Podwyżka stawki VAT uderzy w przedsiębiorców

Zagrożenie przekroczenia relacji poziomu długu publicznego do PKB powyżej 55 proc. sprawia, że rząd zaczyna niebezpiecznie majstrować przy podatku od towarów i usług. Nie  wystarczyło ograniczenie prawa do odliczenia podatku VAT z tytułu nabycia tzw. „samochodu z kratką” czy też likwidacja zwolnień ze stosowania kas fiskalnych. Teraz przyszedł  czas na podwyższenie stawki podatku VAT.

Wśród zmian, które w ocenie rządu miałyby poprawić sytuację finansów publicznych, jest szeroko dyskutowana podwyżka podatku od towarów i usług. Nie ulega bowiem wątpliwości, że wpływy z tytułu właśnie tego podatku stanowią najbardziej znaczącą pozycję w dochodach budżetu państwa. W uproszczeniu dochody z tytułu podatku VAT są zazwyczaj mniej więcej dwukrotnie wyższe niż dochody ze wszystkich podatków bezpośrednich (CIT i PIT). Nic więc dziwnego, że dla każdego rządu podniesienie podatku VAT jest najprostszym remedium na kłopoty sektora finansów publicznych – komentuje Konrad Purski, radca prawny, partner w kancelarii Rosicki Purski Warulik ECDF.

Nie ma odwrotu, rośnie stawka VAT


Rząd uzgodnił nowe stawki VAT, które zaczną obowiązywać od 2011 roku. Wówczas to w Polsce będziemy mieli trzy stawki VAT: 5, 8 i 23 proc. Rząd szacuje, że z wyższych stawek VAT osiągnie wpływy do budżetu w wysokości około 5 mld zł, a podwyżka będzie obowiązywała przez trzy lata.

Według rządzących nic strasznego się nie stanie – ot, na niektóre produkty lub usługi stawka VAT wzrośnie, ale na inne spadnie. Być może takie stanowisko ma wywołać przekonanie, że ogólny bilans w ten sposób „wyjdzie na zero” i nikt nie ucierpi, ale z tym zgodzić się trudno. Skoro zmiany stawek VAT mają według pomysłodawców przynieść budżetowi 5 mld zł dodatkowego dochodu, to jasne jest, że nic na zero nie wyjdzie, że mamy do czynienia z podwyżką (a nie z „podwyżką i obniżką”), a ktoś będzie musiał owe 5 mld zł wysupłać z własnej kieszeni. Tylko kto? – pyta Łukasz Tabor, radca prawny w Kancelarii Prawnej Skarbiec.Biz.

Jak rząd sięga do kieszeni przedsiębiorców?
(dodatkowe wpływy do przyszłorocznego budżetu wg DGP)
  • Podwyżka podstawowej stawki VAT z 22 % do 23 % - 5 mld zł
  • Zawieszenie możliwości odliczenia VAT od paliw – 1,8 mld zł
  • Zawieszenie możliwości odliczenia VAT dla aut z kratką – 0,6 mld zł

Przedsiębiorców czekają zmiany

Zmiana stawki VAT to nie tylko wyższe ceny na sklepowych półkach, ale też obowiązki nałożone na przedsiębiorców. - Przewidywana zmiana stawek VAT wiązać się będzie z koniecznością dostosowania swoich systemów wykorzystywanych do wystawiania faktur i prowadzenia ewidencji podatkowej do zmienionych stawek podatku. Przedsiębiorcy dokonujący dostawy towarów lub świadczący usługi na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, zobowiązani do rejestrowania transakcji przy pomocy kas fiskalnych, będą musieli dokonać ich przeprogramowania – zauważa Wojciech Pietrasiewicz, doradca podatkowy, współpracujący z Allen & Overy A. Pędzich sp.k.

Niezbędna wydaje się również weryfikacja zawieranych pomiędzy przedsiębiorcami umów. Jeżeli przykładowo w umowie strony przyjęły jako podstawę rozliczeń cenę brutto (zawierającą należny podatek) i nie zawarły żadnych postanowień regulujących zmiany ceny w razie ewentualnej zmiany stawki VAT, mogą pojawić się kontrowersje co do możliwości ewentualnego podwyższenia/obniżenia ceny wskutek zmiany obowiązujących stawek VAT. Niekiedy uzasadniona może być modyfikacja umowy regulującej wzajemne rozliczenia stron w związku z planowaną zmianą obowiązujących stawek VAT. Warto więc przyjrzeć się zawieranym umowom tak, aby w chwili wejścia w życie nowych stawek VAT uniknąć kontrowersji związanych z wysokością wynikającego z umowy wynagrodzenia – dodaje Wojciech Pietrasiewicz.

Będzie lepiej czy gorzej?


Zmiana stawki podatku VAT to przede wszystkim wzrost cen, które dotkną wszystkich konsumentów. Jaki natomiast wpływ na działalność gospodarczą przedsiębiorców będzie miała nowa stawka VAT? – Zmiana stawek podatku VAT nie powinna niekorzystnie wpłynąć na sytuację przedsiębiorców, w szczególności producentów lub usługodawców. Mechanizm VAT zakłada bowiem, że – co do zasady – przedsiębiorcy mogą potrącić podatek naliczony z podatkiem należnym. W polskich rozwiązaniach ustawowych przedsiębiorca może potrącić VAT nawet wówczas, gdy nabyty towar lub usługa nie stanowi jego kosztu uzyskania przychodu. W swoich założeniach podatek VAT obciąża tzw. ostatecznego (finalnego) konsumenta. Jeżeli w konkretnych rozwiązaniach ustawowych nie znajdą się wyjątki od powyżej określonej zasady, to sytuacja przedsiębiorców nie zmieni się znacząco. Nie dotyczy to oczywiście towarów i usług przedsiębiorców opodatkowanych podatkiem VAT, które nie są wykorzystywane do prowadzenia działalności gospodarczej. Podwyżki stawek podatku VAT niewątpliwie uderzą przede wszystkim w konsumentów – twierdzi Konrad Purski.


Innego zdania jest Łukasz Tabor, który zwraca uwagę na fakt, że to głównie przedsiębiorstwa napędzają polską gospodarkę. Zapytany o konsekwencje podwyżki stawki VAT, odpowiada: - Konsekwencją pierwszą i podstawową będzie z pewnością ograniczenie konsumpcji, co z kolei spowoduje mniejsze zyski przedsiębiorców. Teoretycznie podwyżka podatku VAT o 1 punkt procentowy nie jest podwyżką drastyczną i gwałtownych zmian w zachowaniach konsumentów nie powinniśmy się spodziewać, ale dla wielu firm, już teraz balansujących na granicy opłacalności, nawet niewielkie ograniczenie konsumpcji może mieć skutki drastyczne. Tutaj warto zasugerować naszym politykom, zarówno tym z koalicji, jak i z opozycji, aby choć na chwilę oderwali się od spraw zapewne nieskończenie ważniejszych (np. sprawa krzyża) i pochylili się nieco wnikliwiej nad kwestiami istotnymi dla polskich przedsiębiorców.

Kolejną konsekwencją podwyżki podatku VAT może być uciekanie części przedsiębiorców, zwłaszcza drobnych, w szarą strefę. Jest to szczególnie łatwe zwłaszcza w sferze usług, gdzie już teraz część faktycznych dochodów osiąganych przez przedsiębiorców nie jest ujawniana. Podwyżka podatku VAT może tę tendencję jedynie wzmocnić. No i sprawa ostatnia –  wyższy podatek VAT, a co za tym idzie wzrost cen wielu produktów i usług, według wielu ekonomistów doprowadzi nieuchronnie do wzrostu stóp procentowych NBP. To z kolei utrudni przedsiębiorcom dostęp do pieniądza, powodując określone trudności w finansowaniu ich działalności. Skutki ekonomiczne i społeczne tych perturbacji mogą być dla wielu opłakane
– dodaje Tabor.

Wzrośnie gospodarka cienia


7297Według raportu Banku Światowego Polska znalazła się na 52. miejscu wśród 151 państw pod względem unikania płacenia podatku. Udział szarej strefy w PKB w Polsce wynosi 28,1 proc. Ekonomiści przestrzegają, że gospodarka cienia będzie się powiększać, a to za sprawą podwyższenia stawek VAT i niezrozumiałych przepisów prawa podatkowego.

Zamiast zająć się upraszczaniem przepisów podatkowych, rząd stawia na zwiększoną fiskalizację jako narzędzie do walki z szarą strefą. Planowane ograniczenie ulgi związane z używaniem aut do celów służbowych, likwidacja zwolnienia ze stosowania kas fiskalnych, wzrost stawek VAT, a przy tym łatwo dostępne świadczenia społeczne mogą jednak przynieść zupełnie odwrotny skutek.

Panie premierze, gdzie są obiecane reformy?


W wypowiedziach polityków Platformy Obywatelskiej pojawiają się zapowiedzi, że na jednej podwyżce stawki VAT może się jednak nie skończyć. Niewykluczone, że stawka podstawowa sięgnie w kolejnych latach 25 proc. Wielu ekonomistów krytykuje rząd za wzrost stawki VAT i wymieniają inne rozwiązania, dzięki którym do budżetu państwa trafiłyby dodatkowe środki.

Wśród innych propozycji znalazły się  m.in.:
  • podwyżka podatku PIT na 2-3 lata oraz likwidacja rozmaitych preferencji fiskalnych, takich jak becikowe,
  • wprowadzenie jednej stawki VAT 20 proc.,
  • likwidacja przywilejów emerytalnych dla służb mundurowych, prokuratorów i sędziów oraz zaostrzenie warunków przyznawania rent,
  • cięcia w wydatkach socjalnych państwa.


Zamiast zająć się gruntownymi reformami finansów publicznych, rząd kolejny raz woli sięgnąć do kieszeni podatników. W dodatku nie mamy co liczyć w najbliższym czasie na nowe reformy - z dwóch powodów: tegoroczne wybory samorządowe oraz przyszłoroczne wybory do parlamentu. Żaden polityk nie będzie chciał wziąć odpowiedzialności za bolesne zmiany potrzebne w państwie.

A ty, podatniku, płać i płacz

- Wraz z planem finansowym na lata 2010–13 przedsiębiorcy niewątpliwie oczekiwaliby zmian systemowych i trwałych, aby mogli dopasować swoją sytuację na dłuższy okres. Tymczasem Ministerstwo Finansów proponuje rozwiązania przejściowe i – co do zasady – niekorzystne, w tym w szczególności kolejne zróżnicowanie prawa do odliczenia podatku naliczonego od nabycia samochodu i paliwa na cele prowadzenia działalności gospodarczej – podsumowuje Konrad Purski.

Wzrost stawek VAT nie wpłynie korzystnie na działalność szczególnie najmniejszych firm. Dla większości z nich budżet firmy jest tożsamy z budżetem prywatnym. Oznacza to, że odczują oni podwójnie wzrost podatku VAT – i jako konsumenci, i jako przedsiębiorcy.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@firma.bankier.pl

 

Barbara Sielicka

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Polka

Tak to jest jak politycy myślą tylko o tym żeby oszczędzać na podatnikach,a nie na sobie !!!Dlaczego nie zmniejszą liczy posłów i senatorów,czy innych urzędasów ile by już się zaoszczędziło???Obiecywać potrafią ale dla Polaków to robią tak ,żeby żyło się im jeszcze gorzej!!!może jak faktycznie"chlew"=rząd się zawali to będzie lepiej dla Polski

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Robsi

Trzeba wjść na ulice jak Grecy! Innej możliowści nie ma !

! Odpowiedz
0 0 ~_michalk

Tak Panowie, genialny pomsl!

! Odpowiedz
0 0 ~ra

Dnia 2010-08-21 o godz. 22:58 ~_michalk napisał(a):
> Tak Panowie, genialny pomsl!
tak bardzo dobrz moze, zawali sie ten przestepczy ustuj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

! Odpowiedz
0 0 ~free

trzeba cierpliwie czekać na zawalenie się chlewu.

! Odpowiedz
0 0 infinum

Widzę, że na Bankier.TV pojawił się wywiad z Sadowskim z Centrum im. Adama Smitha, pozytywnie :)

Jeszcze nigdy w historii cywilizacji wzrost obciążeń fiskalnych połączony z brakiem reform nie dał pozytywnych rezultatów.

Brak kompetencji ekonomicznych u polityków rekompensowany jest kupowaniem czasu za obywatelskie pieniądze, tylko co z tego ma konsument czy przedsiębiorca?

Dobrze więc, że Bankier zwraca uwagę opinii publicznej na poczynania rządu w sferze podatków.

Należy patrzeć rządzącym na ręce i bezwzględnie rozliczać ich z przedwyborczych obietnic, bo w przeciwnym razie czeka nas kryzys typu greckiego.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~adsa

złodzieje myślą że dostaną więcej. JA juz tankuje za zachodnią granica. Nie dość że nie dostaną tego co do tej pory to jeszcze stracą . Tak to jest jak ktoś jest głupi i pazerny.

!
Polecane
Najnowsze
Popularne