REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mikro i małym firmom grozi niewypłacalność

2020-03-21 14:11
publikacja
2020-03-21 14:11

Polskie mikro i małe firmy są zagrożone niewypłacalnością - wskazało Towarzystwo Ekonomistów Polskich. Z powodu pandemii przedsiębiorcy obawiają się utraty płynności finansowej i sygnalizują konieczność zwalniania w najbliższym czasie pracowników.

fot. AW / / Bankier.pl

"Płynnościowe potrzeby firm rosną z dnia na dzień. Zagrożone są miejsca pracy i działalność firm, których masowy upadek pogłębiłby i przedłużył nadchodzącą recesję" - podkreślił w sobotnim komentarzu ekspert TEP Robert Kowalski.

O koronawirusie w Chinach, jak zaznaczył, wiemy od stycznia 2020 r., a wielu epidemiologów ostrzegało o nadciągającej epidemii. Dodał, że oprócz pandemii, paniki i strachu, na obrót gospodarczy mają obecnie istotny wpływ warunki podatkowe i regulacyjne. "Polskie mikro, małe, średnie przedsiębiorstwa oraz pracownicy, w szczególności 1,3 mln osób pracujących na podstawie umów cywilno-prawnych, wymagają szybkiego wsparcia" - wskazał. Dodał, że potrzebne jest natychmiastowe zapewnienie gotówkowej płynności finansowej i przewidywalność działania wszystkich instytucji zapewniających bezpieczeństwo obrotu.

Kowalski podkreślił, że przedsiębiorcy sygnalizują konieczność zwalniania pracowników - już w najbliższym czasie. Powołał się na wyniki badań przeprowadzonych 16-17 marca 2020 r. m.in. wśród przedsiębiorstw z Fundacji Firm Rodzinnych i Fundacji Startup Poland. "Firmy mówią o kryzysie płynności i informują o prawdopodobnym zmniejszaniu zatrudnienia. A należy pamiętać, że dla 83 proc. przedsiębiorców firma jest jedynym źródłem utrzymania ich rodziny" - podkreślił. Mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa, czyli ponad 2 mln firm w naszym kraju, są najczęściej przedsiębiorstwami rodzinnymi - przypomniał.

Wakacje na giełdzie

Ekspert zaznaczył, że 94 proc. firm w ciągu 3 miesięcy będzie musiało zwolnić pracowników ze względu na brak płynności. "Mamy już wstępne informacje dotyczące +tarczy antykryzysowej+, z których wynika, że wynagrodzenia mogą być w 40 proc. dofinansowane ze środków publicznych (do wysokości średniego wynagrodzenia w gospodarce), ale tylko wtedy, gdy przedsiębiorcy wykażą spadki przychodów" - zaznaczył.

Według niego 40 proc. dofinansowania może być w wielu przypadkach niewystarczające i uruchamiane za późno. "Dotyczy to tych 21 proc. firm, które mówią, że będą zmuszone zwalniać pracowników już teraz, mogą przeczekać bez zwolnień mniej niż miesiąc" - zaznaczył.

Ekspert zwrócił uwagę, że niepokój powiększają odpowiedzi na pytania o skalę absencji pracowników zadane w badaniach. "W jednym z nich tylko niespełna 30 proc. firm informuje, że wszyscy zatrudnieni ciągle pracują. Drugie badanie wskazuje, że sytuacja jest jeszcze gorsza: pełna obsada pracownicza jest tylko w niespełna 20 proc. firm" - wskazał. Zastrzegł, że w części to zwolnienia chorobowe, kwarantanny, efekty zawieszenia działalności gospodarczej.

"Aby wyhamować ten niebezpieczny proces, niezbędne jest podzielenie się kosztami pracy z pracodawcami w celu ratowania zatrudnienia i firm z branż, które zmuszone zostały do zamknięcia działalności z racji na stan epidemii. W wielu przypadkach niezbędne będzie także czasowe obniżenie wynagrodzeń" - ocenił.

Kowalski wskazał, że w czasie obowiązkowego zawieszania działalności w części branż, spadku obrotów w większości pozostałych sektorów gospodarki oraz obowiązkowych okresów kwarantanny, rośnie prawdopodobnie liczba osób, które „ratują się” przejściem na chorobowe, co w okresie grypowym nie jest trudne. "Pozostawienie ciężaru wypłaty chorobowego na firmach może (...) w bardzo dużym stopniu wpłynąć na niewypłacalność firm. Wydaje się, że trzeba natychmiast zmienić regulacje, tak aby ZUS mógł przejąć płatność chorobowego za pracodawcę po 5 dniach choroby" - ocenił.

