Przedsiębiorca zgnębiony przez sanepid

Bezwzględna, wredna i nieludzka kobieta, która zrobi wszystko, aby nałożyć jakąkolwiek karę na przedsiębiorcę. Zgorzkniała i nieugięta, a każda z nią rozmowa powoduje u kontrolowanego frustrację. Tak niestety wielu handlowców wyobraża sobie inspektorkę z sanepidu. Jednak słowo „wyobraża” może być w tej sytuacji niewłaściwe. Wielu bowiem to przeżyło, a jedynym sposobem pozbycia się niemiłej pani inspektor było po prostu wręczenie łapówki.

Kontrola a "humory" inspektorów

„Zasady przeprowadzenia kontroli oraz prawa i obowiązki przedsiębiorcy szczegółowo   określa art. 5 Ustawy z 2 lipca 2004 roku o Swobodzie Działalności Gospodarczej. Pracownicy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej kontrolują przedsiębiorcę zgodnie z określonym na dany rok kalendarzowy harmonogramem kontroli. Może jednak zaistnieć sytuacja wymuszająca przeprowadzenie kontroli poza wcześniej zakładanym terminem, która uregulowana jest odrębnymi przepisami prawa np. zagrożenie życia i zdrowia, skargi, interwencje” – mówi Magdalena Mieszkowska, Rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu.

Jednocześnie wyjaśnia, że jak dotąd w roku 2010 nie wpłynęło ani jedno zawiadomienie o tym, jakoby pracownicy wrocławskiego sanepidu mieli przyjmować korzyści majątkowe za pozytywną opinię po kontroli. W kraju obecne jest jednak przekonanie, że jeżeli właściciel lokalu nie chce się narażać na „humory” inspektorów, powinien zaoferować im jakieś bonusy.



Absurd goni absurd

Oczywiście, nie można generalizować, że każda kontrola stacji kończy się łapówką, jednak jak wskazują przedsiębiorcy, jest to dość często spotykane zjawisko. Przedsiębiorcy na licznych forach internetowych żalą się, że mało która kontrola przebiega bez problemów, a to, co w ostatniej kontroli uznane było za poprawne, przy następnej z niewyjaśnionych przyczyn budzi już zastrzeżenia. 

Długo można wymieniać niedociągnięcia, za jakie sanepid wystawia mandaty: brak jednorazowych ręczników, brak uchwytu na papier toaletowy, zwisający i dotykający podłogi kabel zasilający fax, brak kartki „myć ręce” przy umywalce - to tylko niektóre z nich.

Do tego dochodzi problem interpretacji przepisów. Każdy inspektor komentuje je po swojemu, zdarza się nawet, że ich zachowanie zaczyna uwłaczać ludzkiej godności i logicznemu myśleniu.

Łapówka - relikt przeszłości?

Oficjalnie nikt nie chce wypowiadać się na temat łapówek i załatwiania spraw w sanepidzie po znajomości. Jednak w kuluarach bardzo znane są opowieści o tym, co najlepiej dawać i w jakiej formie, aby kontrole przebiegały bezboleśnie i z jak najmniejszym uszczerbkiem dla przedsiębiorstwa. Może to właśnie jest odpowiedź na pytanie, dlaczego nikt nie zamyka budek z jedzeniem umieszczonych chociażby na dworcach, które z higieną nie mają wiele wspólnego.

Hotelarze oferują darmowe pobyty weekendowe, restauratorzy – gratisowe posiłki, a handlarze obdarowują alkoholem, czekoladkami i kawami. Wszystko za pozytywną opinię sanepidu o zakładzie. Prezenty oferują także aptekarze – tu królują wszelkiego rodzaju kosmetyki. Można jednak zauważyć, że obecnie nie jest już tak łatwo przyjmować łapówki. Wiele Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych kontroluje swoich pracowników, czy ci nie łamią prawa i nie oferują pozytywnego załatwienia sprawy za korzyści majątkowe.

Jednak i w tym przypadku inspektorzy potrafią sobie poradzić. W rozmowie z jedną panią inspektor usłyszałam, jak to robią. Dla przykładu podała aptekę. Otrzymane od właściciela apteki kremy, czy też inne kosmetyki są natychmiast otwierane i rozpakowywane, wówczas nikt nie jest w stanie jej udowodnić, że otrzymała łapówkę  w postaci nowych kosmetyków.

Zwraca jednak uwagę na fakt, że bardzo często przedsiębiorcy sami oferują im łapówki nawet wtedy, kiedy inspektorzy sanepidu nie chcą ich przyjąć. Zdarza się to najczęściej u przedsiębiorców, którzy biznes prowadzą już kilkanaście lat. Może to wynikać z przyzwyczajeń z przeszłości, gdy wręcz rzeczą naturalną było „odwdzięczanie się” za załatwienie jakiejś sprawy.

Kontrola kontroli nie równa

Kontrole sanepidu są potrzebne. W końcu to on powinien stać na straży czystości i higieny w miejscach konsumpcji. Jednak, mówiąc o wizycie sanepidu, mam na myśli kontrole towarów produkowanych przez przemysł, a nie dręczenie przedsiębiorców.

Z jednej strony mamy przedsiębiorców, którzy uprzedzeni przed kontrolą mogą się do niej przygotować i zamaskować niedociągnięcia. Z drugiej strony docierają do nas informacje o inspektorach, którzy nadużywają swoich uprawnień i często swoimi absurdalnymi wymogami doprowadzają właściciela kontrolowanego lokalu na skraj wyczerpania nerwowego. Należy więc doprecyzować, a jeżeli jest taka potrzeba, to zmienić niektóre przepisy związane  z Państwową Inspekcją Sanitarną.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@firma.bankier.pl

Komentuje Izabela Sokołowska-Kulas, radca prawny, Chałas i Wspólnicy Kancelaria Prawna, Oddział w Gdańsku:

Zdarza się, że kontrolujący, zauważając nieprawidłowości u kontrolowanego przedsiębiorcy, proponuje ich „pominięcie” za „symboliczną opłatę”, przedsiębiorca winien mieć świadomość obopólnej odpowiedzialności karnej. W takiej sytuacji pracownik sanepidu naraża się przede wszystkim na odpowiedzialność karną, w ramach przestępstwa tzw. łapownictwa biernego, wskazanego w art. 228 k.k., jeżeli w związku z pełnieniem funkcji publicznej:

  • przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę,
  • przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa,
  • uzależnia wykonanie czynności służbowej od otrzymania korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy lub takiej korzyści żąda.

Nierzetelny inspektor naraża swoją jednostkę organizacyjną (Skarb Państwa) na odpowiedzialność odszkodowawczą. Z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, która znajduje zastosowanie także do kontroli prowadzonej przez sanepid, wynika bowiem wprost, iż przedsiębiorcy, który poniósł szkodę na skutek przeprowadzenia czynności kontrolnych z naruszeniem przepisów prawa w zakresie kontroli, przysługuje odszkodowanie. Przedsiębiorca może wystąpić na drogę sądową, żądając naprawienia szkody, bez ograniczenia co do rodzaju szkody. Musi jednak pamiętać o ciężarze dowodowym w tego rodzaju postępowaniach, dlatego wskazane jest, aby zadbał o dokumentowanie tych czynności kontrolnych, które są prowadzone z naruszeniem prawa.

Warto podkreślić, że kontrolowanemu przedsiębiorcy grozi odpowiedzialność karna w przypadku, gdyby zamierzał wpłynąć na wyniki kontroli środkami pozaprawnymi. Odpowiedzialność karna grozi mu, jeżeli proponuje:

  • udzielenie bądź obietnicę udzielenia łapówki w odniesieniu do pomyślnego załatwienia sprawy (przekupstwo, łapownictwo czynne) – art. 229 k.k;
  • udzielenie bądź obietnicę udzielenia łapówki w zamian za pośrednictwo w załatwieniu sprawy (przestępstwo przekupstwa pośrednika) – art. 230a k.k;

Podkreślić warto jednak wyłączenie karalności przestępstwa przekupstwa, jakiego potencjalnie dopuściłby się przedsiębiorca proponując „łapówkę” kontrolującemu pracownikowi sanepidu. Jeżeli pracownik ten łapówkę przyjął, a przedsiębiorca zawiadomi o tym fakcie policję i ujawni wszystkie istotne okoliczności przestępstwa, zanim organ ten o nim się dowiedział, może liczyć na brak kary (art. 229 § 6 k.k.). Należy pamiętać jednak, iż zawiadomienie o przestępstwie powinno uzyskać formę procesową (złożenie zawiadomienia na komendzie Policji lub wysłanie pisma – zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego), nie wystarczą tu informacje przekazane np. telefonicznie. Zawiadamiający musi ponadto ujawnić wszystkie istotne okoliczności dotyczące popełnionego przestępstwa, czyli takie, które mają znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Wybiórcze ujawnianie niektórych okoliczności nie wystarczy.

Podstawa prawna:

  • Ustawa z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (Dz.U. z 2006.122.851 j.t. z późn. zm.)
  • Ustawa z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz.U. z 2007.155.1095 j.t. z późn. zm.)
  • Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. z 1964.16.93 z późn. zm.)
  • Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r.- Kodeks karny (Dz.U.z 1997.88.553 z późn. zm.)
 

Barbara Sielicka

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~czasnazmiany

Na dobra sprawę panie z sanepidu powinny jak wojskowi mieć badania psychologa o sprawności psychicznej ,,,i scisle określone przepisy a nie wewnętrzne własne prawo które się kłóci z par209 kodeksu pracy np w sprawie zgłaszania odbioru lokalu jest spora rozbierznosc w terminach,,dawanie w łapę wychodzi z mody drogie panie ;-)

! Odpowiedz
0 0 ~zyd seferdyjski

Sanepid to chora wrecz zbrodnicza instytucja uszczuplajaca potencjalne dochody skarbu panstwa.W Chorzowie dla osoby chcacej urochomic interes w postaci sprzedazy hot -dogow z wozka zazadano dwoch ubikacji jedna dla osoby sprzedajacej druga dla klientow,przy tym "panie" caly czas mialy obiekcje do wozka.Wozek byl produkowany na kanadyjskiej licencji i spelnial wszelkie wymogi prawa polskigo min posiadal wszelkie atesty.Jednoczesnie toleruje sie sprzedaz lodow tzw wloskich z budek bez biezacej wody,gdzie masa lodowa jest przywozona w wiadrach i tu pytanie jak myja maszyne otoz nie myja wcale.Dalej chorzowski sanepid nie dopuszcza samochodow do przewoznej sprzedazy (koszt 100 000 euro)funkcjonujacych w calej uni.Wiekszosc osob prowadzacych gastronomie jest zmuszona do posiadania kilku zlewozmywakow ,a to do jarzyn a to do jajek a to drobiu itd.Na pytanie skirowane do jednej z inspektorek za co pani ma dom w Katowicach warty 1mln czy z pani pensji nie uzyskalem odpowiedzi za to jednak juz nie montuje kolejnych zlezwozmywakow.Moge podawac dziesiatki przykladow z calej Polski.Kazdy sanepid ma radce prawnego oplacanego z naszzych podatkow i przecietny osbnik stoi na z gory straconej pozycji.Radze komus miec okazje byc w domu i jakies pani z sanepidu w wiekszosci brud i syf.To sfeminizowany zawod opanowany przez sfristrowane niespelnieno lapowkarki.zreszta po co ja to pisze,w tym kraju moze cos zminic jedynie wariant chilijski.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~lo;ul

Od 12 lat prowadzę swój własny NZOZ, kontrole sanepidu mam średnio 2 razy w roku. Nigdy nie spotkałem się nawet z jakimkolwiek sygnałem, że potrzebna byłaby łapówka. Fakt, że niektóre wymagania pań z sanepidu są bzdurne i nie podparte przepisami. Jednak w takim wypadku proszę o wpis do książki i z reguły panie wtedy rezygnują z dalszej konwersacji na ten temat. W chwili obecnej wpis do książki musi być podparty stosownym artykułem, jeśli ten artykuł zostanie podany zasiadam z panią przed komputerem gdzie z internetu ściągamy właściwą ustawę i sprawdzamy kto ma rację. Z reguły to ja ją mam. A tak poza tym wszystkim Panie z sanepidu są naprawdę miłymi kobietami i złego słowa na nie nie mogę powiedzieć.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~gośc

Święta prawda, łapówki biorą i jeszcze wybrzydzają. Robią to bezkarnie bo mają swoje układy, są nietykalni. Nie dasz łapówki to cie gnębią, a mandat wyniesie więcej niż PREZENT.
W Łomży jest taka pani Ala, załatwi każdego.

! Odpowiedz
0 0 ~Adam Żukowski

Nie bardzo rozumiem ostatnie zdanie tego artykułu cyt. "Nie można więc nie ulec wrażeniu, że coś jest nie tak z przepisami dotyczącymi Państwowej Inspekcji Pracy. Czy jednak jest sens się łudzić, że przepisy zostaną doprecyzowane lub zmienione?" - co opisane sytuacje - czy też tezy, mają wspólnego z Państwową Inspekcją Pracy - dziwne, może jakiś uraz pokontrolny?

Pokaż cały komentarz !
Polecane
Najnowsze
Popularne