REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rośnie liczba wypadków na autostradach. Oto ich główne przyczyny

2022-08-04 06:35
publikacja
2022-08-04 06:35
Dodaj Bankier.pl w Google

Grzechem za kółkiem wciąż są nadmierna prędkość, brak wyobraźni i dość swobodne traktowanie przepisów drogowych - pokazują dane policji.

Rośnie liczba wypadków na autostradach. Oto ich główne przyczyny
Rośnie liczba wypadków na autostradach. Oto ich główne przyczyny
fot. Robert Neumann / / FORUM

Droga hamowania samochodu, który jedzie po autostradzie z prędkością 140 km/godz., wynosi 135 metrów. Jeżeli nawierzchnia jest mokra, ten dystans rośnie już do 230 metrów, a przy oblodzeniu sięga aż 800 metrów. Wielu kierowców nie ma świadomości, że w takich warunkach nawet najdrobniejszy błąd za kierownicą może się skończyć tragedią. Piąta edycja kampanii Bezpieczna Autostrada ma właśnie o takich zależnościach edukować kierowców. 

Jak pokazują statystyki Komendy Głównej Policji, w ubiegłym roku na polskich drogach doszło w sumie do 22,8 tys. wypadków. To mniej niż jeszcze w 2020 roku, w którym odnotowano 23,5 tys. takich zdarzeń. Niemniej ich liczba wciąż pozostaje bardzo wysoka. Niezmienne są też główne przyczyny wypadków na drogach - to przede wszystkim nadmierna prędkość i nieprzestrzeganie przepisów.

"Łamiemy przepisy w sposób absolutnie świadomy"

- Niestety bardzo często zdarza się, że naginamy przepisy ruchu drogowego do własnych potrzeb. Dla przykładu jedziemy z prędkością 70 km/godz. po drodze, na której dopuszczalna jest prędkość 60 km/godz., mówiąc: przecież to tylko 10 km/godz. Albo przekraczamy linię ciągłą, twierdząc: przecież nie było żadnego zagrożenia, żeby trzeba było stosować się do zakazu. A zatem łamiemy przepisy w sposób absolutnie świadomy, nie biorąc pod uwagę, że to jest jednak podstawowa sprawa poruszania się po drogach - mówi agencji Newseria Biznes Tadeusz Zagajewski, dyrektor generalny Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Łodzi.

Jak ocenia, polskim kierowcom brakuje też wyobraźni związanej z tym, co się dzieje z samochodem i jego pasażerami w momencie wypadku. Tymczasem podczas kolizji - już nawet przy 50 km/godz. - wszystkie niezabezpieczone przedmioty, które znajdują się w aucie, zyskują siłę 50-krotnie większą od faktycznej. Telefon komórkowy waży wówczas 6 kg, a 1,5-litrowa butelka wody - 60 kg. Co więcej, kolizja, nawet przy niewielkiej prędkości, równa się upadkowi z trzeciego piętra.

Wakacje na giełdzie

- Wyobraźnia jest też związana z poruszaniem się po drogach w sposób przemyślany, dostosowania tego, co robię na drodze, do warunków jazdy - mówi Tadeusz Zagajewski. - Ważnym elementem jest również zauważenie drugiego człowieka. Nie jesteśmy sami na jezdni, uczestników ruchu drogowego jest bardzo wielu, ale trzeba ich dostrzec. Im się tak samo może spieszyć, oni tak samo mogą być zdenerwowani i to nie znaczy, że trzeba z nimi rywalizować.

28 proc. więcej wypadków na autostradach

Brawura za kółkiem jest szczególnie niebezpieczna na autostradzie, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 140 km/godz. Wypadek przy tak szybkiej jeździe wytwarza tak duże siły ciążenia, że nawet zapięte pasy bezpieczeństwa i nowoczesne systemy montowane w samochodach nie gwarantują przeżycia. Tymczasem - jak pokazują policyjne statystyki - liczba wypadków na polskich autostradach rośnie. W ub.r. odnotowano 372 takich zdarzeń, czyli o 28 proc. więcej niż w 2020 roku. Zginęły w nich 74 osoby, a 510 zostało rannych.

