REKLAMA

Domy, kredyty, oszczędności. Co mają wiceprezydenci Warszawy?

2020-06-16 13:36
publikacja
2020-06-16 13:36
Dodaj Bankier.pl w Google

Dwaj nowi wiceprezydenci Warszawy zyskali finansowo przyjmując posady zastępców Rafała Trzaskowskiego. Ich dochody z tytułu pełnienia funkcji w 2019 r. wzrosły o ponad 100 tys. w stosunku do dochodów z tytułu zatrudnienia lub innej działalności gospodarczej prowadzonej rok wcześniej.

Domy, kredyty, oszczędności. Co mają wiceprezydenci Warszawy?
Domy, kredyty, oszczędności. Co mają wiceprezydenci Warszawy?
fot. Pixabay / / Pexels

Paweł Rabiej z Niezależnej powołany na wiceprezydenta Warszawy pod koniec listopada 2018 zyskał finansowo na nowej posadzie. Według oświadczenia majątkowego za rok 2018 jego dochody z "tytułu stosunku służbowego, pełnienia funkcji oraz innych źródeł przychodów" wyniosły ponad 138 tys. zł. Natomiast ubiegły rok wiceprezydent zamknął kwotą przekraczającą 288 tys. zł.

W ubiegłym roku wzrosły również oszczędności Rabieja. Zgodnie z oświadczeniem zgromadził na koncie prawie 124 tys. zł, rok wcześniej były to niespełna 23 tys. zł.

W ubiegłym roku zmienił się także stan posiadania wiceprezydenta. W 2018 r. Rabiej wykazał, że był właścicielem domu o pow. 160 mkw o wartości 325 tys. zł. W oświadczeniu za rok ubiegły w pozycji "dom" - wpisał "nie posiadam".

Rabiej nie pozbył się kolekcji polskich sreber stołowych. Jej wartość nawet wzrosła. Przed dwoma laty ocenił ją na 45 tys. zł, a w ubiegłym oszacował ją już na 55 tys. zł.

Wakacje na giełdzie

Rabiej poradził sobie również ze spłatą części kredytu hipotecznego, który wziął we frankach szwajcarskich. Przez rok należności wobec Millenium Banku zmniejszyły się z prawie 106 tys. do niemal 95 tys. franków.

Robert Soszyński także zyskał po objęciu stanowiska wiceprezydenta Warszawy. W 2018 r., jako członek rady nadzorczej spółki Koleje Mazowieckie zarobił prawie 54 tys. zł, do tego z działalności gospodarczej miał 140 tys. i 31 z najmu mieszkania, czyli razem 225 tys. zł.

Rok w fotelu wiceprezydenta przyniósł Soszyńskiemu: z członkostwa w radzie nadzorczej KM ok. 53 tys. zł, z wynajmu mieszkania 31 tys. i 278 tys. zł z tytułu zatrudnienia w Urzędzie m.st. Warszawy, co daje 362 tys. zł. W porównaniu rok do roku dochody zastępcy Trzaskowskiego wzrosły o 137 tys. zł.

W przypadku wiceprezydentów, który pozostali na urzędzie jeszcze po Hannie Gronkiewicz-Waltz sytuacja dochodowa była bardziej stabilna. Dochody Renaty Kaznowskiej z tytułu zatrudnienia w urzędzie i pełnienia funkcji członka rady nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Realizacji Inwestycji osiągnęły w ubiegłym roku 382 tys. zł łącznie, a w roku 2018 były mniejsze zaledwie o ok. 1 tys. zł.

Podobnie było w przypadku Michała Olszewskiego. Zarobił on łącznie w 2018 r., jako wiceprezydent miasta i członek rady nadzorczej TBS Warszawa Południe 358 tys. zł, a w 2019 r. 376 tys. zł.

Olszewski wzbogacił w ubiegłym roku swój stan posiadania. Stał się właścicielem gospodarstwa rolnego o powierzchni ponad 2,7 ha z domem i budynkami gospodarskimi. Całość oszacował na 160 tys. zł. (PAP)

Autor: Wojciech Kamiński

wnk/ lena/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
przemek_opinia
Czy ktoś może wymienić osiągnięcia tych wiceprezydentów na ich stanowiskach? Ci ludzie z p. Trzaskowskim mogliby wykorzystać to w kampanii wyborczej w której startuje p. Trzaskowski. Przykładowo spójrzcie ile dobrego zrobiłem dla WWA i ile jeszcze w planie. Natomiast p. Trzaskowski nie zaproponował, nie zmienił, nie zagospodarował Czy ktoś może wymienić osiągnięcia tych wiceprezydentów na ich stanowiskach? Ci ludzie z p. Trzaskowskim mogliby wykorzystać to w kampanii wyborczej w której startuje p. Trzaskowski. Przykładowo spójrzcie ile dobrego zrobiłem dla WWA i ile jeszcze w planie. Natomiast p. Trzaskowski nie zaproponował, nie zmienił, nie zagospodarował i nie zarządził niczym sensownym dla stolicy to oczywistym jest tym bardziej, że planu dla polskiej gospodarki też nie ma. Póki co jego retoryka krąży wokół straszenia PiSem co robi się nudne i niesmaczne. Tu cytat: "wypalę żelazem wszystko co zrobił PiS". To dopiero brzmi jak totalitaryzm.

Niestety, poza betonową strefą relaksu za 1 mln zł z europalet na miejscu parkingu. I to w okolicy zielonego parku Saskiego nic innego nie przychodzi ludziom z którymi rozmawiam na myśl o wyczynach ludzi z ratusza. O paradach LGBT i finansowaniu nowych inicjatyw z tym związanych nie wspomnę.

"Asfaltowy parking na jednym z centralnych placów Warszawy został zarzucony paletami i ma stanowić „strefę relaksu”. Wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski, prywatnie przyjaciel najgroźniejszych aktywistów, powiedział tak: W samym centrum miasta, pod pomnikiem Juliusza Słowackiego, możecie przystanąć w codziennym pędzie oraz odpocząć w przestrzeni pełnej zieleni. Przyjemny mikroklimat zapewnią specjalnie zbudowane tężnie. Do Waszej dyspozycji będą miejsca do odpoczynku, mobilna biblioteka, kawiarnia, gry i zabawy.

Rzecznik warszawskiego ratusza Kamil Dąbrowa dodał (w rozmowie z Super Expressem): Chcemy, by samochody były na parkingach podziemnych, a to miejsce niech będzie docelowo terenem zielonym, gdzie można usiąść i napić się kawy. Ale panie Kamilu, tam nie ma parkingu podziemnego. Trzy kadencje waszej partyjnej koleżanki Hanny nie wystarczyły, żeby zacząć jego budowę."

Powiązane: Warszawa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki