Wyobraźcie sobie nowoczesny budynek, lądowisko dla helikopterów - tak właśnie wygląda nowa część Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. Jest tylko jeden problem: Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR), który tam powstał, nigdy nie został uruchomiony.


Skąd wziął się "SOR-widmo"?
Inwestycja przy ul. Staszica kosztowała gigantyczne pieniądze – ponad 427 mln zł, z czego lwia część pochodziła z funduszy unijnych i dotacji rządowych. Choć oficjalne otwarcie nowych budynków miało miejsce w 2024 roku, SOR pozostaje zamknięty.
Dlaczego? Dyrekcja szpitala tłumaczy to brakiem funduszy na wyposażenie (ok. 13 mln zł) oraz obawą o finanse placówki – utrzymanie oddziału miałoby generować ogromne koszty, których obecne kontrakty z NFZ nie pokrywają.
– Szpital oszacował miesięczne przychody po uruchomieniu SOR na kwotę około 750 tys. zł, przy czym jednocześnie utracone przez szpital miesięczne przychody w związku z zakończeniem funkcjonowania izby przyjęć mogą wynieść około 675 tys. zł. Jednocześnie szacowany wzrost kosztów zatrudnienia, skalkulowany na podstawie minimalnego zapotrzebowania niezbędnego do uruchomienia SOR, wynosi miesięcznie ponad 400 tys. zł – czytamy w raporcie NIK.
"Szpital bierze pod uwagę również fakt, że oprócz zwiększonych kosztów wynagrodzeń, w związku z uruchomieniem SOR wzrosną inne kategorie kosztów związane z funkcjonowaniem tej jednostki, takie jak m.in. koszty zużycia materiałów i energii, w tym koszty zużycia leków i materiałów medycznych, koszty usług obcych czy koszty diagnostyki szpitalnej oraz zewnętrznej" – dodano.
NIK alarmuje, Ministerstwo żąda wyjaśnień
Najwyższej Izby Kontroli oceniła inwestycję negatywnie:
– Nie podjęto skutecznych działań w celu realizacji założeń (…) dotyczących uruchomienia Szpitalnego Oddziału Ratunkowego pomimo wybudowania w tym celu obiektu wraz z lądowiskiem dla helikopterów – czytamy w dokumencie. – Ponadto nie zweryfikowano przed zakupem nieruchomości położonej w Lublinie przy ul. Staszica 18 możliwości jej przebudowy i rozbudowy, wydatkując niegospodarnie 2449 tys. zł na obiekt, który ostatecznie został wyłączony z użytkowania i przeznaczony do rozbiórki.
Na reakcję Ministerstwa Zdrowia nie trzeba było długo czekać. Resort, który o skali problemu dowiedział się dopiero z raportu kontrolerów, żąda teraz wyjaśnień. Co gorsza, w grę wchodzą ogromne kary finansowe. Ministerstwo rozważa żądanie zwrotu części dotacji – mowa o kwocie nawet 23 mln zł (wraz z odsetkami) za nieosiągnięcie celu inwestycji.
"Prowadzone są uzgodnienia w Ministerstwie Zdrowia w sprawie możliwości dochodzenia od Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego Nr 1 UM w Lublinie należności z tytułu nieosiągnięcia celu w wyniku realizacji programu wieloletniego (…) wraz z odsetkami” – informuje wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk, cytowana przez portal jawnylublin.pl.
Oprac. JM




























































