Porsche znajduje się obecnie w największym kryzysie od dziesięcioleci, co zmusza firmę do podjęcia radykalnych oszczędności. Prezes Oliver Blume ostrzegł niemieckich pracowników, że w nadchodzących miesiącach ruszą negocjacje ze związkami zawodowymi dotyczące dalszych cięć kosztów - mówiąc wprost, chodzi o dalsze zwolnienia.


Gigant motoryzacyjny planuje zmniejszenie zatrudnienia o ponad 10% do 2029 roku, przygotowując się na znacznie mniejszą skalę sprzedaży – 250 tys. aut rocznie wobec 311 tys. w poprzednim roku. W Niemczech Porsche zatrudnia 37-tysięczną załogę.
Spadek popytu w Chinach oraz zamieszanie z cłami w USA poważnie zaszkodziły rentowności Porsche - donosi Fortune.
Obecny model biznesowy firmy, jak przyznaje Blume, przestaje być skuteczny w obliczu zmian rynkowych. Porsche doświadcza słabego zainteresowania pojazdami elektrycznymi i luksusowymi w Chinach, gdzie konkurencja w segmencie EV jest ogromna. W USA, największym rynku eksportowym marki, problemy potęgują dodatkowe cła wprowadzone przez administrację Donalda Trumpa, które obniżają marże. Blume podkreśla, że Porsche odczuwa te negatywne skutki silniej niż wielu konkurentów w branży.
Zarząd Porsche kontynuuje wcześniejsze działania zmierzające do redukcji kosztów. Nowe cięcia, uzgadniane ze związkami, mają na celu osiągnięcie średnioterminowej marży operacyjnej na poziomie 15–17%, w porównaniu z jedynie 8,6% w pierwszym kwartale bieżącego roku.
Branży moto ciążą także wysokie koszty pracy i energii w Niemczech. Producent legendarnego modelu 911 stara się naśladować macierzystą spółkę Volkswagen, która również ogłosiła masowe redukcje zatrudnienia - pracę straci aż 35 tys. pracowników. Porsche zmierza w tym samym kierunku, chcąc utrzymać konkurencyjność i rentowność w trudnym otoczeniu gospodarczym.




























































