Cena najaktywniejszego na Londyńskiej Giełdzie Metali trzymiesięcznego kontraktu na dostawę tony metrycznej miedzi spadła dziś o 80 USD (1%) do 8110 USD. W zeszły czwartek, po prawie dziesięcioprocentowym skoku, osiągnęła historyczny poziom 8800 USD.
W ciągu ostatnich trzech sesji londyńskiej giełdy czerwony metal potaniał już o 5,8%, jego cena jest jednak ciągle o 84% wyższa niż jeszcze na początku roku
Na ostatnie horrendalne zwyżki cen metali wielki wpływ ma rosnące szybko zapotrzebowanie ze strony funduszy inwestycyjnych, które szukają na rynkach surowców większych niż np. na rynkach akcji stóp zwrotu.
Inwestorów z równowagi wyprowadzają dodatkowo napływające z różnych stron świata coraz to nowe doniesienia o zakłóceniach podaży. Z powodu akcji protestacyjnych pracowników problemy z utrzymaniem wydobycia miedzi ma obecnie m. in. kompania Grupo Mexico S.A.
Większość analityków zgadza się więc, że obserwowana w ciągu ostatnich dni przecena miedzi może się okazać tylko niewielką korektą, po której nastąpi nowy marsz notowań na północ, gdy inwestorzy zdecydują się odkupić sprzedane kontrakty po niższej cenie. O prawdziwej korekcie moglibyśmy mówić, gdyby czerwony metal podrożał o przynajmniej 20%.
BaP




























































