Wstępne odczyty
indeksów PMI dla sektora przemysłowego i usługowego strefy euro pokazały
symptomy poprawy sytuacji. Ekonomistów szczególnie zaskoczyło tempo ożywienia we Francji.


Wstępne odczyty indeksów PMI dla Francji i Niemiec są jedną z najważniejszych publikacji makroekonomicznych tego tygodnia. Ekonomiści wyczekiwali sygnałów poprawy sytuacji po tym, jak maj pokazał, że krach w tym sektorze nieco przyhamował.
Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę specyfikę wskaźnika PMI, który ankietowanym każe porównać sytuację z bieżącego miesiąca z miesiącem poprzednim – co szczególnie wpływa na odpowiedzi udzielane w warunkach znoszenia pandemicznych restrykcji, które silnie krępowały działalność gospodarczą.
Tradycyjnie na pierwszy ogień poszła Francja, gdzie przemysłowy PMI w czerwcu wzrósł do 52,1 pkt. wobec 40,3 pkt w maju i 31,5 pkt w kwietniu. Analitycy oczekiwali wzrostu jedynie do 46 pkt, a więc nie spodziewali się, że druga największa gospodarka Europy już teraz przekroczy poziom oddzielający okresy recesji od ożywienia.
Wyraźnie odbił też francuski sektor usług – skok z majowych 31,1 pkt. do czerwcowych 50,3 pkt. również przewyższył oczekiwania ekonomistów (45,2 pkt.).
Lepiej od oczekiwań, choć poniżej kluczowej pięćdziesiątki wypadły wyniki z Niemiec. W przemyśle nasi zachodni sąsiedzi odnotowali 44,6 pkt. wobec oczekiwanych 41,5 pkt. i 36,6 pkt. w maju. W usługach natomiast wynik wyniósł 45,8 pkt. wobec oczekiwanych 41,6 pkt. i majowych 32,6 pkt.
Lepsze od prognoz dane z dwóch największych gospodarek strefy euro sprawiły, że wstępne odczyty dotyczące całej wspólnoty walutowej także przebiły konsensus. Wynik dla sektora przemysłowego to 46,9 pkt. wobec oczekiwanych 44 pkt. i odnotowanych w maju 39,4 pkt. W przypadku usług czerwcowy rezultat to z kolei 47,3 pkt. wobec oczekiwanych 40,5 pkt. i 30,5 pkt. w maju.
- Wstępny PMI dla strefy euro pokazał kolejne złagodzenie recesji. Produkcja i popyt wciąż spadają, lecz nie mamy do czynienia z załamaniem. Podczas gdy w drugim kwartale PKB najprawdopodobniej spadnie bezprecedensowo mocno, to wzrost indeksów PMI oraz znoszenie restrykcji pozwalają oczekiwać, że pod koniec lata sytuacja będzie już lepsza. O tym, kiedy wrócimy do dawnej normalności wciąż możemy jedynie spekulować, wobec czego pozostajemy ostrożni wobec prognozowania wyraźnego ekonomicznego odbicia – napisał w komentarzu do dzisiejszych danych Chris Williamson, główny ekonomista IHS Markit.
Wskaźnik PMI kalkulowany jest na podstawie pięciu subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. Subindeksy te powstają na bazie ankiety przeprowadzonej wśród menedżerów odpowiedzialnych za logistykę w firmach przemysłowych. Malejące wyniki poniżej 50 punktów sygnalizują szybszy spadek aktywności ekonomicznej w badanym sektorze. Dopiero odczyty powyżej 50 punktów wskazują na ekspansję gospodarczą.
Opublikowane dziś dane mają charakter wstępny i bazują na ok. 85 proc. ankiet zebranych wśród menedżerów odpowiedzialnych za logistykę w firmach przemysłowych i usługowych. Ankietę przeprowadzono w dniach 12-22 czerwca.
Pełne wyniki z czołowych gospodarek zaczną napływać od początku lipca. Wtedy też pojawi się PMI dla polskiego przemysłu (analogiczne badania sektora usług w naszym kraju nie są prowadzone).
Michał Żuławiński


























































