkowy konsensus za luty stał na poziomie 3,3%. Rozbieżność z oczekiwaniami ekonomistów jest zatem szokująca. Być może w grę wchodzą jakieś efekty kalendarzowe lub statystyczne. Przypomnijmy, że zeszłoroczny luty liczył 29 dni, a tegoroczny zwyczajowe 28. Także różnica względem „dni handlowych” wypadała o jeden dzień lepiej na korzyść zeszłorocznego lutego. Być może też część wydatków konsumenckich „zrealizowała się” w styczniu i stąd tak wysoki odczyt za styczeń i tak niski za luty. Są to jednak tylko przypuszczenia.
🇵🇱 Auć. Tak, jak styczeń był w sprzedaży detalicznej bardzo dobry, tak luty przyniósł duży krok wstecz (z +4,8 do -0,5% r/r). Hamowanie dotyczyło wszystkich kategorii, ale najmocniej zabolała cofka w sprzedaży samochodów i tąpnięcie w kategorii "Pozostałe". pic.twitter.com/DI6ZQLjcDm
— Analizy Pekao (@Pekao_Analizy) March 24, 2025
Sprzedaż liczona w cenach bieżących wzrosła o zaledwie 0,6% rdr i także była znacznie niższa od oczekiwanych przez ekonomistów 5,0%. Implikowałoby to deflator sprzedaży detalicznej (czyli miarę wzrostu cen w sklepach) rzędu 1,11%. Względem stycznia sprzedaż detaliczna nominalnie spadła o 6% po spadku o 17% mdm odnotowanych miesiąc wcześniej (tutaj z kolei kłania się efekt grudnia).
Przez poprzednie dwa lata polski konsument bardziej wolał oszczędzać, aniżeli wydawać pieniądze. Dla porównania, w całym 2024 roku sprzedaż detaliczna realnie urosła tylko o 2,7% po spadku o 2,7% w roku 2023.

Po wiośnie 2022 roku realna (czyli po uwzględnieniu wzrostu cen) wartość sprzedaży detalicznej w Polsce praktycznie stała w miejscu. 6-procentowe wzrosty obserwowane zeszłoroczną wiosną były jedynie pochodną efektu niskiej bazy, kiedy to w drugim kwartale 2023 roku notowano przeszło sześcioprocentowe spadki sprzedaży detalicznej w Polsce.
Brak silnego odbicia w wydatkach konsumenckich był chyba największym zeszłorocznym zaskoczeniem z polskiej gospodarki. Rok temu większość ekonomistów i komentatorów gospodarczych spodziewała się, że silny wzrost realnych wynagrodzeń przełoży się na konsumpcyjny boom. Tak się jednak nie stało. Rację mieli ci analitycy, którzy obstawiali scenariusz odbudowy oszczędności przez gospodarstwa domowe. Dlatego też teraz prognozy ekspertów są bardziej ostrożne i nie zakładają boomu konsumpcyjnego w 2025 roku.
Konsument zmienia preferencje
W lutowej strukturze sprzedaży detalicznej uwagę zwraca dodatnia dynamika sprzedaży dóbr trwałego użytku w zestawieniu ze spadkiem sprzedaży dóbr podstawowych. Sprzedaż żywności była o 2,2% niższa niż przed rokiem, a sprzedaż paliw zmalała o 3% rdr.
Wyraźnie wyhamowała dynamika sprzedaży samochodów, gdzie w lutym odnotowano wzrosty tylko o 5,1%. Dla porównania, jeszcze w styczniu w tej kategorii notowano przeszło 20-procentową dynamikę sprzedaży. Podobnie było w przypadku mebli, rtv i agd, gdzie lutowy wzrost obrotów sprzedawców był o przeszło połowę mniejszy od styczniowego. Na uwagę zasługuje także głęboki, blisko 9-procentowy spadek sprzedaży w kategorii „pozostałe”.
































































