Dolarowe notowania złota powróciły powyżej 1250 USD za uncję po tym, jak dzień wcześniej zaliczyły najniższy poziom od grudnia. Wszystko to odbyło się bez pojawienia się nowych informacji i przy dość nietypowym układzie kalendarza.


W poniedziałek kurs kontraktów terminowych na złoto znalazł się niebezpiecznie blisko grudniowego dołka, zniżkując o blisko 1 proc. "Niektórzy komentatorzy sądzą, że mógł być to przejaw kapitulacji ostatnich inwestorów grających na wzrost cen złota na rynku terminowym" - można było przeczytać wczoraj.
Dziś sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Wolcie tej nie towarzyszyły żadne nowe i istotne informacje ze świata finansów i polityki. Stabilne były też notowania dolara, którego aprecjacja w ostatnich tygodniach wywierała presję na spadek cen złota. Za to na rynkach akcji trwało odreagowanie ostatniej przeceny.
We wtorek wieczorem złoto drożało o 1 proc., osiągając cenę 1255,10 dolarów za uncję. W przeliczeniu na polską walutę oznaczało to zwyżkę o ok. 0,8 proc., do 4735 złotych za uncję. To cena o 4,4 proc. wyższa niż na początku roku oraz o 3,9 proc. wyższa niż rok temu. Solidne odbicie z 10-letniego dna zaliczyła platyna, która podrożała o 2,9 proc. po spadku o 4,2 proc. w poniedziałek.
Podobnie jak w przypadku poniedziałkowych spadków możemy tylko spekulować, co (albo kto) stało za wtorkowymi zwyżkami. Jeśli faktycznie w poniedziałek obserwowaliśmy kapitulację "złotych byków", to dziś za zwyżkami mogła stać realizacja zysków z krótkich pozycji.

Część komentatorów zwraca też uwagę na dość niezwykłe okoliczności kalendarzowe. Mamy początek nowego kwartału oraz bardzo długi weekend w Stanach Zjednoczonych. Wtorkowa sesja na Wall Street została skrócona do 3,5 godzin. Jutro Amerykanie mają wolne i świętują Dzień Niepodległości. A w czwartek mamy publikację protokołu z ostatniego posiedzenia władz Rezerwy Federalnej. Zaś w piątek raport z amerykańskiego rynku pracy. Obie publikacje mogą zaważyć na rynkowych oczekiwaniach względem przyszłych stóp procentowych w USA. A to obecnie decydujący czynnik dla rynku złota.
Krzysztof Kolany



























