- Statystyki pokazują, że na autostradach główną przyczyną wypadków jest nadmierna prędkość, niezachowanie odstępu od pojazdu poprzedzającego, a także po prostu zmęczenie kierowcy - mówi Karolina Tworzydło, dyrektor Departamentu Strategii Marketingowej i Komunikacji w Compensa TU SA Vienna Insurance Group. - W przypadku osób, dla których jazda po autostradzie jest nowością, stresujący bywa też fakt, że tutaj panują zupełnie inne zasady jazdy niż na drogach lokalnych. Często wyprzedzają się TIR-y, co wymaga od nas zwalniania i przyspieszania. Zdarza się też, że kierowcy jadący z tyłu za nami mrugają długimi światłami, oczekując, że natychmiast zjedziemy na prawy pas, co nie zawsze jest możliwe.

Rusza akcja Bezpieczna Autostrada

Jak podkreśla, liczba wypadków na polskich drogach pokazuje, że w Polsce cały czas jest miejsce na edukację w tym zakresie. Dlatego w tym roku już po raz piąty z inicjatywy Compensy we współpracy z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Łodzi prowadzona jest akcja Bezpieczna Autostrada. Jej celem jest edukacja z zakresu bezpiecznego poruszania się po autostradach i trasach szybkiego ruchu oraz nauka udzielania pierwszej pomocy w razie wypadku.

- Cały czas w tym aspekcie jest bardzo wiele do zrobienia, więc chcemy o tym mówić, chcemy spotykać się z lokalną społecznością. Zależy nam na tym, żeby takich pikników rodzinnych poświęconych edukacji było jak najwięcej - podkreśla Karolina Tworzydło.

Ze statystyk Compensy wynika, że w dotychczasowych edycjach Bezpiecznej Autostrady wzięło udział 21,4 tys. Polaków. Do ich rąk trafiło aż 567 tys. materiałów edukacyjnych, a 14,6 tys. osób zostało przeszkolonych z zakresu udzielania pierwszej pomocy w razie wypadku na drodze.

W ramach tegorocznej edycji kampanii, która potrwa aż do początku września, zaplanowano 16 pikników edukacyjnych w różnych miastach Polski, które w najbliższych tygodniach odbędą się w Ustce, Słupsku, Trzciance, Krynicy Morskiej, Władysławowie, Myszkowie, a także w Warszawie. Oprócz promocji zagadnień związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego i kursów pierwszej pomocy dla mieszkańców Compensa przekazuje też władzom miast defibrylatory AED, których użycie może uratować życie w razie nagłego zatrzymania krążenia. Do tej pory do samorządów trafiło już 21 takich urządzeń.

Źródło:
Tematy

Komentarze (13)

dodaj komentarz
pozhoga
,,Dla przykładu jedziemy z prędkością 70 km/godz. po drodze, na której dopuszczalna jest prędkość 60 km/godz., mówiąc: przecież to tylko 10 km/godz. Albo przekraczamy linię ciągłą, twierdząc: przecież nie było żadnego zagrożenia, żeby trzeba było stosować się do zakazu. "

Bardzo chętnie będę stosował się do zakazów i
,,Dla przykładu jedziemy z prędkością 70 km/godz. po drodze, na której dopuszczalna jest prędkość 60 km/godz., mówiąc: przecież to tylko 10 km/godz. Albo przekraczamy linię ciągłą, twierdząc: przecież nie było żadnego zagrożenia, żeby trzeba było stosować się do zakazu. "

Bardzo chętnie będę stosował się do zakazów i nakazów - jak tylko ww. ograniczenie prędkości i podwójna ciągła w TYM miejscu będą miały sens.

Onegdaj śp. Tadeusz Mosz prowadził kampanię na rzecz likwidacji znakomanii na polskich drogach - z analiz wynikało bowiem, że 1/4 znaków jest niepotrzebna albo wręcz błędna. Do tego dochodzi billbordoza w stopniu nieznanym w reszcie cywilizowanego świata, i w efekcie polski kierowca jest nieustannie bombardowany pierdylionem bodźców wzrokowych.
marclim
Przede wszystkim należy zwiększyć liczbę godzin kursu na prawo jazdy, podnieść wiek w którym można zdawać egzamin na prawo jazdy do min. 20 lat. Budować drogi bezkolizyjne, przejścia podziemne i nadziemne, obwodnice. Wypadki biorą się głównie z braku umiejętności kierowania pojazdem.
karbinadel
Cóż, autostrady są dla większości Polaków czymś nowym, pierwsze pokolenie awansowało zza pługa, musi minąć trochę czasu, zanim się nauczą.
jacmen
Największą zmorą polskich dróg ( i nie tylko, bo np na Słowacji robią to samo ) jest moim zdaniem siedzenie na zderzaku.
Z tego są same problemy - począwszy od możliwego wypadku, przez problem z wyprzedzeniem takiej kolumny siedzących sobie na tyłkach samochodów, zmianę pasa jeżeli to jest np autostrada i chcesz wyprzedzić tira,
Największą zmorą polskich dróg ( i nie tylko, bo np na Słowacji robią to samo ) jest moim zdaniem siedzenie na zderzaku.
Z tego są same problemy - począwszy od możliwego wypadku, przez problem z wyprzedzeniem takiej kolumny siedzących sobie na tyłkach samochodów, zmianę pasa jeżeli to jest np autostrada i chcesz wyprzedzić tira, a po lewej jest taka kolumna która jedzie nieznacznie szybciej, to nie ma szans się wbić bez wymuszenia. Nawet w mieście jak stoisz na czerwonym i nie zostawisz sobie miejsca, to potem jak ma karetka przejechać, to nawet nie ma miejsca żeby wykręcić, bo wisisz komuś na tylnej szybie. Nie wspomnę o oślepianiu. Nie da się również hamować wtedy silnikiem, więc taki miglanc przede mną który siedzi komuś na tyle co chwilę naciska ten hamulec.
Nawet piesi mogli by przejść w mieście pomiędzy dwoma jadącymi samochodami jeśli jest tam przerwa i te samochody nie musiałyby nawet przyhamowywać.
Ale jak się siedzi na zderzaku, to żeby puścić pieszego, to trzeba się zatrzymać, wszyscy za tobą muszą stanąć, pieszy rusza i cała kolumna startuje od zera. Potem zdziwieni wszyscy że korki są.
ptokbentoniczny2
To prawda, choć dużo osób jedzie lewym pasem i mając możliwość zmiany na prawy dalej jedzie lewym bo za 150 metrów wyprzedzi następnego tira. I mam tu na myśli osoby, które jadą niewiele szybciej od tego tira. I teraz jak ktoś jedzie 150 km/h i dogoni takiego kierowcę, to nieraz celowo podjeżdża pod zderzak, bo trzymając duży dystans To prawda, choć dużo osób jedzie lewym pasem i mając możliwość zmiany na prawy dalej jedzie lewym bo za 150 metrów wyprzedzi następnego tira. I mam tu na myśli osoby, które jadą niewiele szybciej od tego tira. I teraz jak ktoś jedzie 150 km/h i dogoni takiego kierowcę, to nieraz celowo podjeżdża pod zderzak, bo trzymając duży dystans kierowca niedzielny nie czuje potrzeby zmiany pasa na prawy, a wynika to z tego, że nie obserwuje on tego co się za nim dzieje w lusterku. A wystarczy spojrzeć 1 sekundę dłużej, żeby ocenić jak szybko zbliża się pojazd. Ja czasem wbijam się w 20 metrową lukę, żeby przepuścić kogoś, kto zapier***a lewym i po dosłownie 5 sekundach wracam na lewy. Niestety ludzie mają problem żeby takiego przepuścić, a potem rodzi się z tego agresja drogowa.
jacmen odpowiada ptokbentoniczny2
Też pełna zgoda.
Dużo jeśli chodzi o nasze drogie mamy do nauczenia, ale ostatnio trochę jeździłem po Słowacji i powiem szczerze, że chyba tam jeżdżą jeszcze gorzej, choć to moje subiektywne zdanie.
pagodzik
Od lat najwięcej wypadków i kolizji to efekt wymuszenia pierwszeństwa na innych użytkownikach ruchu - wyjazd z drogi podporządkowanej, nieodpowiednie wyprzedzanie, nieustąpienie pieszemu itd. itp.
"Nadmierna prędkość" to taka wydmuszka, którą można POD WSZYSTKO podpiąć. I wiadomo, ze jeśli ktoś wjechał w dziurę w jezdni
Od lat najwięcej wypadków i kolizji to efekt wymuszenia pierwszeństwa na innych użytkownikach ruchu - wyjazd z drogi podporządkowanej, nieodpowiednie wyprzedzanie, nieustąpienie pieszemu itd. itp.
"Nadmierna prędkość" to taka wydmuszka, którą można POD WSZYSTKO podpiąć. I wiadomo, ze jeśli ktoś wjechał w dziurę w jezdni jadąc 50 km/h i w efekcie wybilo mu samochód, stracił nad nim panowanie i uderzył w słup, to gdyby jechał 30 km/h to by do tego nie doszło... Moze 20 km/h. A na pewno nie zdarzyłoby się to, gdyby stal, zamiast jechać. Dziura w jezdni? Nie ma znaczenia, najłatwiej jest wpisać "nadmierna prędkość".

