Koniec marazmu na WGPW zbliża się szybkimi krokami – może już dzisiaj?
Wczorajsza sesja w USA zakończyła się dużymi wzrostami na przyzwoitym obrocie. Duży udział miały dane o sprzedaży detalicznej. Myślę, że znam już tajemnice tych danych, ale o tym w tygodniówce. Na dzisiaj to niczego nie zmienia.Po sesji Hewlett-Packard podał wynik zgodny z prognozami (ale przyszłości nie widzi optymistycznie), a Applied Materials w górnej granicy oczekiwań. Warto zauważyć, że ta spółka, na której wynik tak czekano zarobiła 52 mln $, a rok temu 318 mln. Czy jest się więc z czego cieszyć? To wszystko kwestia prognoz – zaniżonych prognoz. Jednak tak właśnie odbierane są wyniki i trzeba się do tego dostosować. Po sesji kurs spółki znowu wzrósł – tym razem o 4,8 %. W związku z tym AHI też wzrosło o 0,49 %, a kontrakty są po północnej stronie. Czy to oznacza, że indeksy będą nadal rosły? Niekoniecznie. Pytanie za milion dolarów: rajd będzie trwał czy nastąpi realizacja zysków? Zapewne zależeć to będzie od dzisiejszych danych makro. Nie można również wykluczyć również, że cena ropy naftowej w końcu rynki zmrozi. Jednak jutrzejsze wyniki Dell i piątkowe wygasanie kontraktów i opcji mogą pozwolić na utrzymanie optymizmu do końca tygodnia.
Euroland nie w pełni zdyskontował wzrosty w USA, poza tym inwestorzy będą oczekiwali, że hossa w Stanach będzie nadal trwała – nie będą hamletyzowali tak jak ja powyżej. Początek sesji w Europie będzie więc mocny – około jeden procent do góry.
Dzisiaj mamy dużo danych makroekonomicznych. O 14.30 dowiemy się jak zmieniły się zapasy w przedsiębiorstwach amerykańskich. Prognoza mówi o spadku o 0,2%. Interpretacja jest dosyć trudna i zależy od stanu psychiki rynku. Obecnie inwestorzy są w byczych nastrojach, więc negatywnego wpływu nie będzie. Również o 14.30 zostanie podana inflacja (CPI). Prognozy mówią o wzroście o 0,4% i bazowej o 0,2%. Po spadku PPI dziwne by było, gdyby CPI dużo wzrosła. Jeszcze za wcześnie. Dane musiałyby więc być naprawdę fatalne, żeby źle wpłynąć na rynek. Według mnie najważniejsze dane są o 15.15. To wykorzystanie potencjału przemysłowego (prognoza 75,6%) i dynamika produkcji przemysłowej (prognoza +0,4%). Również u nas o 16.00 zostanie podana inflacja. Nikt nie oczekuje tutaj cudów (okolice 3%), więc znaczenie tych danych będzie żadne.
Na nasz rynek nie napłynęło dużo nowych informacji. Dosyć istotne jest to, ze członkowie RPP chcą rozmawiać z rządem na temat regulacji kursu walutowego. Nie bardzo wierzę, żeby coś z tych rozmów wynikło, ale chwilowo uspokoi to sytuację.
Na WGPW nie ma wielu aktywnych inwestorów zagranicznych (krótko- i średnioterminowych). Dlatego brak jest korelacji z innymi rynkami zagranicznymi, co znacznie utrudnia stawianie prognozy. Koniunktura zależy wyłącznie, lub prawie wyłącznie, od naszych funduszy. Żeby przewidzieć, jak chcą reagować trzeba wiedzieć jak wygląda psychika zarządzających, jakie mają średnioterminowe plany i ile gotówki w portfelach. Fundamentalnych podstaw do wzrostów kursów akcji nie ma, ale to przecież nie ma znaczenia. W USA też nie ma powodu, a jednak indeksy rosną. Wystarczy zacząć głosić, że ożywienie w trzecim kwartale jest pewne, że spółki poprawią wyniki i już pretekst do wzrostu będzie.
Wczorajsza akcja, a szczególnie zwiększenie obrotu pokazuje, że zbliża się przełom. Tak, wiem, ze obrót generował przede wszystkim Pekao i Elektrim, ale jednak na niektórych spółkach był całkiem porządny. Poza tym OFE z końcem miesiąca będą miały coraz więcej gotówki. Krawędzie klina na WIG-20 znacznie się zwężają i coś trzeba szybko z tym zrobić. Mam wrażenie, że dzisiaj może nastąpić wybicie. Do górnej granicy zostało około 1% (1323). Taki wzrost można wygenerować bez problemów, bo podaż się wstrzyma. Uważam jednak, może raczej podejrzewam, że wybicie nie rozpocznie rynku byka, a jedynie zacznie się rysować trend horyzontalny.
Logiczne zachowanie rynku powinno polegać na wzroście do górnego ograniczenia klina i czekanie tam na dane z USA o 15.15. Wtedy można spokojniej podjąć decyzję.



























































