W poniedziałek notowania miedzi obniżyły się aż o 300 dolarów na tonie i znalazły się na najniższym poziomie od lutego. Inwestycjom surowcowym nie sprzyjały obawy o stan amerykańskiej gospodarki oraz dane pokazujące spadek chińskiego importu.
Jednakże już we wtorek notowani miedzi szybko zaczęły odrabiać straty. Czerwonemu metalowi pomagała gwałtowna deprecjacja dolara względem euro, co uczyniło surowce tańszymi dla inwestorów dysponujących europejską walutą.
Notowaniom miedzi pomógł także raport niemieckiego instytutu ZEW, który pokazał zaskakującą poprawę nastrojów wśród inwestorów. Raport tego instytutu mówi także o poprawie koniunktury gospodarczej w trzecim kwartale tego roku. Niemcy są jednym z największych na świecie importerów miedzi.
Dlatego też o godzinie 12:30 w Londynie tona miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy była wyceniana na 8.510 dolarów, czyli o 2,4% wyżej niż na zamknięciu wczorajszych notowań.
Wsparciem dla inwestujących w miedź była też informacja o strajku w kopalni OK Tedi zlokalizowanej w Papui-Nowej Gwinei. Protest pracowników wstrzymał wydobycie oraz transport urobku z zakładu, który w ubiegłym roku wyprodukował 169,1 tys. ton miedzi.
K.K.


























































