51 proc. ankietowanych jest przeciwnych, by pierwsza dama otrzymywała stałe miesięczne wynagrodzenie za pełnienie funkcji reprezentacyjnych, 49 proc. popiera takie rozwiązanie - wynika z sondażu Instytutu Badań Pollster, którego wyniki opublikował w czwartek "Super Express".


Redakcja przypomina, że zwyczajowo prezydentowa pełniąc swoją rolę rezygnuje z pracy zawodowej, a będąc żoną prezydenta nie ma wynagrodzenia. Prezydencka małżonka, jak zauważa "SE", nie tylko towarzyszy mężowi w ważnych wydarzeniach, ale też bierze udział w wizytach krajowych, zagranicznych, wraz z nim przyjmuje delegacje. Oprócz tego ma szereg własnych zadań i aktywności.
Ankietowanym zadano pytanie, czy pierwsza dama powinna otrzymywać stałe miesięczne wynagrodzenie za pełnienie funkcji reprezentacyjnych. 51 proc. badanych odpowiedziało "nie", zaś 49 proc. "tak".
Jakiś czas temu do Sejmu trafiła petycja dotycząca wynagrodzenia dla pierwszej damy. Pismo zakłada, że małżonka głowy państwa przez pięć lat, czyli przez okres trwania kadencji prezydneta, miałaby otrzymywać świadczenie w wysokości pensji, którą otrzymywała zanim zaczęła pełnić rolę pierwszej damy.
Jak pisze "SE", w przypadku Marty Nawrockiej taka pensja byłoby to około 5,5 tysięcy zł brutto, ponieważ tyle zarabiała żona Karola Nawrockiego, pracując w służbie celnej. Przez 18 lat była ona funkcjonariuszką Służby Celnej i Krajowej Administracji Skarbowej. W pracy zawodowej zajmowała się sprawami o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa ekonomicznego Polski. Autorzy tej petycji podkreślali, że poświęcenie się na rzecz państwa i działalność na arenie międzynarodowej powinny być wsparte finansowo. Tymczasem okazuje się, że większość Polaków jest temu przeciwna - czytamy.

Badanie zrealizował Instytut Badań Pollster 2 i 3 kwietnia na próbie 1011 dorosłych Polaków. (PAP)
ktl/






























































