REKLAMA

Najgłośniejsze wojny cenowe ostatnich lat

2013-04-23 08:49
publikacja
2013-04-23 08:49

Orange uruchamia nową, tanią markę, szczerze przyznając, że rusza na wojnę cenową z innymi operatorami telefonii komórkowej. W ostatnich latach byliśmy świadkami co najmniej kilku głośnych pojedynków, w których o klienta walczyło się coraz niższymi stawkami. Wojna na lokaty, na OC, na bilety lotnicze za 1 zł...

głośne wojny cenowe
Image licensed by Ingram Image, Thinkstock

Nie pierwszy raz wojna na ceny zaczyna się wraz z debiutem nowego rynkowego gracza. Ostatnich kilka lat pokazało jednak, że równie stymulujące dla rynku jest zmieniające się otoczenie gospodarcze.

Wojna na pre-paidy: Heyah i Play orężem w ręku

W telefonii komórkowej opartej na modelu pre-paid mieliśmy do czynienia przynajmniej z dwiema głośnymi wojnami cenowymi. Do roku 2004 na naszym rynku „telefony na kartę” oferowały Plus GSM (Simplus), Idea (POP) i Era (Tak-Tak). Stawki za połączenia były rekordowo drogie – minuta rozmowy kosztowała nawet 2 zł. Na początku 2004 roku PTC (właściciel Ery) wprowadził młodzieżową markę Heyah, drastycznie obniżając ceny połączeń i wprowadzając naliczanie sekundowe. Stawka spadła do rekordowo niskich wówczas 80 groszy za minutę, a z początkiem 2005 roku opłaty za SMS spadły do 3 gr. Obniżenie cen było możliwe dzięki zredukowaniu dopłat do telefonów i sprzedaży samych starterów. Chwilę później ceny obniżyli pozostali gracze, choć nie udało im się powtórzyć sukcesu sprzedażowego Heyah.

wojna cenowa pre-paidy
Heyah rozpoczęło wojnę na pre-paidy, fot. Thinkstock

Z kolejną odsłoną wojny cenowej w telekomunikacji mieliśmy do czynienia w 2009 r. Wówczas to Play wprowadził taryfę Fresh ze stawką za minutę w wysokości 29 gr. Chwilę później do tego pułapu dorównał Plus, a Heyah ich przelicytowała, oferując stawkę 25 gr za minutę połączenia.

Wojna na lokaty: rekordowe stawki na trudne czasy

W bankach rok 2009 upłynął pod znakiem tzw. wojny na lokaty. W najgorętszym czasie banki płaciły za krótkoterminowe depozyty nawet dwucyfrowe stawki. Był to bezpośredni efekt upadku banku inwestycyjnego Lehman Brothers. W sektorze doszło do paniki, a banki nie chciały pożyczać sobie pieniędzy na rynku międzybankowym w obawie przed złą kondycją pożyczkobiorcy. Pieniądz stał się horrendalnie drogi, więc tańsze okazywało się pozyskiwanie depozytów od klientów.

wojna cenowa pre-paidy
Lokaty pomogły szybko zgromadzić kapitał, Image licensed by Ingram Image

Ponieważ pieniądze były potrzebne „na wczoraj”, banki windowały oprocentowanie do rekordowych stawek. To wówczas po raz pierwszy zachwiana została reguła, że więcej zysku przynoszą długoterminowe lokaty. Banki płaciły więcej za depozyty na 1, 2 czy 3M. By zagwarantować klientom jeszcze większe zyski, wprowadzono tzw. lokaty antypodatkowe, czyli lokaty pozwalające ominąć podatek Belki.

Wojna na konta: dopłaty od banków za założenie ROR-u

Kiedy wojna cenowa na rynku depozytów zaczęła wygasać, a sytuacja w sektorze ustabilizowała się, doszło do kolejnej wojny, tym razem na konta osobiste. Odkręcenie kurka kredytowego w latach 2007-2009 zaczęło przynosić negatywne efekty: część klientów nie była w stanie spłacać swoich kredytów. Okazało się wówczas, jak ryzykowne jest udzielanie kredytów konsumpcyjnych „obcym” klientom. Banki zaczęły rywalizować na konta osobiste, hojnie opłacając tych, którzy zakładali rachunki.

wojna cenowa pre-paidy
Darmowy ROR stał się opłacalny, fot. Thinkstock

Zwykły ROR jest bowiem produktem, który dostarcza najwięcej wiedzy o historii wpływów i wydatków. To wówczas Gerard Deparideu płacił 100 zł za założenie konta w BZ WBK. Alior, Allianz czy mBank płaciły za polecanie kont wśród znajomych. Tylko w 2010 roku w bankach przybyło 1,7 mln rachunków, a rekordziści zwiększyli swoją bazę o setki tysięcy kont.

Wojna na OC: kierowcy wykończyli ubezpieczycieli

Firmy chętnie chwalą się, że idą na wojnę cenową, ale mało która przyznaje, że wraca poraniona. O „stratach na OC” mówiono wprost po ogłoszeniu wyników za 2009 rok. Intensywny i krwawy pojedynek na stawki OC, jaki toczyli między sobą ubezpieczyciele, w pewnym momencie postawił ich pod ścianą. Pozostało im wtedy już tylko odwrócić się do klienta i przyznać, że dalszych obniżek nie będzie. Argumentami o konieczności dowiosłowania do europejskich stawek wobec europejskiego poziomu cen usług moto i części zamiennych próbowano oficjalnie oswoić klientów z czekającymi ich podwyżkami.

wojna cenowa pre-paidy
Wojna na OC przyniosła branży straty, fot. Thinkstock

Zanim OC stało się kulą u nogi, branża ubezpieczeniowa przez lata walczyła o klienta trochę z konieczności – produktem niewdzięcznym, bo w swojej konstrukcji jednolitym i niemożliwym do modyfikacji. Jedyną przynętą na klienta była cena, a że ubezpieczenie jest obowiązkowe i aut na polskich drogach coraz więcej, więc tego segmentu polis po prostu nie można było odpuścić. Zgliszcza po wojnie jeszcze się tlą, a zdaniem niektórych już mamy do czynienia z kolejnym pojedynkiem. Na rynku pojawiają się nowi, walczący o pieniądze kierowców gracze, w obecności których trudno podnieść ceny, nawet jeśli się o tym uprzedziło klienta.

Wojna na bilety lotnicze: po Europie za 1 PLN

Ten rok jest jak kubeł zimnej wody wylany na głowy podróżujących tanimi liniami lotniczymi. Przez kilka ostatnich lat korzystali oni z zażartej walki, jaką na polskim niebie toczyli dwaj główni gracze na tym rynku – Ryanair i Wizz Air. W efekcie ten, kto tylko zdobył się na minimalną lojalność, a więc wystąpił po dodatkową kartę kredytową albo przystąpił do programu partnerskiego, mógł kupować bilety za grosze, często podróżując pomiędzy europejskimi krajami za kilka złotych.

wojna cenowa pre-paidy
Tanie latanie nie jest już tanie, fot. Thinkstock

Do niedawna możliwe, dziś loty za złotówkę odchodzą do historii. Obie firmy od kilku miesięcy robią podchody, w zawoalowany sposób podnosząc ceny biletów. Wizz Air postawił na dodatkowe opłaty za bagaż, a Ryanair postanowił obciążać opłatą administracyjną wszystkich pasażerów. Chociaż coraz więcej Polaków wybiera samolot, wielu z nich nie doświadczy już lotów za złotówkę.

Wojny cenowe bywają wyniszczające dla niektórych branż, w innych pozwalają oczyścić atmosferę. Zabetonowany przez lata porządek może zostać złamany przez jednego gracza, który zastosuje dumpingowe stawki. Burzy status quo, wzmacnia konkurencję i kreatywność. Na wojnach cenowych najlepiej z reguły wychodzą klienci: dostają usługi lub towary po niższych cenach. Nawet jeśli wojna trwa krótko, to wycofanie się z obietnic i wprowadzenie podwyżek nie jest już później takie proste.

Wojciech Boczoń, Malwina Wrotniak
Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Najlepsze konta dla płacących kartą lub telefonem - styczeń 2022 r.

Najlepsze konta dla płacących kartą lub telefonem - styczeń 2022 r.

Komentarze (5)

dodaj komentarz
remik89

W Polsce nie jest źle ja płacę za minutę rozmowy w przeliczeniu na złotówki 30 groszy w
~cp
autor ma tanie rozmowy - bo telefon ma sluzbowy, za swoje prywatne gadanie nie placi

jak sie Polacy naucza glosowac nogami, to raz-dwa naucza operatorow, banki rozumu...


trzeba zorganizowac akcje przechodzenia do konkurencji jak w stanach (zmiana banku) - szybko sie naucza...
netis7
Dokładnie ! Taka "akcja" klientów szybko nauczyłaby telekomy czy banki.... ale to nie w Polsce...:/ Jesteśmy narodem przegranym - wstyd mi że urodziłem się w tym narodzie wiecznych malkontentów na każdym kroku dających się dymać, nigdy nie potrafiących się dogadać, a jak ktoś się choć lekko wybije to tylko Dokładnie ! Taka "akcja" klientów szybko nauczyłaby telekomy czy banki.... ale to nie w Polsce...:/ Jesteśmy narodem przegranym - wstyd mi że urodziłem się w tym narodzie wiecznych malkontentów na każdym kroku dających się dymać, nigdy nie potrafiących się dogadać, a jak ktoś się choć lekko wybije to tylko patrzy jak wydymać swoich "braci"....
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~maciek
AUtorowi gratuluje realizmu - tanie rozmowy telefoniczne ? - porównaj z Anglią gdzie abonamenty sa na 18 a nie 24 mc oraz nieograniczona liczba minut i transmisji danych.
Tanie banki ? - porównanie z UK - darmowe przelewy, darmowe konta, od czasu do czasu promocje za otwarcie konta np.: Lloyds.
Ubezpieczenia samochodowe
AUtorowi gratuluje realizmu - tanie rozmowy telefoniczne ? - porównaj z Anglią gdzie abonamenty sa na 18 a nie 24 mc oraz nieograniczona liczba minut i transmisji danych.
Tanie banki ? - porównanie z UK - darmowe przelewy, darmowe konta, od czasu do czasu promocje za otwarcie konta np.: Lloyds.
Ubezpieczenia samochodowe a i owszem są tańsze lecz z wieloma haczykami.
Ogółem Polska to najgorsze dziadostwo bez śladu rynkowej konkurencji. Wmawia nam sie tylko że jesteśmy zieloną wyspą

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki