Zgodnie z międzynarodowym porozumieniem służby specjalne USA otrzymały kilka lat temu możliwość śledzenia wybranych informacji przepływających przez system SWIFT. Po tym, jak światło dzienne ujrzały niektóre szczegóły dotyczące operacji NSA prowadzonych w Europie, Parlament Europejski przegłosował rezolucję wzywającą do zerwania umów.
Po atakach 11 września 2001 roku CIA we współpracy z Departamentem Skarbu wdrożyła program nazwany TFTP ("Terrorist Finance Tracking Program"). Jego elementem jest śledzenie ruchu w SWIFT, globalnej sieci łączącej instytucje finansowe. Z sieci tej korzysta każdy, kto zleca przelew na zagraniczny rachunek bankowy - jest ona krwiobiegiem światowych finansów.
| »"Ambasada USA w Berlinie inwigilowała Merkel" |
Podsłuch odbywał się początkowo za cichą zgodą banku centralnego Belgii - kraju, gdzie umiejscowione są centra przetwarzania SWIFT. Po ujawnieniu afery kwestię dostępu do danych uregulowano poprzez specjalną umowę na linii USA-Unia Europejska. Teraz problem ponownie staje się przedmiotem dyskusji. Okazuje się, że NSA obchodziła ograniczenia narzucane przez Europol, który pełnił rolę pośrednika w przekazywaniu informacji.
Parlament żąda wyjaśnień
Za przyjęciem rezolucji wzywającej do zawieszenia amerykańskim agencjom wywiadowczym dostępu do sieci SWIFT głosowało w środę 280 parlamentarzystów. Przeciwko było 254 zasiadających w Strasburgu deputowanych. Oświadczenie nie ma mocy wiążącej, ale parlament podkreślił, że oczekuje od Komisji Europejskiej uwzględnienia żądania przy ustalaniu szczegółów kolejnych międzynarodowych umów. Parlament chce również śledztwa, które szczegółowo zbada techniczne aspekty współpracy z Amerykanami i rozwieje wątpliwości wokół ewentualnych "tylnych drzwi" w systemach informatycznych SWIFT.
| »Premier Indii nie boi się podsłuchów. Nie ma e-maila ani komórki |
Sygnały o nielegalnych działaniach NSA opierają się na informacjach ujawnionych przez brazylijską telewizję Globo oraz danych pochodzących od Edwarda Snowdena, byłego pracownika agencji. Parlamentarzystów wzburzyły także ostatnie rewelacje dotyczące podsłuchów telefonicznych rzekomo instalowanych przez wywiad USA.
Strona amerykańska twierdzi, że respektuje postanowienia zawartej w 2010 roku umowy i nie ma sobie nic do zarzucenia. Komisja Europejska poinformowała, że nie planuje natychmiastowego zawieszenia umowy i oczekuje na dalsze pisemne wyjaśnienia ze strony Amerykanów.
Michał Kisiel, analityk Bankier.pl
































































