REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kupujesz w sieci - uważaj komu płacisz

2009-04-29 06:00
publikacja
2009-04-29 06:00
Już jakiś czas temu zakupy za pośrednictwem internetu stały się dla większości z nas całkowicie naturalne. Konkurencyjnie niskie ceny i szeroki wybór towarów przyciągają do wirtualnych butików coraz większe rzesze klientów. W sieci można bowiem znaleźć wszystko. Internetowe zakupy mogą zakończyć się nieciekawie, jeśli nie zachowamy daleko idącej ostrożności.

Taka przykra przygoda spotkała Pana Roberta, który zakupił dość drogi sprzęt za pośrednictwem serwisu aukcyjnego Allegro. Zaraz po zakończeniu aukcji drogą elektroniczną skontaktowała się z nim osoba podająca się za sprzedającego, prosząc o wpłacenie zaliczki na podany w owym mailu numer konta w mBanku.

Reszta należności miała zostać uiszczona przy odbiorze przesyłki. „Posiadam konto w mBanku i mam dostęp do usługi ekspresowego przelewu między rachunkami, co przyśpieszyłoby finalizację transakcji. Przelałem na podany rachunek w 400zł w ramach gwarancji odbioru sprzętu za pobraniem” – opowiada Pan Robert. „Rachunek ten różnił się od wysłanego przez automat Allegro, ale nie wzbudziło to moich podejrzeń, ponieważ sam posiadam jeszcze konto w innym banku. Dostałem nawet potwierdzenie o zaksięgowaniu kwoty” – dodaje nasz rozmówca. Po pewnym czasie bezowocnego oczekiwania na paczkę, zaczął się jednak niepokoić. Gdy w odpowiedzi na zapytania o realizację przesyłki skontaktował się z nim prawdziwy sprzedający, wiedział już, że został oszukany.

Konto, na które Pan Robert przelał pieniądze, nie należało do sprzedającego, choć transakcja została wykonana na jego dane osobowe (inny był tylko numer konta). Przelew został jednak zrealizowany. „Wygląda na to – co potwierdziła obsługa mBanku – że dane te nie są w żaden sposób weryfikowane. Liczy się tylko i wyłączne numer konta. Jestem tym mocno zaskoczony” – opowiada zdenerwowany Klient. Co może zrobić osoba, która dała się oszukać w ten sposób i czy ma szanse na odzyskanie utraconej kwoty? Pan Robert zgłosił problem zarówno swojemu bankowi, jak i obsłudze Allegro, które jednak nie zgodziło się na zrekompensowanie straty.

Serwis aukcyjny Allegro zapewnia szeroki wachlarz zabezpieczeń, chroniących klientów przed atakami oszustów – system komentarzy wystawianych kontrahentom, Program Ochrony Kupujących, listowną weryfikację użytkowników oraz dodatkową usługę Escrow w przypadku bardziej kosztownych zakupów (pozwala na sprawdzenie towaru przed zapłatą). Program Ochrony Kupujących pozwala odzyskać 100 proc. kwoty zapłaconej za towar, którego się nie otrzymało lub 50 proc. za towar niezgodny z opisem. Jednakże uwzględnienie reklamacji obwarowane jest szeregiem zastrzeżeń, wśród których znajduje się również nieprzestrzeganie przez kupującego zasad regulaminu Allegro – w tym zasad bezpieczeństwa. W tym przypadku Kupujący je zaniedbał. Powinien był dokładnie sprawdzić dane sprzedawcy otrzymane w automatycznym mailu po zakończeniu aukcji z tym, który otrzymał od osoby podającej się za sprzedającego.

„Uważaj na fałszywe e-maile z numerem konta. Jeśli oprócz powiadomienia Allegro o zakupie dostaniesz e-mail, którego autor podaje numer konta do przelewu, sprawdź, kto go wysłał: Nazwę użytkownika i adres e-mail porównaj z przechowywanymi na stronie Wygrałem. U dołu wiadomości sprawdź swoje powiązania transakcyjne z autorem e-maila. Jeśli obok nazwy użytkownika widzisz kopertkę, autor wiadomości na pewno nie jest Sprzedającym! (nie dokonał pełnej aktywacji swojego konta). Jeśli wszystko wskazuje na to, że nadawcą nie jest Sprzedający przedmiot – zgłoś to do nas. Jeśli masz jakieś wątpliwości, skontaktuj się ze Sprzedającym. Napisz do niego za pomocą bezpiecznego linku. Nie odpisuj na adres e-mail, z którego wysłano wiadomość. Nie ryzykuj, że Twoja odpowiedź dojdzie do kogoś, kto podszywa się pod Sprzedającego, żeby wyłudzić pieniądze” – przestrzega portal Allegro w dziale poświęconym bezpieczeństwu.

Pan Robert ma szanse odzyskać swoje pieniądze, jeśli jego reklamację uwzględni bank obsługujący konto, z którego dokonany został przelew. Według informacji, jakie uzyskał Klient, mBank podjął już kroki w celu skontaktowania się z właścicielem feralnego konta. Zapowiedział również wniesienie sprawy do sądu. Czy to jednak wszystko do czego bank jest zobowiązany w podobnej sytuacji?

