Długotrwałe bezwarunkowe wspieranie Izraela kosztowało Niemcy utratę wiarygodności; aby ją odzyskać, konieczne jest zdystansowanie się od demonstracyjnej bliskości z izraelskim rządem - ocenił w czwartek dziennik „Sueddeutsche Zeitung”.


„SZ” wyraził pogląd, że Niemcy tkwią w „sprzeczności, którą same stworzyły”. Polega ona na tym, że w relacjach z Izraelem Berlin „powołuje się na historyczną odpowiedzialność, ale unika wyciągania konsekwencji z rzeczywistości”.
W tym kontekście dziennik z Monachium uznał za „zaskakująco jednoznaczne” wypowiedzi kanclerza Niemiec Friedrich Merz, że wojna USA i Izraela przeciwko Iranowi jest realizowana bez planu „przekonującego zakończenia”.
„Niemal w tym samym czasie minister spraw zagranicznych Johann Wadephul zapewniał w Jerozolimie swojego izraelskiego odpowiednika Gideona Saara, że Niemcy stoją po stronie Izraela. W tej sytuacji nasuwa się pytanie, jak można jednocześnie uważać kampanię wojenną za pozbawioną planu, a mimo to wspierać jej dowódcę” - zastanawia się „SZ”.
Gazeta odnotowała, że sam kanclerz po objęciu urzędu „miał zrozumieć, że bezwarunkowa lojalność wobec Izraela izoluje go na arenie międzynarodowej i godzi w jego ambicje odgrywania przywódczej roli w Europie”.

Dlatego też „SZ” uważa, że polityka Berlina na Bliskim Wschodzie „nie jest spójna”. „Z jednej strony (Niemcy) uznają gorzką rzeczywistość, przede wszystkim cierpienie ludzi w Strefie Gazy. Z drugiej - chcą sprostać historycznej odpowiedzialności wobec Izraela” - czytamy w dzienniku.
W rezultacie stanowisko Niemiec wobec Izraela „nie odpowiada już politycznej rzeczywistości”. „Kraj ten przekształcił się z demokracji wymagającej ochrony w agresywnie ekspansjonistyczne mocarstwo. Najpóźniej od rozpoczęcia wojny z Iranem, prowadzonej wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi, Izrael destabilizuje region” - ocenił „SZ”.
„Długotrwałe bezwarunkowe poparcie dla Izraela kosztowało Niemcy wiarygodność na arenie międzynarodowej” - podkreślił dziennik. „Aby ją odzyskać, Berlin musiałby zdystansować się od demonstracyjnej bliskości z izraelskim rządem. Wówczas Niemcy mogłyby pomóc w stworzeniu rzeczywiście wspólnej europejskiej polityki zagranicznej wobec Bliskiego Wschodu” - podsumował „SZ”.
Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)
mobr/ rtt/




























