Doświadczenia Chin wskazują, jak dodał ekspert TEP, że epidemia koronawirusa będzie trwała co najmniej dwa miesiące, a to oznacza narastanie problemów. "Tylko ok. 20-24 proc. przedsiębiorców, w zależności od badania, uważa, że najbliższy miesiąc uda im przetrwać bez zwolnień pracowników. "Wyniki te wskazują, że już konieczna jest pomoc dla osób tracących pracę i środki do życia, w szczególności osób na umowach cywilno-prawnych. Rozważenia wymaga obniżenie minimalnego wynagrodzenia, aby zwiększyć szanse na utrzymanie pracowników w zatrudnieniu" - wskazał.

Przyznał, że przedsiębiorstwa i pracownicy ratują sytuację uruchamiając pracę zdalną. Ale, jak dodał, nie wszędzie jest to możliwe - ze względu na charakter pracy czy na sprzęt komputerowy i oprogramowanie, które trzeba pracownikom zapewnić. "One są szczególnie narażone na utratę płynności finansowej, a tym samym na szybkie bankructwo" - podkreślił.

Towarzystwo Ekonomistów Polskich (TEP) wyjaśnia zjawiska gospodarcze współczesnego świata, propagując poszanowanie własności prywatnej, wolną konkurencję oraz wolność gospodarczą, jako warunki rozwoju Polski. (PAP)

autor: Magdalena Jarco

maja/ amac/

Źródło:PAP
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (7)

dodaj komentarz
sammler
Dlaczego Bankier nie pozwala mi dodać komentarza o poniższej treści?

Proszę dziennikarzy o zadanie poniższego pytania panu ministrowi Kościńskiemu oraz pani minister Emilewicz:

Czy prawdą jest, że rząd kontynuował w ostatnich miesiącach prace nad tzw. "testem przedsiębiorcy" w wersji 2.0 (opartym jakoby o
Dlaczego Bankier nie pozwala mi dodać komentarza o poniższej treści?

Proszę dziennikarzy o zadanie poniższego pytania panu ministrowi Kościńskiemu oraz pani minister Emilewicz:

Czy prawdą jest, że rząd kontynuował w ostatnich miesiącach prace nad tzw. "testem przedsiębiorcy" w wersji 2.0 (opartym jakoby o liczbie godzin świadczenia usług dla jednego zleceniodawcy)? Proszę o odpowiedź:

1) Czy faktycznie PRACOWANO nad takim pomysłem? (Chodzi mi o odkrycie kart - czy ten rząd zamierza łamać konstytucyjnie gwarantowaną swobodę działalności gospodarczej czy nie - bo czym innym jest np. ustalanie SĄDOWNIE stosunku pracy na podstawie przepisów KP, a czymś ZUPEŁNIE innym wprowadzanie niekonstytucyjnych przepisów, na podstawie których URZĘDNIK będzie decydował, co NIE jest działalnością gospodarczą.)

2) Jaki jest stan tych prac na dzień 20 marca br.?
sammler
Dodam, że prawdziwym "testem przedsiębiorcy" jest właśnie obecna sytuacja. Ona pokazuje, kto prowadzi REALNĄ działalność, w sposób ZORGANIZOWANY... kto rozumie, czym jest ryzyko związane ze zmiennością dochodu, kto nie założył działalności tylko po to, by z niej czerpać garściami (przez dostęp do funduszy UE i robienie Dodam, że prawdziwym "testem przedsiębiorcy" jest właśnie obecna sytuacja. Ona pokazuje, kto prowadzi REALNĄ działalność, w sposób ZORGANIZOWANY... kto rozumie, czym jest ryzyko związane ze zmiennością dochodu, kto nie założył działalności tylko po to, by z niej czerpać garściami (przez dostęp do funduszy UE i robienie kosztów).

NIE MOŻE być takim kryterium to, kto komu świadczy usługi czy sprzedaje towar i ilu ma klientów, czy ile godzin miesięcznie spędza na tej swojej działalności.
carlito1
Jak to upadną? ?? Przecież Głapa mówił razem z Łonem, że będzie super i nie będzie żadnych problemów, te teraz są tylko przejściowe
karbinadel
Ciekawe kiedy tępe dzidy z rządu pojma, że jeśli te tysiące firm upadną, to ne będą płacić żadnych haraczy - ani na ZUS, ani do US, ani na 500+
sammler
Czy zmieniła się ostatnio definicja przedsiębiorcy? Czy przypadkiem nie powinien on tak prowadzić biznesu, żeby uwzględnić w nim ryzyko zmienności przychodu i dochodu?

