Wnioski takie będą zatwierdzać specjalne kolegia konsumenckie. Dodatkowo ma powstać specjalny bank danych o osobach ogłaszających upadłość. - Ustawa jest bardzo potrzebna i jej intencje są jasne - mówi Tadeusz Cymański, poseł PiS. - Bulwersujące jest jednak to, że już teraz różne instytucje finansowe zastanawiają się, jak te przepisy będzie można obejść. Pokazuje to bardzo słaby stan państwa i brak szacunku dla prawa. Bankowcy i przedstawiciele firm finansowych obawiają się, że przepisy o upadłości dadzą możliwość do nadużyć. Jednocześnie ograniczą one liczbę osób, które będą w stanie zaciągnąć kredyt. Nie chcą jednak komentować projektu PiS. - Na razie jest to jeszcze luźny projekt - mówi Marek Kłuciński, rzecznik prasowy PKO BP. - Będzie on jeszcze podlegał licznym ocenom. Wolę wstrzymać się z komentarzem do czasu, jak będą znane szczegóły. - Ciężko jest nam cokolwiek powiedzieć - dodaje Tatiana Kuwak-Frentzel z Pekao SA. - Bank jest instytucją, która opiera się na konkretach. W projekcie dłużnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Niewypłacalnych, których wartość majątku jest niższa niż wartość zobowiązań, oraz zagrożonych niewypłacalnością. W stosunku do pierwszych miałaby zostać ogłoszona upadłość konsumencka z możliwością zawarcia układu z wierzycielami albo obejmująca likwidację majątku dłużnika. Wobec drugiej grupy można by wszcząć postępowanie zapobiegające niewypłacalności. Tylko w roku ubiegłym ponad milion rodzin w Polsce było nadmiernie zadłużonych. Przepisy o upadłości konsumenckiej stosuje się od dawna w wielu krajach Europy Zachodniej, np. Irlandii, Austrii czy Francji.
r.kiewlicz@prasa.gda.pl
Dziennik Bałtycki
Robert Kiewlicz





























































