Marcin Romanowski ma kierować w Budapeszcie Węgiersko-Polskim Instytutem Wolności, który jest powiązany z orbanowskim think tankiem Centrum Praw Podstawowych. Tam jednak nikt o pośle PiS, ani jego organizacji nie słyszał - poinformował "Fakt".


- Nie wiem, gdzie pracuje pan Romanowski - powiedziała recepcjonistka Centrum Praw Podstawowych dziennikarzom "Faktu", którzy dopytywali się o polskiego polityka.
Przypomnijmy, że ta skrajnie prawicowa organizacja jest ściśle związana z Victorem Orbanem. Miała korzystać zarówno z jego wsparcia politycznego, jak i finansowego. Była m.in. odpowiedzialna za zjazd, analogiczny do tych przeprowadzanych przez ruch MAGA w USA, pod nazwą CPAC Hungary.
To właśnie w jego ramach ma działać Wegiersko-Polski Instytut Wolności. Wśród jego statutowych celów zapisano m.in. badanie "trwałych wartości, które stanowią fundament systemu prawnego i politycznego", które łączą oba kraje ponad epokami i różnymi ustrojami politycznymi.
Jak wynika z dochodzenia przeprowadzonego przez "Fakt", działalność instytutu jest równie tajemnicza, co jej cele. "Nie wiem, gdzie mieści się instytut. Na pewno nie tutaj" - mieli usłyszeć dziennikarze przebywający w Budapeszcie w Centrum Praw Podstawowych. Na bezpośrednie pytanie o posła PiS, odpowiedziano: "Zostawiono nas także bez żadnych sugestii, gdzie można go spotkać w Budapeszcie".

Marcin Romanowski od grudnia 2024 roku przebywa na Węgrzech w związku z toczącym się w Polsce śledztwem odnośnie do Funduszu Sprawiedliwości. Wystawiono na jego nazwisko Europejski Nakaz Aresztowania, ale rząd Victora Orbana zapewniał politykowi azyl. Teraz jednak, po wygranej partii TISZA Peter Magyar obiecywał, że w pierwszych dniach urzędowania cofnie ten parasol ochronny (także, jeśli chodzi o Zbigniewa Ziobrę).
Nie będę ułatwiał szajce 13 grudnia działania i nie będę zdradzał nowego adresu czy planu — w rozmowie z TV Republiką zaznaczył Marcin Romanowski.
Przeczytaj także
opr. aw




























































