REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Sikorski ostrzegał Ukrainę przed wojną w 2022 roku. "Ale nie wierzyli"

2026-06-22 11:57
publikacja
2026-06-22 11:57
Dodaj Bankier.pl w Google

W 2022 roku, kilka dni przed rosyjską inwazją ostrzegałem ukraińską delegację, że atak nadchodzi, ale nie chcieli wierzyć - powiedział w poniedziałek we Wrocławiu wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski podczas Kongresu i Festiwalu Psychologicznym Re_Mind.

Sikorski ostrzegał Ukrainę przed wojną w 2022 roku. "Ale nie wierzyli"
Sikorski ostrzegał Ukrainę przed wojną w 2022 roku. "Ale nie wierzyli"
fot. @sikorskiradek / / Twitter

Radosław Sikorski był prelegentem i gościem specjalnym Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_Mind, który jest organizowany we Wrocławiu. W swoim wystąpieniu podkreślił, że sam fakt wybuchu wojny dowodzi, jak kruchy jest porządek społeczny i jak szybko, z pozoru niewzruszalne normy, mogą się zawalić. Wymienił tu nietykalność osobistą, prawo do prywatności, ochronę własności, zobowiązania międzyludzkie czy elementarne poczucie bezpieczeństwa.

Szef MSZ zauważył, że mało kto chce tę kruchość przyjąć do wiadomości. Jako przykład podał wydarzenia z lutego 2022 roku i Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa. - Kilka dni przed rosyjską inwazją mówiłem ukraińskiej delegacji, że atak nadchodzi, oczywiście nie chcieli wierzyć. Nie chcieli wierzyć także ich polityczni przywódcy. Nie chcieli wierzyć zwykli ludzie, do końca zwlekając z ewakuacją - powiedział Sikorski i podkreślił, że wcale go to nie dziwi.

Cienka granica cywilizacji i powojenna pamięć

Dodał, że dziś wojna toczy się niekiedy kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy, a pociski, rakiety i drony spadają na Lwów i okolice. Ale nadal wielu nie potrafi sobie wyobrazić, że mogłoby do tego dojść także w Polsce - zaznaczył.

Przywoła też książkę Williama Goldinga „Władca Much” wydaną w 1954 roku. - To opowieść o grupie brytyjskich chłopców, którzy po katastrofie lotniczej trafiają na bezludną wyspę. Pozostawieni sami w sobie próbują odtworzyć społeczny porządek, ale bardzo szybko dobrze wychowane dzieci z dobrych domów zaczynają łamać wszelkie normy - mówił.

Według wicepremiera, książka pokazuje coś, do czego społeczeństwa niechętnie się przyznają. - Granica między rzekomo wysoką cywilizacją a tym, co nazywamy dzikością, już w gruncie rzeczy jest bardzo cienka. Członkowie nawet najzamożniejszych społeczeństw nie są wolni od prymitywnych instynktów. Wojna z pewnością może zniszczyć społeczny porządek, ale wojna, a właściwie powojnie może także porządek społeczny budować - podkreślił Sikorski.

Wakacje na giełdzie

Dodał, że ład europejski, w postaci Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali a potem Unii Europejskiej, jest elementem ładu powojennego, aby poddać kontroli dwie gałęzie przemysłu odpowiedzialne w tamtych czasach za napędzanie machiny wojennej, podobnie jak w przypadku działań politycznych w formie ONZ i Karty Narodów Zjednoczonych. Sikorski przypomniał, że analogiczne wysiłki po I wojnie światowej zakończyły się fiaskiem, a Liga Narodów nie odegrała roli, do której ją stworzono.

Między cynizmem a idealizmem: lekcja z Afganistanu

- Dziś jednak 61 lat po kapitulacji III Rzeszy coraz więcej wskazuje na to, że i ten porządek w dotychczasowej formie dobiega końca. Zgodnie z niektórymi wyliczeniami liczba konfliktów jest obecnie najwyższa do 1946 roku. To pamięć wojny skłaniała nas do budowania pokoju. Niestety z czasem pamięć blednie, a siła oddziaływania słabnie - podkreślił Sikorski.

