REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mocna złotówka dobija polskich eksporterów

2008-08-04 07:30
publikacja
2008-08-04 07:30
Polscy eksporterzy w popłochu ograniczają produkcję i zwalniają pracowników. O swoje posady może obawiać się nawet kilkadziesiąt tysięcy osób. Najbardziej zagrożone branże to przemysł spożywczy i meblarski.

Wszystko przez rekordowo wysoki kurs naszej waluty. Kiedy wartość dolara stopniała do 2 zł, a euro ledwie przekracza 3 zł, eksport przestał być opłacalny. Z najnowszych szacunków NBP wynika, że już co trzeciej firmie nie opłaca się sprzedawać towarów za granicę.

Ofiarami silnego złotego są m.in. pracownicy bydgoskich zakładów mięsnych Byd-Meat, których szefowie niedawno złożyli w sądzie wniosek o upadłość. - Nie mam z czego żyć. Gdyby nie pensja męża, nie mielibyśmy za co zapłacić czynszu - mówi Anna, która przez ostatni rok pracowała w bydgoskiej rzeźni.

Widmo bezrobocia zawisło nad pracownikami zakładów mięsnych w całej Polsce, oprócz Bydgoszczy m.in. także w Płocku i Brodnicy. Tylko w tych trzech miastach na bruk trafić może grubo ponad tysiąc osób.

- Sytuacja jest dramatyczna. Przy tak niekorzystnych kursach walut na sprzedaży mięsa za granicę nie da się zarobić - mówi prezes Związku Polskie Mięso Witold Choiński.

Dlatego coraz więcej firm rezygnuje z eksportu. Zupełnie załamała się sprzedaż wieprzowiny, która do niedawna podbijała rynek spożywczy w Europie i Stanach Zjednoczonych. Dwa lata temu zagraniczni klienci kupili w polskich masarniach aż 193 tys. ton wieprzowiny za ponad 358 mln euro. W tym roku eksport tego mięsa będzie o ponad 70 tys. ton mniejszy, a wartość transakcji skurczy się o prawie 100 mln euro.

Problem jest bardzo poważny. Jak wyliczyli analitycy firmy Coface, tylko w pierwszym półroczu tego roku upadłość ogłosiło 16 firm spożywczych.

- Nasze przychody spadły o jedną czwartą, choć za granicę wysłaliśmy tyle samo produktów co rok temu - mówi Waldemar Broś, wiceprezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich. Co to oznacza dla pracowników mleczarni? Niestety zwolnienia, bo spółdzielnie eksportują co trzeci litr mleka i połowę wyprodukowanych serów. A w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wartość dolara spadła o 70 groszy, czyli 25 proc., natomiast euro obniżyła się o 55 groszy - 13 proc. W tej sytuacji jedynym ratunkiem dla producentów przetworów mlecznych jest konsolidacja i cięcie kosztów. - Duże firmy takie jak Mlekpol czy Mlekovita przejmują mniejsze mleczarnie, które czeka restrukturyzacja zatrudnienia. Jeśli kursy walut nie zmienią się, to pod koniec roku będą duże zwolnienia - tłumaczy Broś.

Mleczarze wkrótce podzielą los tapicerów i stolarzy z firmy Adriana, do niedawna potentata w produkcji mebli, największego pracodawcy w powiecie chełmińskim. Prezes firmy Marek Karwan właśnie zwolnił połowę swoich ludzi. Firma zredukowała 450 osób z liczącej prawie 900 pracowników załogi. To nie pierwsze zwolnienia w tej firmie, bo jeszcze pod koniec ubiegłego roku w Adrianie pracowało 1,2 tys. osób. - Jesteśmy kolejną ofiarą mocnego złotego. Żeby przetrwać, musimy wdrożyć program naprawczy i dostosować zatrudnienie do mniejszych wpływów - tak Karwan tłumaczył swoją decyzję zdruzgotanym pracownikom.

Problemy Adriany zaskoczyły analityków rynku, bo dotąd firma była symbolem sukcesu polskiego przemysłu meblarskiego, który jest czwartym eksporterem mebli na świecie. Adriana sprzedaje za granicę 90 proc. swojej produkcji, meble produkuje m.in. dla szwedzkiego koncernu Ikea.

- Zagrożone są posady w większości firm meblarskich, bo branża nie jest w stanie zamortyzować wzrostu wartości złotego i musi ciąć moce produkcyjne - mówi Jeremi Mordasiewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Skala zwolnień może być ogromna. W całym kraju 6,5 tys. firm meblarskich zatrudnia 120 tys. osób. I tylko jeden procent producentów to przedsiębiorstwa duże. Pozostałe są małymi firmami rodzinnymi, które - w odróżnieniu od np. filii zagranicznych koncernów - są niezwykle podatne na wahania kursów walut. Dla takich przedsiębiorców Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH, ma naprawdę złe wiadomości: - Złoty będzie się umacniać przez co najmniej kilka najbliższych miesięcy - prognozuje.

Dlatego wielu eksporterów nie widzi sensu trwania na rynku, nawet jeśli mają tak oryginalny produkt jak wytwórnia ozdób choinkowych z Milicza. Tutejsze ręcznie wytwarzane bombki były hitem eksportowym. 90 proc. produkcji trafiało do sklepów w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Holandii, a nawet Nowej Zelandii.

Produkcja była opłacalna, dopóki dolar kosztował 4 zł, dziś fabryka generuje tylko straty. Dlatego do sądu wpłynął już wniosek o upadłość zakładu. To niejedyny producent bombek, który upada przez silnego złotego. Kilka miesięcy temu amerykański inwestor, firma Northstar, zlikwidował swoją fabrykę w Jutrosinie. Pracę straciło ponad 150 osób, w większości kobiet. Jeszcze przed kryzysem na rynku walutowym jutrosiński zakład zatrudniał 500 osób i produkował rocznie około 700 tys. ozdób choinkowych.

POLSKA Gazeta Opolska
Jarosław Olechowski
Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (10)

dodaj komentarz
dynamodnm
mocna zlotowka to bedzie,ale kiedys,pewnie nie dozyjemy. droga zlotowka to wymog UE zeby Euro trafilo do naszych portfeli przed tym smiesznym euro2012.sztucznie u3mywane wskazniki inflacji.skokowe wzrosty cen i akcyz dadza po dupie nie tylko robotnikom,99% odczuje bata pospiesznej polityki PO.zmiany nie sa zle,ale ich tempo przekracza mocna zlotowka to bedzie,ale kiedys,pewnie nie dozyjemy. droga zlotowka to wymog UE zeby Euro trafilo do naszych portfeli przed tym smiesznym euro2012.sztucznie u3mywane wskazniki inflacji.skokowe wzrosty cen i akcyz dadza po dupie nie tylko robotnikom,99% odczuje bata pospiesznej polityki PO.zmiany nie sa zle,ale ich tempo przekracza bariery zdrowego rozsadku.cena naszej waluty da sie odbic na exporterach,a dopiero za rok zobaczycie co to znaczy.moj ojciec tez zbankrutowal(tydzien temu),a robil w branzy odziezowej,podobnie jak ok 1000 firm w regionie Lodzi.CH Ptak,jak nic sie nie zmieni upadnie i to z hukiem oferujac 5 - 10 tys wolnych od zaraz rak do pracy.apeluje: ANALITYCY - rozejrzycie sie poza monitor,parkiet,w tvn24 bo bez obiektywnego spojrzenia osob które maja choc najmniejszy wplyw na nasze zycie staniemy sie krajem biednym jak zadko które w UE.Przeliczcie swoje wyplaty na EURO i pomyslcie,ze juz w tym momencie paliwo za zachodnia granica jest tansze.pzdr student FiR
~Gunn!Y
Hmm jak zamyka się firma bo zbankrutowała to znaczy że od dłuższego czasu coś z nią nie było tak. Naprawdę trzeba mieć pecha by z dnia na dzień stracić wszystko. Jak ktoś ma łeb na karku to przenosi się do innych tańszych krajów. Polska nie jest droga jako tako, jest droga dla samych mieszkańców a to zmienia wszystko. Większość firm Hmm jak zamyka się firma bo zbankrutowała to znaczy że od dłuższego czasu coś z nią nie było tak. Naprawdę trzeba mieć pecha by z dnia na dzień stracić wszystko. Jak ktoś ma łeb na karku to przenosi się do innych tańszych krajów. Polska nie jest droga jako tako, jest droga dla samych mieszkańców a to zmienia wszystko. Większość firm przenosi się na Bałkany a ja im życzę szczęścia. Tak jak cały zachód +USA spie###a z ChRL i przenosi się do Socjalistycznej Republiki Wietnamu i tym podobnym bo człowiek tam tańszy niż woda. Problem jaki nastąpi to zapewne przeniesienie za około 40 lat z Azji firm do Afryki, a co za tym idzie 250 mln ludzi w ChRL będzie szukało roboty. Już teraz po olimpiadzie będzie problem z jakąś grupką 50 mln!!! To więcej niż cała POLSKA skalkulujcie to sobie!!! A gdzieś przyjdą. Może pojadą do Afryki? choć już teraz ChRL i Francja to dwa państwa które żądzą czarnym lądem. Ale powracając do tematu. Szczerze już teraz bym spadał bo Euro2012 na 90% nie dojdzie do skutku i tu wszystko padnie. Więc teraz czy później twój Ojciec i tak by zamknął firmę.

Pozdrawiam i przepraszam za taki długi wielowątkowo wywód.
~marco
Pewnie zbankrutował, bo płaci jedne z najwyższych na świecie obciązeń fiskalnych i ubezpieczeniowych. A dzięki drogiej złotówce mógł taniej kupić surowce do produkcji. Taka prawda.
~marco
E tam... Mocna złotówka to większa siła nabywacza dla przeciętnego Polaka. A jak ktoś eksportuje, to zabezpiecza się odpowiednimi instrumentami.
~WaldmarW
Albo się nie zabezpiecza i pada. Zajmuję się tym na co dzień. Ignorancja i brak wiedzy doprowadzają firmy do bankructwa. Szkoda, że niektórzy dzwonią do mnie, gdy już za późno.
~Kszyho
PLN wcale nie jest mocy tylko drogi a to sa dwie rozne rzeczy, gdyby PLN byl mocny to mielibysmy wieksza sile nabywcza a tak nie jest, jeszcze chwilka a bedziemy najdrozszym krajem w UE
~bobolanin
żeby było jasne, winę ponosi RPP i nieodpowiedzialne wypowiedzi jej co niektórych członków na czele z Filarem i Nogą
~fajkat
No i kto mi powie że polska złotówka jest silna bo mamy silną gospodarkę? Wierutna bzdura. PLN się wzmacnia porzez napływ kapitału spekulacyjnego, a ten płynie bo ma atrakcyjną stopę zysku. RPP zaś podwyższa stopy żeby zwalczyć inflację - za jedną z poważniejszych przyczyn inflacji uważa się wzrost kosztu paliw (transport). Paliwa No i kto mi powie że polska złotówka jest silna bo mamy silną gospodarkę? Wierutna bzdura. PLN się wzmacnia porzez napływ kapitału spekulacyjnego, a ten płynie bo ma atrakcyjną stopę zysku. RPP zaś podwyższa stopy żeby zwalczyć inflację - za jedną z poważniejszych przyczyn inflacji uważa się wzrost kosztu paliw (transport). Paliwa drożeją bo drożeje ropa. Czyżby RPP chce zredukować cenę ropy na świecie podnosząc stopy?
Polskie firmy tracą podwójnie - nieopłacalny eksport, ale też konkurencja ze strony taniejącego importu. Import tanieje, ale ceny w sklepach raczej nie spadają - w sumie korzystają na tym tylko importerzy.
Zakład musi sprostać tej konkurencji - to oczywiście redukcja kosztów przez zmniejszenie zatrudnienia, ale też nowe technologie - to kosztuje. Małej firmy przy drastycznych spadkach zysku (czy wręcz stratach) na to nie stać. Poza tym nie wszędzie to się da zrobić. Ręcznie malowane bombki to szyk. Wprowadzenie kalkomanii to spadek kosztów, ale też degradacja do poziomu chińskiego chłamu.
Można by tak długo...
~rycho
co tam eksporterzy . Wazne sa podwyzki stóp % i ich "napedzacz" filar zarabiajacy na tym procederze krocie.
~milo
No i za czym tutaj płakać? to normalnie że produkcje przenosi się tam gdzie taniej, najpierw korzystała na tym Polska, teraz ktoś inny... pare tysiecy osób traci pracę a kilkadziesiąt milionów zyskuje na wzroście wartości PLN. Świat się zmienia i trzeba sie do tego dostosować.

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki