Projekt wprowadzający program 500 plus to absolutnie historyczny projekt - powiedziała we wtorek w Sejmie minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Dodała, że po wprowadzeniu programu wydatki na rodzinę wynosić będą ok. 3 proc. PKB. W Sejmie trwa debata nad kluczowym projektem PiS.
[Aktualizacja - godz. 16:20] Sejm nie zgodził się we wtorek na odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu wprowadzającego program 500 plus. Projekt trafi teraz do komisji polityki społecznej i rodziny.
Komisja ma przedstawić sprawozdanie w terminie umożliwiającym rozpatrzenie go na bieżącym posiedzeniu Sejmu. Wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu złożył klub Nowoczesnej. Poparło go 37 posłów, przeciw było 387, a 15 wstrzymało się od głosu.
Sejm we wtorek rozpoczął prace nad projektem ustawy wprowadzającym program "Rodzina 500 plus", dzięki któremu rodziny otrzymają 500 zł na drugie i kolejne dziecko, a w mniej zamożnych rodzinach również na pierwsze. Wypłaty świadczeń mają ruszyć w kwietniu.
"Ten projekt jest realizacją naszych obietnic wyborczych, ale przede wszystkim dowodem solidaryzmu z polskim rodzinami, przejawem troski o dobrostan polskich dzieci i chęci przełamania kryzysu demograficznego" - powiedziała Rafalska. Dodała, że wprowadzany przez rząd program 500 plus to "wyraz troski polskiego państwa o losy naszej wspólnoty, jej teraźniejszość i przyszłość".
"To naprawdę ważny projekt. Na taki projekt czeka się latami. Ja bardzo proszę, abyśmy wysłuchali z uwagą uzasadnienia tego absolutnie historycznego projektu" - podkreśliła.
Wskazała, że Polska ma "zastraszający" wskaźnik dzietności. "Zajmujemy pod tym względem 216 miejsce na świecie na 224 kraje świata. Od 1997 r. wskaźnik dzietności przyjmuje wartości charakteryzujące zjawisko tzw. niskiej dzietności. W 2014 r. wyniósł on 1,29 - oznacza to, że jako naród wymieramy. Jeśli nic z tym nie zrobimy, to będzie gorzej niż przewiduje GUS, a wskazuje on, że w 2015 r. będzie nas niespełna 34 mln" - mówiła.
Szefowa MRPiPS podkreśliła, że po wprowadzeniu programu wydatki na rodzinę "będą oscylować" w granicach 3 proc. PKB. "Wystarczy powiedzieć, że obecnie na politykę rodzinną wydajemy 2 proc. PKB" - dodała.
Przekonywała, że Polacy chcą mieć zdecydowanie więcej dzieci niż obecnie posiadają. Mówiła, że program powinien zostać wprowadzony jak najszybciej. "Zależy nam na czasie, bo w dorosłość wchodzą jeszcze liczne roczniki urodzone w latach 80. i na początku 90. Musimy zrobić wszystko, by przekonać ich, by mieli dzieci" - mówiła.
Marczuk: 500 zł na pierwsze dziecko kosztowałoby dodatkowe 19,5 mld zł
Wprowadzenie świadczenia wychowawczego już dla pierwszego dziecka kosztowałoby w 2017 r. dodatkowe 19,5 mld zł. - mówił we wtorek w Sejmie wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Bartosz Marczuk. Z kolei mechanizm "złotówka za złotówkę" kosztowałby ok. 2 mld zł.
Podczas sejmowej debaty nad projektem ustawy wprowadzającym program 500 plus klub Nowoczesna zaproponował wprowadzenie górnego progu dochodowego, powyżej którego świadczenie nie byłoby wypłacane. W odpowiedzi na ten postulat wiceminister Marczuk powiedział, że z wyliczeń resortu wynika, że wprowadzenie progu w wysokości 5 tys. zł skutkowałoby wzrostem kosztów administracyjnych o 76 mln, a oszczędności z tego tytułu to 81 mln zł.
"My mówimy Polakom jasno: jeśli decydujecie się na drugie dziecko i kolejne, nie będziemy sprawdzać (waszych dochodów - PAP); musicie wiedzieć o tym, że dostaniecie to wsparcie przez 18 lat" - mówił Marczuk.
Zapewnił też, że MRPiPS będzie prowadziło program szerokiego wsparcia demograficznego.
Podczas debaty posłowie opozycji wskazywali, że program w wersji zaproponowanej przez rząd nie obejmie ok. 3 mln dzieci, m.in. jedynaków, bo świadczenie na pierwsze dziecko uzależnione jest od dochodu. Marczuk wyjaśnił, że koszt wprowadzenia świadczenia już dla pierwszego dziecka w 2017 r. wyniósłby dodatkowo 19,5 mld zł.
Powiedział też, że gdyby do świadczenia wychowawczego była stosowana zasada "złotówka za złotówkę" (czyli w przypadku przekroczenia progu dochodowego świadczenie nie byłoby odbierane, a pomniejszane o kwotę, o jaką przekroczone zostało kryterium), wówczas koszt programu wzrósłby o ok. 2 mld zł. "Próg dochodowy w wysokości 800 zł i 1200 zł jest ustawiony wysoko, jak na świadczenia socjalne, stąd ten efekt +gilotyny+ jest bardzo mocno łagodzony" - dodał.
Wyjaśnił, że Polakom, którzy odbierają świadczenia np. w Wielkiej Brytanii, nie będzie przysługiwało wsparcie z programu "Rodzina 500 plus" - jest to zgodne z unijną praktyką koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego, która eliminuje sytuacje jednoczesnego pobierania świadczeń w więcej niż jednym kraju.
"Jeśli natomiast chodzi o dzieci cudzoziemców, którzy są spoza Unii Europejskiej, to my wyraźnie mówimy (...) że wypłacimy 500 zł, ale tylko w sytuacji, gdy ci cudzoziemcy będą chcieli na stałe związać z nami swoją przyszłość" - mówił. "To są albo sytuacje, gdy ktoś ma bardzo wysokie kwalifikacje, pracuje u nas i mieszka z dziećmi, albo sytuacje, kiedy ma kartę stałego pobytu, zezwolenie na pracę i wiąże z nami swoją przyszłość" - dodał.
PO: 500 plus to program dla wybranych i oszustwo wyborcze
Neumann podczas debaty nad rządowym projektem ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci podkreślił, że program nie jest tym, który premier Beata Szydło zapowiedziała w kampanii wyborczej; mówił, że przed wyborami PiS obiecywał 500 zł na każde dziecko. Zarzucił, że projekt jest oszustwem wyborczym.
"Mówiła pani, że jest to historyczny projekt. To raczej jest historyczne kłamstwo" - zwrócił się do szefowej rządu szef klubu PO. "Przedstawiacie projekt, który wyklucza 3 miliony dzieci i 1,8 miliona rodzin. Oszukujecie, kłamiecie, wykluczacie dzieci. Dzielicie dzieci na lepsze i gorsze" - mówił.
"Obietnica, że 500 zł dostanie każde dziecko, okazuje się mieć tyle wspólnego z rzeczywistością, co podatek, który miał uderzać w zagraniczne hipermarkety, a praktycznie rujnuje polski handel. Jest to tak samo realne jak fotel ministra obrony dla Jarosława Gowina. Tyle że personalia w rządzie mogą interesować dorosłych, wy oszukaliście dzieci" - zaznaczył Neumann.
Apelował o zajęcie się projektem Platformy Obywatelskiej, który jest - jak mówił - sprawiedliwy i uczciwy i nie dzieli dzieci na gorsze i lepsze. "Odpuście jedynakom" - nawoływał.
Jak podkreślił Neumann, zgodnie z projektem PO 500 zł będzie wypłacane na każde dziecko od 1 lipca przez ZUS. Neumann argumentował, że Platforma złożyła ten projekt, bo chce pomagać sprawiedliwie, wszystkim.
- Polskie rodziny nie zapomną wam ten pełnej hipokryzji i obłudnej debaty - tak na zarzuty Neumanna odpowiedziała Elżbieta Rafalska.
- Osiem lat byłam w parlamencie i stawałam na mównicy i wiele razy mówiłam na temat polityki społecznej, polityki rodzinnej i wszystko spływało po was jak woda po kaczce. Byliście obojętni totalnie" - powiedziała Rafalska.
"Pamiętam jak premier Donald Tusk powiedział, że Platforma ma swój program cywilizacyjny i jaki to był program? Budowania orlików, które w części są puste. (...) To był wasz program cywilizacyjny. Nasz program jest programem dla rodziny, od urodzenia do 18 roku życia. Przyznajcie, że nie wpadliście na to" - mówiła szefowa resortu rodziny.
"Jaka jest wiarygodność ugrupowania, które miało 8 lat, a próbuje rozliczać rząd Prawa i Sprawiedliwości po niespełna 100 dniach rządzenia?" - dodała.
Wskazała m.in. na świadczenia rodzinne, które są ograniczone kryterium dochodowym - dzisiaj to kryterium wynosi 674 zł, przez wiele lat do 2012 r. - jak podkreśliła - było całkowicie zamrożone. Zwróciła uwagę, że w kolejnych latach z systemu świadczeń wypadało z tego powodu setki tysięcy dzieci. "Przez okres waszych rządów wypadło z tego systemu prawie 2 mln dzieci, dokładnie 1,8 mln. Tak wyglądała wasza polityka rodzina" - mówiła Rafalska.
Odpowiadając na wystąpienie szefowej MRPiPS, Magdalena Kochan (PO) zwróciła uwagę, że PiS przeznaczył w budżecie na wsparcie rodzin 39 mld zł, czyli tyle samo, co PO w ubiegłym roku. "Jaka to jest aktywność?" - pytała.
Przypomniała rozwiązania wdrożone za rządów PO: rok urlopu macierzyńskiego i dwa tygodnie ojcowskiego, świadczenie rodzicielskie (1 tys. zł miesięcznie prze pierwszy rok życia dziecka) m.in. dla studentek i kobiet pracujących w rolnictwie, program "Maluch", który - jak powiedziała - przyczynił się do wzrostu liczby żłobków z 500 w 2007 r. do 700 tys. w 2016 r., rozwiązanie "złotówka za złotówkę", odprowadzanie składek na ubezpieczenia społeczne podczas urlopu wychowawczego, wzrost "uprzedszkolnienia" z 40 proc. do 90 proc.
Kukiz'15: 500 plus opiera się na złych założeniach
Program "Rodzina 500 Plus" opiera się na złych założeniach - ocenia klub Kukiz'15.
Poseł Jacek Wilk z klubu Kukiz'15 powiedział, że przyczyną katastrofy demograficznej nie jest bieda, lecz zła ideologia - "państwo opiekuńcze, które od ponad stu lat niszczy rodzinę". Jego zdaniem, pomóc może tylko przywrócenie siły rodzinie, oddanie jej dochodów, uwolnienie przedsiębiorczości. "Pozwolić Polakom się wzbogacić, pozwolić zbudować polską klasę średnią" - to - według Jacka Wilka odpowiedź na kryzys demograficzny. Jak dodał poseł, rodzin nie wzmocni zaszczepianie w nich przekonania, że bez pomocy urzędników nie dadzą sobie rady i nie będę mogli mieć dzieci. To zaś, zdaniem Jacka Wilka, spowoduje program Rodzina 500 Plus.
Zgodnie z programem, mniej zamożnym rodzinom świadczenie będzie przyznawane już na pierwszego potomka. W tym wypadku pomoc będzie przysługiwała tym rodzinom, w których dochód jedną osobę nie przekroczy 800 złotych i 1200 w przypadku dzieci niepełnosprawnych.
Nowoczesna: 500 plus jest nieprzyzwoite, da bogatym, nie wesprze biednych
Program 500 plus zawiera szereg rozwiązań nieprzyzwoitych, bo z dodatku skorzystają najbogatsi, a nie otrzymają go rodziny z dochodem powyżej 801 zł na osobę - oceniła we wtorek w Sejmie Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. Zapowiedziała m.in. poprawkę wprowadzającą górny próg dochodowy.
Nowoczesna wnioskuje o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu - mówiła Lubnauer podczas sejmowej debaty. Podkreśliła, że w przypadku skierowania przez Sejm projektu do dalszych prac w komisji, Nowoczesna zaproponuje szereg poprawek, m.in. wprowadzających próg dochodowy.
W jej ocenie program 500 plus to "kupowanie głosów wyborców za pieniądze publiczne". Odnosząc się do projektu Platformy Obywatelskiej, która proponuje dodatek 500 zł na każde dziecko, Lubnauer uznała, że PO "chce kupić jeszcze więcej głosów, za jeszcze większe pieniądze". "Szybko się uczą, ścigają się w tej nieodpowiedzialności za państwo i za budżet" - dodała.
W jej ocenie projekt 500 plus zawiera szereg rozwiązań, "które są nieprzyzwoite". Jak mówiła, PiS odbiera prawo do 500 zł na dziecko samotnej matce, która ma 801 zł dochodu na osobę. "W projekcie, który ma wymiar czysto socjalny, nie można pominąć najsłabszych" - podkreślała.
Zwracając się do posłów, którzy - jak mówiła - są "ludźmi o bardzo przyzwoitych dochodach", podkreśliła, że każdy z nich, kto ma dwoje dzieci, otrzyma dodatek. "Czy to jest przyzwoite?" - pytała Lubnauer.
Jak mówiła, Nowoczesna proponuje "poszerzenie liczby jedynaków" otrzymujących 500 zł. "Wprowadźmy zasadę złotówka za złotówkę, tak, żeby kobiety z dzieckiem mające po 820 zł na osobę mogły dostać 480 zł na dziecko" - zaznaczyła posłanka, zapowiadając złożenie takiej poprawki.
"PiS mówi do najlepiej zarabiających: nie bierzcie tych pieniędzy, to niemoralne. Jest coś nieprzyzwoitego w dawaniu pieniędzy i jednocześnie mówieniu: +niemoralne jest, jeśli je weźmiecie+, bo każdy rodzic jest odpowiedzialny za swoje dziecko i jeżeli nawet jest dobrze sytuowany, to jego obowiązkiem jest wzięcie tych pieniędzy i na przykład założenie lokaty na pierwsze mieszkanie czy pierwszy samochód" - mówiła.
"Tylko, czy jest przyzwoite, byśmy nie dali pieniędzy na rodzinę, w której dochód na jedną osobę jest 801 zł, a dali na rodzinę, która będzie zarabiać 20 tys. zł i zachowa te pieniądze na samochód?" - pytała, zapowiadając poprawkę wprowadzającą górny próg dochodowy. "Uważamy, że rodziny, które mają powyżej 2,5 tys. zł na głowę w rodzinie, nie powinny tych pieniędzy dostawać" - powiedziała Lubnauer.
Paulina Hennig-Kloska (Nowoczesna) mówiła, że "program jest horrendalnie drogi, ale - co najważniejsze - nie rozwiązuje podstawowych problemów polskich rodzin". "500 plus nie zapewni rodzinie wkładu własnego na mieszkanie, nie wesprze rodziców w opiece nad małymi dziećmi tuż po ich urodzeniu, nie proponuje uczniom szkół podstawowych opieki przez osiem godzin dziennie oraz ciekawych zajęć przez dwa miesiące wakacji, nie zagwarantuje bezpiecznego porodu, ale, co najgorsze, zepchnie na margines społeczny rodziców samotnie wychowujących swoje dzieci" - podkreśliła.
Hennig-Kloska przedstawiła też rozwiązania proponowane przez Nowoczesną, które mają być alternatywą dla rządowego programu "Rodzina 500 plus". Zakładają one m.in. umarzalny wkład własny na zakup mieszkania oraz możliwości pracy w niepełnym wymiarze godzin dla rodziców dzieci do 3 roku życia.






























