Jak zaznaczył, wojna działa dwojako, bo jedni w sytuacjach ekstremalnych są przekonani, że wszystkie normy przestają obowiązywać i są zdolni do największych potworności, a inni do największych poświęceń. Zdaniem szefa MSZ wojna może sprawić, że zaczyna się doceniać życie jak nigdy wcześniej, właśnie dlatego, że tak łatwo można je stracić.

Minister zadał również pytanie retoryczne czy wojna ośmiesza ideały, bo - jak powiedział - co ludziom po filozofii i poezji, kiedy wokół panuje chaos i spadają bomby. Z drugiej strony właśnie wtedy, gdy człowiek traci dobra doczesne, szuka oparcia w tym, co ponadczasowe: religii czy filozofii - zaznaczył. Jak mówił, jednych wojna prowadzi do skrajnego cynizmu i nihilizmu, bo po co wierzyć w cokolwiek, jeśli z czasem ludzie i tak rzucą się sobie do gardła. Dodał, że innych odwrotnie, prowadzi do idealizmu, bo trzeba wierzyć w coś, żeby w tym morzu okrucieństwa kompletnie się nie pogubić.

Jako przykład podał również historię swojego pobytu w Afganistanie w latach 80. - Rozumiałem religijny ferwor moich towarzyszy, czasami (towarzyszy) broni, mudżahedinów. Komuniści bez skrupułów wzięli się do rugowania ich religii. Stosowali brutalne metody: masowe egzekucje duchownych, konfiskatę wyposażenia meczetów, prymitywną, antyreligijną propagandę - wspominał.

Psychologia strachu i iluzja odwagi

Jak zauważył, wystarczy wmówić komuś, że wiara jego przodków, jego zasady, codzienne obyczaje są przestarzałe, wystarczy zmusić go z bronią w ręku do przyjęcia sposobu życia, którym gardzi. - Wystarczy sprowadzić obce wojska, które spaliły jego wioskę i wybiły rodzinę. Jeśli będzie się opierać, stanie się fanatykiem bez względu na epokę czy społeczność dodał szef MSZ.

- Szeroko rozumiany fanatyzm daje ogromną siłę. Ludzie są w stanie dokonać cudów, kiedy w coś wierzą, albo kiedy czują, że nie mają nic do stracenia. Wynikająca stąd gotowość do poświęceń jest wtedy potężniejszym orężem niż najnowocześniejsza broń - powiedział Sikorski.

Podkreślił, że wojna nierzadko radykalizuje, wychowuje nienawiść do innych i uczy przywiązania do tych, których uważamy za swoich. Ale i w tym wypadku sprawa nie jest taka prosta. - Nieraz kiedy patrzyłem na zwykłych radzieckich żołnierzy, którzy przecież na froncie mogli mnie zabić, nie czułem nienawiści. Widziałem w nich zwykłych chłopaków posłanych przez władze niedemokratyczne swojego kraju na wojnę, na którą wcale nie chcieli iść - mówił szef MSZ.

Dodał, że wojna wywołuje strach i odwagę, czyli dwie przeciwstawne kategorie, a są to stany, które niekiedy trudno od siebie odróżnić. Przyznał, że w Afganistanie strach sprawiał, że był „przyjemnie ożywiony i pełen siły”, a to działało nie tylko na jego psychikę. - Miałem wyostrzoną percepcję, ale nieraz działałem impulsywnie. Skakałem zbyt daleko przez kanał. Dociągałem zbyt mocno pasy. Zginałem się zbyt gorączkowo i hałasowałem przy zsuwaniu się - wspominał.

Nieprzewidywalny bilans wojny

Jak zaznaczył, mogło to wyglądać na odwagę, ale w rzeczywistości czuł zwierzęcy strach. Podkreślił, że świadomość śmierci może paraliżować, ale może też, nawet w tym samym czasie, dawać poczucie wyzwolenia. Wspominał kiedy przed jedną z potyczek w Afganistanie notował w swoim pamiętniku, że zginie pewnie jeden albo dwóch z jego towarzyszy, ale prawdopodobieństwo śmierci jest jednak realne, a jedną albo drugą ofiarą może być on.

- Zarazem jednak daje mi to poczucie wolności osobistej. Stawiając czoło śmierci, potwierdzam wybór takiego właśnie rodzaju życia. Udowadniam, że stać mnie na podjęcie ryzyka w imieniu, przez siebie obranej drogi. Wojna zniewala i wyzwala jednocześnie - podkreślił.

Sikorski opowiadał o zniszczonych w nalotach afgańskich wioskach i ofiarach bombardowań. Zaznaczył, że wojna uczy nienawiści, ale buduje też więzi na całe życie, skłania do porzucenia wiary w człowieka, ale i do wniosku, że wiara w człowieka to jedyne, co zostaje. - Niszczy relacje międzynarodowe, ale nakazuje także szukać dróg do pokojowego współżycia. I nie sposób jednoznacznie przewidzieć, co przyniesie jakaś wojna, jaki będzie bilans - mówił.

- Nie sposób przewidzieć niczego poza jednym: śmiercią i cierpieniem i wiadomo co przynosi wojna. Niewiadomą pozostaje, jak my się w tych okolicznościach zachowamy - podsumował.

Sikorski wziął też udział w debacie „Wojna i pokój”.

W Kongresie i Festiwalu Re_Mind, który jest organizowany w dniach 22-24 czerwca bierze udział ponad 200 mówców, wśród których znajdą się światowej sławy psycholog Robert B. Cialdini i noblistka Olga Tokarczuk. Wydarzenie organizowane jest we Wrocławskim Centrum Kongresowym.

Współorganizują je Uniwersytet SWPS (USWPS), który jest też inicjatorem wydarzenia, a także Telewizja Polska i Miasto Wrocław. PAP i Nauka w Polsce są w gronie patronów medialnych.(PAP)

kak/ ekr/ par/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (23)

