Specjalny zespół pracuje od września. Urzędnicy kancelarii tłumaczą, że jego powstanie nie zostało wymuszone przepisami, ale chęcią uniknięcia wszelkich wpadek i kontrowersji. "Nauczeni błędami poprzedników Lecha Kaczyńskiego, postanowiliśmy podejść do sprawy z większym namysłem" - powiedział szef Kancelarii Prezydenta, Aleksander Szczygło. "Zespół do spraw ułaskawień pozwoli uniknąć decyzji, które mogłyby później okazać się wątpliwe. Stawiamy też na ściślejszą współpracę z Ministerstwem Sprawiedliwości" - dodał Szczygło.
Ułaskawienia poprzednich prezydentów krytykowano wiele razy. Największa burza wybuchła po tym, jak w 2000 roku przywódca gangu pruszkowskiego Andrzej Z., pseudonim "Słowik" ujawnił, że w 1993 roku za 150 tysięcy dolarów kupił ułaskawienie od urzędników kancelarii Lecha Wałęsy. "Twardych" dowodów na to nie znaleziono. Lech Kaczyński, jeszcze jako minister sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka, zapowiedział porównanie list członków gangów z listą ułaskawionych. Nic z tego nie wynikło, choć wiadomo, że nie tylko ’Słowik" na początku lat 90 skorzystał z prawa łaski - pisze "Życie Warszawy".
"Życie Warszawy" 29 11/Siekaj/skw.
Źródło:IAR



























































