|
Kto pana namówił na wyjazd do Cardiff?
Leo Beenkakker: Sam się zgłosiłem. Doskonale zdaję sobie sprawę, jak ważny jest dla Polski i Polaków ten tydzień.Powiedziałem, że jeśli w jakiś sposób mogę się przydać albo wykorzystać znajomości, to można na mnie liczyć. Jednak moja rola jest w tej chwili najmniej istotna.
No ale też ważna, skoro ma pan znajomości w UEFA.
Tak, ale najwięcej pracy wykonali ci, którzy już kilka lat temu uwierzyli, że można w Polsce zorganizować mistrzostwa Europy. I nawet teraz, niemal na chwilę przed ogłoszeniem decyzji, to ludzie ze związku mają najwięcej zadań. (...) Obecną kandydaturę Polski i Ukrainy porównałbym raczej z Euro 2004.
Dlaczego akurat z Portugalią?
Bowiem wówczas było tam podobnie jak teraz w Polsce. Bez odpowiednich stadionów i dróg oraz ze zdecydowanie za małą liczbą lotnisk i hoteli. Na mistrzostwa Europy wszystko udało się wybudować i zorganizować, a korzyści z tej sytuacji Portugalczycy mają do dzisiaj. I to jest najważniejsze przy okazji organizacji takiej imprezy. Bo zespoły i kibice wyjadą, ale stadiony i autostrady służyć będą jeszcze przed długie lata.
Źródło: Przegląd Sportowy




























