dodaj komentarz
podatnik-
A ja się domagam żeby erzac pruskiego dziedzica zwany panem na Chobielinie vel Sikorski wyjaśnił podatnikom PRL'u bis, jak ponad milion PLN trafił na fundację syna. Gdzie są służby? Fundację "Zryw" syna Sikorskiego powinna prześwietlić CBA. "To trzeba ujawnić opinii publicznej" Gdzie są Superwizjer, Czarno A ja się domagam żeby erzac pruskiego dziedzica zwany panem na Chobielinie vel Sikorski wyjaśnił podatnikom PRL'u bis, jak ponad milion PLN trafił na fundację syna. Gdzie są służby? Fundację "Zryw" syna Sikorskiego powinna prześwietlić CBA. "To trzeba ujawnić opinii publicznej" Gdzie są Superwizjer, Czarno na Białym i redaktor śledczy Robert Zielińsk, Wojciech Czuchnowski i to już kolejny milion po milionie USD dla śp. Leszka Millera juniora nie wyjaśniony!
hylobiusnews
A może Radek by został ministrem na ukrainie?
dasbot
I filozof się nam objawił! Dlaczego przyjął obywatelstwo kraju, które przez kilka wieków narzucało innym swoje „wartości” żelazem i ogniem? A w kontekście tego co się dzieje na UA, to po której stronie barykady pan towarzysz był w lutym 2014, kiedy globaliści dokonywali zamachu stanu i zapoczątkowali rozwałkę spokoju w Europie? Fajnie I filozof się nam objawił! Dlaczego przyjął obywatelstwo kraju, które przez kilka wieków narzucało innym swoje „wartości” żelazem i ogniem? A w kontekście tego co się dzieje na UA, to po której stronie barykady pan towarzysz był w lutym 2014, kiedy globaliści dokonywali zamachu stanu i zapoczątkowali rozwałkę spokoju w Europie? Fajnie się kłamie i filozofuje w fajnym towarzystwie, prawda? Cynizm i obłuda do potęgi n!..........Clown world.
mtorrent
Mam nadzieję, że wojna Kraina vs Rosja potrwa z 10 lat. To jedyna nasza szansa
dasbot
Na co? Co uważasz, że Polska przez te 10 lat wymyśli, wypracuje/wyprodukuje, etc czego nie mają w Rosji, czy szerzej na „dzikim Wschodzie”? Tylko proszę bez „wartości”, „demokracji”, „pluralizmu mediów” w kolorze kapitału wydawców, etc. Historię doczytaj, prawdziwą historię świata, ze szczególnym uwzględnieniem Europy. Jak zrozumiesz Na co? Co uważasz, że Polska przez te 10 lat wymyśli, wypracuje/wyprodukuje, etc czego nie mają w Rosji, czy szerzej na „dzikim Wschodzie”? Tylko proszę bez „wartości”, „demokracji”, „pluralizmu mediów” w kolorze kapitału wydawców, etc. Historię doczytaj, prawdziwą historię świata, ze szczególnym uwzględnieniem Europy. Jak zrozumiesz co naprawdę się działo jeszcze tak niedawno, nie będziesz się dziwił, dlaczego dzieje się to co ma miejsce na UA i nie tylko.……….Clown world.
harrytracz
"Ale nie wierzyli" - i komu te bajki?
Oj tak łatwo sprawdzić że kłamie, oj jak łatwo.
1) Pentagon na cały świat rozgłaszał że ruskie gromadzą sprzęt na granicy, nawet liczyli ile sztuk i szacowali daty ataku; w mediach nawet zdjęcia satelitarne publikowano;
2) Ukraina mając własne źródła widziała ile wojska
"Ale nie wierzyli" - i komu te bajki?
Oj tak łatwo sprawdzić że kłamie, oj jak łatwo.
1) Pentagon na cały świat rozgłaszał że ruskie gromadzą sprzęt na granicy, nawet liczyli ile sztuk i szacowali daty ataku; w mediach nawet zdjęcia satelitarne publikowano;
2) Ukraina mając własne źródła widziała ile wojska stoi na granicy + to, co przekazywano z obcych wywiadów, więc szykowali się na atak;
3) Ukraińscy oligarchowie 2 tygodnie przed atakiem szybciutko spakowali majątki i uciekli za granicę (sam Zełeński się wówczas pruł do nich żeby tego nie robili).
Radku komu te bajki? Za kogo ty się kreujesz?
blind-oln
No i Ukraina wiedząc to wszystko, bo tak naprawdę to już tygodnie wcześniej było podawane do opinii publicznej, że ruskie gromadzą wojska, do ostatniego dnia nie wierzyła, albo Zalenski nie wierzył, bo do ostatniego dnia nie rozpoczęła mobilizacji celem obrony kraju. Więc to, że Ukraińskie władze do ostatniej chwili nie wierzyły,No i Ukraina wiedząc to wszystko, bo tak naprawdę to już tygodnie wcześniej było podawane do opinii publicznej, że ruskie gromadzą wojska, do ostatniego dnia nie wierzyła, albo Zalenski nie wierzył, bo do ostatniego dnia nie rozpoczęła mobilizacji celem obrony kraju. Więc to, że Ukraińskie władze do ostatniej chwili nie wierzyły, że dojdzie do ataku i w związku z tym nic nie robiły, to nie jest żadna tajemnica. Sikorski tutaj żadnych nowości nie ujawnia.
katzpodola
Następny przemądrzały buc w stylu Wałesy.
mkx
Brawa dla kanapowego komentatora!
jojo72 odpowiada mkx
Widziałeś te sweet-focie na trawniku w Waszyngtonie ;)

Powiązane: Wojna w Ukrainie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki