- Poprzez opcje następuje transfer kapitału z Polski za granicę - ostrzegał wczoraj Pawlak. Umowy na transakcje walutowe, zawierane pomiędzy polskimi firmami a zachodnimi instytucjami finansowymi, miały jeszcze pół roku temu zabezpieczać eksporterów przed spadkiem zysków z powodu taniego euro. Mechanizm był prosty i polegał na tym, że bank zobowiązywał się odkupić euro np. po kursie 3,5 zł. Jeśli waluta była tańsza, to bank do tego dopłacał. Jeśli zdrożała powyżej tej granicy, to różnicę pokrywał przedsiębiorca.
Sęk w tym, że część umów była skonstruowana w ten sposób, że ewentualne straty banku były ograniczone, np. do kwoty 50 tys. zł, zaś firmy nie miały żadnego limitu. Stąd też wiele spółek poniosło wielomilionowe straty na opcjach. Dwie firmy - Elwo i Odlewnie - z tego powodu już zbankrutowały. To właśnie tego rodzaju umowy, zabezpieczające interesy banku, oraz narażające firmy na ogromne straty, mają zostać unieważnione lub przynajmniej renegocjowane. Eksperci przyznają jednak, że nie będzie to łatwe.
- Bez względu na wybrany wariant ustawy podstawowym problemem jest to, że prawo nie działa wstecz - uważa dr hab. Aleksander Chłopecki, prof. UW i radca prawny specjalizujący się w polskim rynku kapitałowym. Jego zdaniem rząd mógłby rozważyć jeszcze jedną możliwość. - Wystarczy zmienić prawo w taki sposób, aby potraktować umowy na opcje walutowe jako zwykły kredyt i zastosować do nich przepisy antylichwiarskie, określające maksymalną kwotę, jaką instytucje finansowe mogą zarobić na sprzedaży swoich produktów - podkreśla Chłopecki. Nie wiadomo jednak, na jakich zasadach dobierać spółki, których opcje walutowe mają zostać unieważnione lub renegocjowane.
- Jest pewna grupa firm, które z opcji korzystają od wielu lat i na tych transakcjach zarobiły krocie. Dziś, gdy złoty traci na wartości, tłumaczą, że nie wiedziały, co kupują - mówi Bogusław Kott, prezes Millennium. - Muszę przyznać, że wzrosła liczba klientów, którzy nie chcą z nami współpracować przy rozwiązaniu swoich problemów, odkąd w sprawę włączył się wicepremier Pawlak i obiecał unieważnienie umów opcyjnych - dodaje Kott.
Pocieszeniem dla firm, które straciły na opcjach w wyniku osłabienia się złotego, są zyski z eksportu. Wczoraj koncern mięsny Duda ujawnił, że sprzedaż wędlin i mięsa za granicę staje się coraz bardziej opłacalna. Eksport do strefy euro z nawiązką zrekompensował już 442 mln zł straty na opcjach walutowych.
POLSKA Gazeta Opolska
Tomasz Dominiak, Wsp. Beata Tomaszkiewicz



























