Ciekawe, że nigdy nie wpisano że przyczyna wypadku była dbałość o jazdę z prędkością narzucona przez kogoś znajdującego się daleko w czasie i przestrzeni. Jak ktos wiecej czasu niz na obserwacje otoczenia samochodu poświęca na pilnowanie, zeby nie jechac szybciej niz 80 czy 50, to potem nie dziwne, że dochodzi do kolizji. Bo zamiast na drogę, ktoś patrzył na prędkościomierz...
jacmen
Jeżeli jazda samochodem z prędkością 50km/h wymaga od Ciebie "pilnowania" i ciągłego patrzenia na licznik, to prawdopodobnie w ogóle nie powinieneś być dopuszczony do ruchu ulicznego ..
159120br
Proszę wziąć miernik pola elektromagnetycnego i zmierzyć to pole w aucie przy uruchomionym silniku. Wynik zatrważający. Multum nadajników w aucie. Dodatkowo z 4 kół nadawany jest sygnał Bluetooth o ciśnieniu. W smartfonach są przepisy ograniczające wysokość pola EM (tzw. SAR), w autach nie i producenci mają to gdzieś. Np. w Suzuki Proszę wziąć miernik pola elektromagnetycnego i zmierzyć to pole w aucie przy uruchomionym silniku. Wynik zatrważający. Multum nadajników w aucie. Dodatkowo z 4 kół nadawany jest sygnał Bluetooth o ciśnieniu. W smartfonach są przepisy ograniczające wysokość pola EM (tzw. SAR), w autach nie i producenci mają to gdzieś. Np. w Suzuki Sx4 s-cross hybrid - cała elektronika jest pod siedzeniem kierowcy! Indukcja magnetyczna jest tam niebotyczna. Aby czuć się o wiele mniej zmęczony gwarancją jest aby wyłączyć w czasie długich podróży smartfony, radia, zegarki, itp. nadajniki nie słuchać elektronicznego bełkotu!
adam.1983
Co więcej, kolizja, nawet przy niewielkiej prędkości, równa się upadkowi z trzeciego piętra.

Tylko że przy uderzeniu w ziemię z prędkością np. 50km/h nie mamy żadnej ochrony a mimo to żeby zginąć to chyba trzeba upaść na głowę i skręcić kark, w samochodzie część energii pochłania samochód i pasy, miałem kiedyś wypadek przy
Co więcej, kolizja, nawet przy niewielkiej prędkości, równa się upadkowi z trzeciego piętra.

Tylko że przy uderzeniu w ziemię z prędkością np. 50km/h nie mamy żadnej ochrony a mimo to żeby zginąć to chyba trzeba upaść na głowę i skręcić kark, w samochodzie część energii pochłania samochód i pasy, miałem kiedyś wypadek przy prędkości około 50km/h uderzając w betonową przeszkodę i nie miałem nawet zadrapania a samochód nie był naszpikowany zabezpieczeniami, większość energii przyjęły pasy i ręce, więc po co te ściemnianie ludzi, przy 50hm/h ciężko jest zginąć w wypadku samochodowym jak się nie jest pieszym albo rowerzystą.

Powiązane: Bezpieczeństwo na drogach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki