We Wrocławiu jednoosobowy pokój kosztuje 320 zł, a łóżko w trzyosobowym - 280 zł miesięcznie. Z kolei w akademiku Uniwersytetu Warszawskiego w pokoju dwuosobowym można zamieszkać za 325 zł. A trzyosobowy kosztuje 260 zł. W porównaniu z wynajmem mieszkania na wolnym rynku akademiki są więc bardzo tanie. Dlatego coraz częściej zdarza się, że studenci, którym przysługuje nocleg w domu studenckim, odsprzedają swoje miejsce nawet z 40 proc. przebiciem. Nie jest to legalne, ale chętnych nie brakuje, bo im bliżej początku roku akademickiego, tym ceny najmu coraz wyższe.
Według Marcina Jańczuka z agencji Metrohouse ceny najmu w pobliżu wyższych uczelni tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni wzrosły średnio o 10-30 proc. Kawalerka w centrum Warszawy w lipcu kosztowała 1300 zł za miesiąc, a dziś już ponad 1500 zł. Jeśli weźmiemy pod uwagę mieszkanie trzypokojowe dla trzech osób, to koszt dla studenta będzie prawie dwukrotnie wyższy niż cena miejsca w akademiku. W Rembertowie pod Warszawą wynajęcie trzypokojowego mieszkania kosztuje 2 tys. zł, podczas gdy rok temu kosztowało 1,2 tys.
Są jednak miasta, jak Olsztyn czy Opole, gdzie taniej jest wynająć mieszkanie, niż zamieszkać w domu studenta. W stolicy Warmii i Mazur w pobliżu uniwersytetu dwupokojowe mieszkanie można wynająć już za 900 zł. Zakładając, że w takim lokum, zamieszka trzech studentów, każdy będzie musiał zapłacić po 300 zł. Miejsce w akademiku w Olsztynie kosztuje od 280 do 320 zł.
Czy jednak, zamiast wynajmować mieszkanie, nie lepiej jest je kupić? Z raportu Expandera wynika, że w większości polskich miast rata kredytu hipotecznego jest mniejsza niż cena jego wynajmu. Dotyczy to zwłaszcza mieszkań kupionych na rynku wtórnym. Przy założeniu, że lokum kupujemy na kredyt spłacany we franku szwajcarskim (oprocentowanie 4,1 proc.), zaciągnięty na 35 lat, miesięczna rata za kawalerkę w Warszawie wyniesie 1470 zł, czyli o blisko 100 zł mniej niż wynajem. W Łodzi ta różnica wyniesie aż 25 proc. (1000 zł za wynajem i 753 zł raty kredytu). Jedynie w Krakowie rata kredytu jest wyższa od kosztu wynajmu.
Podobnie jest w przypadku wynajmu i kupna mieszkań dwupokojowych. Ale jeśli student kupi mieszkanie dwupokojowe, to jeden pokój może wynajmować i w ten sposób zarabiać na część raty kredytu. Banki pomyślały też o kredytach hipotecznych dla studentów. Na przykład w DomBanku student, którego dochody są niewystarczające do uzyskania zdolności kredytowej, może przystąpić do kredytu z rodzicami czy nawet z osobami niespokrewnionymi. Ofertę dla studentów ma również Metrobank. Ale w tym przypadku nieruchomość powinna być położona w mieście studiowania i przeznaczona na własne cele mieszkaniowe. Metrobank zamiast zdolności kredytowej studentów przyjmie poręczenie rodziców.
Kredytobiorcami mogą być studenci lub absolwenci do roku po ukończeniu studiów. Marcin Jańczuk z Metrohouse zwraca uwagę, że w Polsce jest silne poczucie własności. Rzadko się zdarza, by np. małżeństwa wynajmowały mieszkanie dłużej niż rok czy półtora. Tymczasem w zachodniej Europie często żyje się nawet całe życie w wynajętym mieszkaniu. Ale tam oferta i ceny są bardziej różnorodne.
POLSKA Gazeta Krakowska
Henryk Sadowski, Magdalena Olczak






























































