Michał Kołodziejczak z Agrounii i były Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar wystartują w wyborach parlamentarnych wspólnie z KO - poinformował w środę przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk.


Podczas przemówienia po posiedzeniu Rady Krajowej PO lider tej formacji Donald Tusk poinformował o decyzjach partii dotyczących list wyborczych.
"Chciałbym z wielką satysfakcją poprosić na scenę tych, którzy uznali te same priorytety za własne i z którymi pójdziemy na ten bardzo poważny bój o przyszłość Polski. Podjęliśmy decyzję o starcie w tej kampanii na listach wspólnie z innymi środowiskami. Poproszę na scenę Michała Kołodziejczaka z Agrounii. Mam wyjątkową satysfakcję, że tacy ludzie o różnych rodowodach, o różnej drodze życia i (...) nie wahaliśmy się ani chwili" - powiedział Tusk.
Lider PO zaprosił też na scenę byłego RPO Adama Bodnara, który - jak wcześniej podawały media - ma być kandydatem do Senatu.
Prawdziwą niespodzianką w Łódzkiem okazała się "jedynka" w okręgu nr 10 (Piotrków Trybunalski) - popularyzator historii, twórca programu "Sensacje XX wieku", dziennikarz, autor książek i scenarzysta filmowy Bogusław Wołoszański.
"Jego zadaniem jest zdekonspirować lidera tej listy, z którą walczymy - Antoniego Macierewicza. Naprawdę nie mogę się doczekać" - powiedział ogłaszając tę kandydaturę szef PO Donald Tusk.
Wołoszańskiemu przydzielono niełatwy cel, bowiem okręg piotrkowski jest jednym z tych, gdzie najwyższe w kraju wyniki osiąga PiS. Macierewicz często odwiedza swój okręg i jest w nim bardzo popularny. W tym roku zwolenników przysporzyło mu jeszcze doprowadzenie w ciągu zaledwie kilku miesięcy do otwarcia pierwszej publicznej uczelni wyższej w Piotrkowie - Akademii Piotrkowskiej.
Zdaniem politologa, taki wybór "jedynki" świadczy o tym, że Platforma planuje skupienie rywalizacji jedynie na dwóch formacjach. "Z jednej strony Wołoszański jest znany, dobrze odbierany i związany z historią - co ma duże znaczenie w kontekście walki z Macierewiczem. Ale też już wyciągana jest jego przeszłość" - dodał.
Dziennikarz sam przyznał bowiem, że był tajnym współpracownikiem Pionu I Służby Bezpieczeństwa i w 1985 r. podpisał zobowiązanie do współpracy z Departamentem I MSW, co miało umożliwić mu wyjazd do Londynu, gdzie realizował program "Sensacje XX wieku".
"Być może w 2023 r. to nie ma aż takiego znaczenia, ale był związany ze służbami poprzedniego ustroju i wydaje się, że dla Macierewicza będzie to woda na młyn. Temperatura tej rywalizacji może być bardzo wysoka" - przewiduje badacz z UŁ.

autorzy: Mateusz Mikowski, Daria Kania
mm/ dka/ itm/































































