W niedzielę w Doha odbędzie się spotkanie, które może mieć kluczowy wpływ na ceny ropy. Zmęczeni bessą producenci liczą na porozumienie i ograniczenie podaży. Oto kraje, którym na wzroście ceny "czarnego złota" może zależeć najbardziej.
![Kraje najmocniej zależne od ropy naftowej [Wykres dnia]](https://galeria.bankier.pl/p/8/9/aba2bbafe5fb09-945-567-190-215-1675-1005.jpg)
![Kraje najmocniej zależne od ropy naftowej [Wykres dnia]](https://galeria.bankier.pl/p/8/9/aba2bbafe5fb09-945-567-190-215-1675-1005.jpg)
Jeszcze w pierwszej połowie 2014 roku standardem była cena baryłki ropy przewyższająca poziom 100 dolarów. Dziś "czarne złoto" nie może przebić poziomu 50 dolarów. Bessa ciąży producentom ropy. We wtorek Fitch ściął rating Arabii Saudyjskiej. Problemy ma także Rosja, która naciska, aby kraje wydobywające "czarne złoto" zamroziły poziom produkcji. To miałoby stanowić impuls do wzrostu cen surowca. Negocjacje odbędą się w niedzielę w Doha.
To jednak nie Rosja jest najbardziej uzależnionym od ropy krajem na świecie. Aby to zmierzyć wykorzystać można tzw. rentę naftową. Jest to wskaźnik publikowany przez Bank Światowy, który pokazuje różnię pomiędzy wartością wydobytej ropy (wg cen światowych) a kosztami jej pozyskania.
Odniesienie go do PKB danego kraju obrazuje jego uzależnienie od produkcji ropy naftowej.
Z tego punktu widzenia najmocniej na porozumieniu w Doha powinno zależeć Kuwejtowi, dla którego wskaźnik ten wynosi aż 53%. Kolejne miejsca na podium przypadają krajom afrykańskim. Bliski wschód w czołówce reprezentują także Arabia Saudyjska i Irak. Rosja jest dopiero 19. ze wskaźnikiem na poziomie 12,7%.




























