Według wyroku Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 2004 r. (IV CK 158/03) oraz z dnia 17.12.2008 r. (sygn. I CSK 205/08) bank powinien sprawdzić, czy podany przez klienta numer rachunku należy do osoby, której dane osobowe widnieją w poleceniu przelewu. W innym przypadku „działa bez zachowania należytej staranności wymaganej od profesjonalisty, do którego jego kontrahent ma szczególne zaufanie” – głosi orzeczenie. „Jeżeli bank, uczestniczący w realizacji polecenia przelewu, posługuje się systemem, który identyfikuje wierzyciela tylko na podstawie numeru rachunku, to czyni tak na własne ryzyko” – czytamy w uzasadnieniu wyroku. Klient, od którego wymaga się podania zarówno numeru konta, jak i danych osobowych odbiorcy przelewu, może spodziewać się, że bank sprawdzi prawidłowość obydwu pól. W przypadku zaniedbania tego obowiązku, bank ponosi współodpowiedzialność za zaistniałe szkody, na równi z nadawcą przelewu, który podał błędne dane odbiorcy i zobowiązany jest do zwrotu 50 proc. kwoty. Jedyną możliwością zwolnienia banku od takiej odpowiedzialności jest sytuacja, gdy wpłacający wiedział (i wyraził na to zgodę), że znaczenie przy wysyłaniu przelewu, ma jedynie numer rachunku bankowego. Stąd też większość banków wprowadziła taki punkt do swojego regulaminu. Tak jest również w tym przypadku.

„mBank nie ponosi odpowiedzialności za skutki błędnych dyspozycji wydanych przez Posiadacza rachunku lub osoby uprawnionej. (...) Dyspozycje przelewu składane przez Posiadacza rachunku realizowane są wyłącznie w oparciu o podany przez niego numer rachunku beneficjenta przelewu. mBank nie odpowiada za dyspozycje przelewu zrealizowane zgodnie z podanym przez Posiadacza rachunku numerem rachunku beneficjenta przelewu” – głosi regulamin otwierania i prowadzenia rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych i oszczędnościowych w mBanku.

Na chwilę obecną jedyną szansą odzyskania pieniędzy jest zgłoszenie sprawy do jednostki policji właściwej dla miejsca zamieszkania osoby poszkodowanej. Według art. 286 par. 1 Kodeksu Karnego „kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.” Poszkodowany powinien dodatkowo przynieść na komendę całą dokumentację sprawy (potwierdzenie dokonania zapłaty za towar, wydruk treści korespondencji prowadzonej z oszustem, wydruk strony z licytacją itp.). Sprawa taka może jednak trwać bardzo długo. Warto więc zawczasu zadbać o bezpieczeństwo swoich zakupów w sieci, starannie sprawdzając kontrahentów oraz zachowując wszelkie możliwe środki ostrożności przy dokonywaniu przelewów. Tylko wtedy internetowe zakupy będą naprawdę opłacalne.

Imię Czytelnika zostało zmienione, dane do wiadomości redakcji.

Katarzyna Kowalczyk
k.kowalczyk@firma.bankier.pl

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Pod Warszawą powstanie centrum danych AI nawet za 1 mld EUR. „Dojrzałe rynki mają już ograniczone moce”
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~Dioton
Pieniądze przelane były na inne konto z uwagi na to że upraszało to procedure przelewu i przyśpieszało transakcje. Doszło do tego bo kupujący był w błednym przekonaniu że kontaktował sie bezpośrednio ze sprzedającym.
Niestety utrzciwi w tym kraju mają pod góre.
Banki kształtują sobie same regulaminy i nikt tego nie kontroluje.
Pieniądze przelane były na inne konto z uwagi na to że upraszało to procedure przelewu i przyśpieszało transakcje. Doszło do tego bo kupujący był w błednym przekonaniu że kontaktował sie bezpośrednio ze sprzedającym.
Niestety utrzciwi w tym kraju mają pod góre.
Banki kształtują sobie same regulaminy i nikt tego nie kontroluje.
W tym przypadku osoba zlecająca przelew wyraźnie indywidualizowała benefincjenta przelewu a to BANK nie dochował staranności w sprawdzeniu do kogo należy to konto.
Przed sądem sprawa jest spokojnie do wygrania. Orzecznictwo SN jest po stronie poszkodowanego.
~Chylla
To jest chory kraj i rozbójnicze panstwo które popiera złodziei i oszustów.żeby odzyskac
stracone pieniądze trzeba uruchomic setki procedór.
~Zyg-Fryd odpowiada (usunięty)
nie ma to jak wolnosc slowa!!! jesli slowo DEBIL jest juz zakazane hahaha
pozdrawiam moderatoruuuuffffffffff tego smiesznego portalu
tf_pelek
Cytuję: "Rachunek ten różnił się od wysłanego przez automat Allegro, ale nie wzbudziło to moich podejrzeń" - poziom naiwności i bak czujności Pana Robert jest zaskakujący. Tyle się mówi i pisze o wszelkich próbach wyłudzeń. A to od razu wyglądało na taką próbę.
~gosc
nie zabezpieczyl (na EBay cos takiego nie do pomyslenia) bank kretyn bo nie sciagnal pieniedzy. Straszny kraj
~werx
Nie bądź taki przemądrzały. Ciekawe już czy Twoja cała najbliższa rodzina jest tak dobrze zorientowana jak Ty.
naga
Niestety chyba nie tak powszechnie. "Pan Robert" nie wiedział :)
~Git
Czy wy też maciewrażenie że ona pisze tu o rzeczach powszechnie wiadomych?

Powiązane: Karty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki