Bieżący wskaźnik nastrojów konsumenckich (BWUK) wzrósł w lipcu o 0,9 punktu i osiągnął poziom, powyżej którego bywał tylko okazjonalnie. Łyżką dziegciu w tej konsumenckiej beczce miodu jest jednak spadek wyprzedzającego wskaźnika ufności konsumenckiej.


BWUK po wzroście o 0,9 pkt. osiągnął wartość -5,9 pkt. – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Od 2000 roku wskaźnik ten osiągał wyższe wartości tylko w szczycie kredytowej prosperity w latach 2007-08 oraz kwietniu 2016 r. i listopadzie 2015 r. Warto odnotować, że BWUK nigdy nie przyjął wartości dodatnich. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej syntetycznie opisuje obecne trendy konsumpcji indywidualnej.
Siłę BWUK-a lepiej widać po wygładzeniu danych trzymiesięczną średnią kroczącą. W tym ujęciu wskaźnik ten osiągnął drugą najwyższą wartość (ciut wyżej był w czerwcu) od czerwca 2008 roku.
Jednak póki co, za niemal rekordowymi odczytami zaufania polskich konsumentów, nie idą statystyki sprzedaży detalicznej. Ale to może w najbliższych miesiącach ulec zmianie. Dane za czerwiec pozytywnie zaskoczyły ekonomistów i pokazały wzrost sprzedaży w cenach stałych o 6,5% rdr wobec zaledwie 4,3% w maju. Tyle że w rekordowym 2007 roku obroty handlowców rosły w (nominalnym) tempie 15% rdr, do czego nam obecnie bardzo daleko.
Pomimo coraz lepszych informacji z rynku pracy – według najnowszych danych GUS płace w dużych przedsiębiorstwach rosły w najszybszym tempie od 4,5 lat – w najbliższych miesiącach dynamika konsumpcji może nie okazać się tak wysoka, jakby tego oczekiwali optymiści. Lekkich powodów do obaw dostarcza drugi z rzędu spadek wyprzedzającego wskaźnika ufności konsumenckiej (WWUK). Aczkolwiek w poprzednich dwóch latach WWUK wykazywał tendencję do sezonowego spadku właśnie w miesiącach letnich, więc póki co nie powinno się wyciągać zbyt pochopnych wniosków.

Na razie wśród ekonomistów utrzymuje się konsensus, że coraz lepsza koniunktura na rynku pracy (rosnące zatrudnienie i wynagrodzenia) w połączeniu z wypłatą zasiłków z programu „Rodzina 500 plus” w drugim półroczu, doprowadzi do szybszego wzrostu wydatków konsumpcyjnych, co przełoży się na wyższą niż w dość słabej pierwszej połowie roku dynamikę produktu krajowego brutto.






























































