Politycy PO przekonują, że przegrana w wyborach uzupełniających w Elblągu nie jest porażką. Poseł PO Andrzej Halicki mówi, że trzeba się zastanowić nad tym dlaczego spora część wyborców została w domu, jednak wynik Elżbiety Gelert pokazuje, że Platforma wciąż cieszy się sporym zaufaniem, a PiS nie powinien traktować wygranej w Elblągu jak wyborów ogólnopolskich. Polityk podkreślił, że konkurencja ma prawo czuć wiatr w żagle, ale wyborcy zdrowo myślą i kalkulują i nawet jeśli część z nich nabrało dystansu do PO, to jest daleko od tego by odnieść wrażenie że cała Polska gotowa jest ruszyć z poparciem dla tez Jarosława Kaczyńskiego.
Wiceszefowa klubu PO Małgorzata Kidawa - Błońska przypomina, że tuż przed wyborami mówiło się, że Elżbieta Gelert nie wejdzie nawet do drugiej tury, ale okazało się że PO potrafi odzyskiwać zaufanie. Posłanka podkreśliła, że PO poniosła w Elblągu bardzo duże wizerunkowe straty, a to zawsze jest trudne do nadrobienia. Jednak według Kidawy - Błońskiej kandydatka PO zrobiła bardzo dużo, a sama partia wyciągnęła wnioski w popełnionych w Elblągu błędów.
We wczorajszych przedterminowych wyborach prezydenckich zwyciężył Jerzy Wilk z Prawa i Sprawiedliwości z wynikiem prawie 52 procent. W drugiej turze pokonał Elżbietę Gelert z PO.
IAR/Rucińska/magos




























