Czy przypadkiem "kryzys" w Polsce nie trwa zaledwie 1,5 tygodnia? Bo, o ile mnie pamięć nie myli, Polacy wykupili makaron i papier toaletowy właśnie
Czy zmieniła się ostatnio definicja przedsiębiorcy? Czy przypadkiem nie powinien on tak prowadzić biznesu, żeby uwzględnić w nim ryzyko zmienności przychodu i dochodu?

Czy przypadkiem "kryzys" w Polsce nie trwa zaledwie 1,5 tygodnia? Bo, o ile mnie pamięć nie myli, Polacy wykupili makaron i papier toaletowy właśnie w środę, czwartek tydzień temu. Czyli od zaledwie 1,5 tygodnia trwa spadek popytu, który jest naturalny - zrobione przecież po to zapasy, by w najbliższym czasie niczego nie kupować.

Przewiduję, że cały ten "kryzys" nie potrwa dłużej niż 2-3 miesiące. Krytyczne będą najbliższe dni, bo okres inkubacji trwa 2-3 tygodnie. Dzięki zamknięciu granic powinniśmy mieć wyłącznie przypadki endogeniczne (przez naturalne zarażanie). Jeżeli tak będzie i faktycznie po "górce" do końca marca liczba przypadków przestanie wzrastać, to popyt znacząco wzrośnie już przed Wielkanocą. A do końca kwietnia zostaną otwarte wszystkie sklepy w centrach handlowych i wszystko zacznie wracać do względnej normy. Dwa miesiące przestoju to ledwie 15% spadku przychodów w perspektywie roku (spadku przychodów, a gdzie jeszcze do jakiejkolwiek STRATY???). Które na dodatek będzie można częściowo nadrobić pod pewnymi warunkami (ładne lato pomoże branży turystycznej, zniesienie zakazu handlu w niedzielę branży odzieżowej, kinowej itd.). NIEKTÓRE branże faktycznie mogą odczuć zastój (np. sprzedaż samochodów, bo wymiana auta na nowe może poczekać).

Słowem: NIE wydarzyło się jeszcze nic, by rysować tak czarne scenariusze i wywierać tak wielką presję na rząd, który ma ograniczone pole manewru. Najbliższy termin płatności ZUS-u przypada dopiero za 3 tygodnie i będzie to JEDYNA płatność to końca kwietnia, kiedy - powtarzam - przewiduję stopniowy powrót do normy. O czym my więc tu w ogóle teraz mówimy? TERAZ? Pod koniec kwietnia, gdy okaże się, że Wielkanoc (tradycyjny szczyt zakupów) nie pomogła konsumpcji, a z wirusem sobie jednak nie radzimy tak dobrze, jak byśmy chcieli, można podnosić kwestie POMOCY, czyli de facto przejedzenia środków. TERAZ powinniśmy rozmawiać o środkach STYMULACJI gospodarczej, czyli walczyć o zachowanie tych przychodów, które się da, a nie z góry zakładać, że będziemy rozdawać kolejne 1500+ - tym razem osobom, które - no sorry - ale kasę na opłacenie ZUS-u przez raptem 2-3 miesiące to chyba jednak mieć powinny. Są przedsiębiorcami czy "przedsiębiorcami", którzy działalność założyli tylko po to, żeby robić koszty wynajętym na 3 lata mercedesem AMG?
staryznajomy odpowiada sammler
100% racja sammler
Założy sobie ktos zaklad fryzjerski i zanim ostrzyze pierwsza glowe to kredyt na nowego mercedesa a teraz jeczy ze mu zle. To nie sa przedsiębiorcy to sa zebraki !
Kazda normalna firma powinna miec srodki zapewnione na min 6 miesiecy postoju. Jesli firma nie placi podatkow w Polsce lub kombinuje by ich nie
100% racja sammler
Założy sobie ktos zaklad fryzjerski i zanim ostrzyze pierwsza glowe to kredyt na nowego mercedesa a teraz jeczy ze mu zle. To nie sa przedsiębiorcy to sa zebraki !
Kazda normalna firma powinna miec srodki zapewnione na min 6 miesiecy postoju. Jesli firma nie placi podatkow w Polsce lub kombinuje by ich nie placic roznymi zabiegami księgowymi NIE POWINNA DOSTAĆ ANI ZLOTOWKI z budżetu czyli rowniez z moich podatków !
karbinadel odpowiada sammler
A ja jeszcze raz przypomnę, że problemy przedsiębiorców nie wynikają z procesów ekonomicznych, lecz powstały wskutek zarządzeń władz. Poza tym, działania wspomagające firmy zapowiada się praktycznie na całym świecie. Czyli mylą się wszyscy, a rację ma tylko sammler. Dziękuję za uwagę

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki