Założenia nowej ustawy, która ma pomieszać szyki firmom pożyczkowym, zostały przyjęte wczoraj przez rząd. Przepisy wycelowane są przede wszystkim w podmioty udzielające chwilówek - to dla nich najbardziej dotkliwe będą limity kosztów pożyczanego pieniądza. Każde przepisy da się jednak obejść. Zapewne tak będzie i w tym przypadku.
Założenia nowej ustawy antylichwiarskiej zawierają propozycję ograniczenia maksymalnych kosztów pożyczek. Do tej pory limitowano tylko odsetki, teraz także opłaty i prowizje.
Limit zaboli pożyczkodawców
Jeśli propozycja rządu wejdzie w życie, to pożyczkodawca nie będzie mógł zażyczyć sobie więcej niż:
- 16 proc. odsetek w skali roku – tak, jak obecnie;
- opłat i prowizji, które nie przekroczą w sumie:
- 25 proc. pożyczanej kwoty
- i dodatkowo 30 proc. całkowitej kwoty kredytu w skali roku.
Jednocześnie zakłada się, że całkowity koszt kredytu nie będzie mógł przekroczyć 100 proc. pożyczonej kwoty.

Przepisy mają zapobiegać piętrzeniu kosztów przez przedłużanie pożyczek lub udzielanie kolejnych, zanim spłacona zostanie pierwsze zobowiązanie. Jako podstawę do wyliczania limitów przyjmować się będzie kwotę pierwszej pożyczki, jeśli w okresie 120 dni wydłużono okres spłaty lub pożyczono kolejną kwotę (bez uregulowania poprzedniego zobowiązania). To bardzo ważne ograniczenie, bo firmom pożyczkowym zależy na „stałych” klientach, którzy do nich wracają lub wydłużają spłatę. W przypadku drobnych kwot pierwsza pożyczka może przynieść tylko minimalny zysk – firma ponosi koszty weryfikacji klienta w bazach danych (np. BIG) i oceny ryzyka kredytowego.
Planuje się także wprowadzenie limitu wysokości odsetek płaconych od opóźnionych rat – granica wynosiłaby dziś 24 proc., czyli sześciokrotność stopy lombardowej.
Powstaną „kółka pożyczkodawców”?
Jak na ewentualne wprowadzenie zmienionych przepisów zareagują firmy pożyczkowe? Jednym ze sposobów obejścia ograniczeń może być stworzenie „spółdzielni”, które będą podsyłać sobie nawzajem klientów. Jeśli klient będzie chciał przedłużyć spłatę pożyczki, firma „Chwilówki1” odeśle go do drugiego podmiotu (np. „Chwilówki2” – mającej tego samego właściciela), gdzie podpisze kolejną umowę. W ten sposób spłaci zobowiązanie u poprzedniego pożyczkodawcy i wyzeruje się limit kosztów dla pożyczek zaciągniętych w „Chwilówkach1”.
Tak samo może zadziałać schemat, jeśli klient będzie pragnął zaciągnąć kolejne zobowiązanie bez spłacania poprzedniego – pieniądze pożyczy „Chwilówka2”, która od „Chwilówki1” otrzyma wszystkie niezbędne informacje.
Taki proceder dodatkowo ułatwi rezygnacja z rejestrowania podmiotów udzielających pożyczek. W poprzedniej wersji założeń do ustawy przewidywano, że rejestr będzie prowadzić UOKiK. Teraz takiego zapisu już nie ma. Jedyną barierą pozostaje wymóg, by pożyczek udzielać mogły tylko spółki kapitałowe z kapitałem zakładowym wynoszącym co najmniej 200 000 zł. Dla większych graczy na tym rynku stworzenie „holdingu” kilku spółek nie powinno jednak stanowić problemu.
Michał Kisiel, analityk Bankier.pl
m.kisiel@bankier.pl
































































