REKLAMA

Katastrofalne prognozy dla gospodarki Chin

Maciej Kalwasiński2020-03-25 11:55analityk Bankier.pl
publikacja
2020-03-25 11:55

Analitycy spodziewają się, że PKB Chin w pierwszym kwartale wyraźnie spadnie. Niektórzy eksperci sądzą nawet, że chińska gospodarka - po raz pierwszy od ponad 40 lat - oficjalnie skurczy się w całym roku.

Choć nikt nie miał wątpliwości, że działania podjęte przez władze i mieszkańców Chin w celu zatrzymania epidemii koronawirusa zmroziły tamtejszą gospodarkę, to powszechnie zastanawiano się, czy Pekin będzie gotowy to przyznać w oficjalnych danych makroekonomicznych. Dopiero po tym, jak w ubiegły poniedziałek chińscy statystycy podali, że produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna i inwestycje odnotowały bezprecedensowe załamanie, a do tego wyraźnie pogorszyła się, i tak już cykliczne słaba, sytuacja na rynku nieruchomości, rozpoczęła się fala rewizji prognoz PKB Państwa Środka w I kwartale i całym roku.

W poprzednim tygodniu aktualizacji dokonało 14 dużych instytucji – wynika z zestawienia Bloomberga. Wszystkie zakładają, że w I kwartale PKB Chin spadnie w porównaniu do analogicznego okresu 2019 r. Byłaby to pierwsza tego typu sytuacja od co najmniej 1992 r., odkąd istnieją porównywalne dane.

Średnia prognoz wynosi -6 proc. Najdelikatniejszego spowolnienia spodziewa się OCBC (-1 proc. rdr), najgwałtowniejszego – Bloomberg Economics (-11 proc.). Sama różnica oczekiwań ekspertów jest nietypowa – od lat PKB jest „rysowany od linijki” przez chińskich statystyków, zatem i oczekiwania analityków pozostawały zgodne.

/ Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego

Zmianie uległy również perspektywy dla całego roku -  analitycy oczekują gwałtownego spowolnienia. Średnia prognoz 14 instytucji wynosi 3 proc. Gdyby taki scenariusz się ziścił, oficjalnie chińska gospodarka urosłaby najwolniej od 1976 r. – ostatniego roku życia Mao Zedonga i tragicznej rewolucji kulturalnej. Nawet nieco słabszą prognozę (2,6 proc.) zaprezentował dziś chiński bank inwestycyjny CICC.

Prognozy wzrostu PKB Chin

Q1 2020 r.
OCBC -1% 5%
Standard Chartered -4,2% 4%
Oxford Economics -5% 1%
UBS -5% 1,5%
Morgan Stanley -5% 4%
Citi -5,2% 3,7%
Bank of America -6% 1,5%
Credit Agricole -6% 4,9%
Macquarie -6% bardzo ciężko o 5%
Pantheon Macroeconomics -6% lub mniej 2%
Nomura -9% 1,3%
Goldman Sachs -9% 3%
S&P Global Ratings -10% 2,9%
Bloomberg Economics -11% 1,4%
Źródło: Bloomberg

Są jednak również eksperci (np. fiński BOFIT), którzy wskazują, że w 2020 r. PKB Chin realnie spadnie – poprzednio miało to miejsce właśnie w fatalnym 1976 r. Przez kolejne cztery dekady średnie tempo wzrostu przekraczało 9 proc., od lat jednak stopniowo zwalnia – w ubiegłym roku wyniosło 6,1 proc., najmniej od 1990 r.

Propagandowa ofensywa Pekinu: Część II – gospodarczy sukces

To, czy katastrofalne prognozy się potwierdzą, zależy nie tylko od faktycznej kondycji gospodarki, ale i skłonności władz do przyznania tego faktu. Pomimo zapewnień Xi Jinpinga i jego podwładnych o przejściu do ery „nowej normalności”, w której wielkość produktu krajowego brutto nie ma tak fundamentalnego znaczenia jak kiedyś, Chińczycy nadal oddają cześć bożkowi PKB. Pekin wyznacza konkretny liczbowy cel i jest on, różnymi (często nieracjonalnymi) sposobami realizowany. Potem partia może się chlubić „bezprecedensowym” sukcesem przed obywatelami i całym światem.

/ fot. Xie Huanchi / ZUMA Press

Fakt, że chińskie władze przyznały, że w lutym (a nawet w całym kwartale) doszło do załamania gospodarki, nie oznacza wcale, że będą gotowe to robić dalej. Fatalne wyniki w I kw. ujdą Pekinowi na sucho – w oczach ludności Państwa Środka i świata są uzasadnione epidemią koronawirusa: Chiny poniosły koszt ekonomiczny, by ratować zdrowie i życie ludzi. Jest to oczywiście jasna strona medalu – z drugiej strony można obwiniać partię, że zadziałała zbyt późni. Gdyby zdecydowano się na wcześniejszą interwencję, mogłaby być ona mniej dotkliwa. Tyle że taka narracja w obecnych okolicznościach, gdy z epidemią nie radzą sobie kraje Zachodu, zapewne nie będzie dominująca.

Szczególnie że chińskie władze przystąpiły do wyraźnej propagandowej ofensywy. Obok doniesień o triumfie nad koronawirusem za Murem i „pomocy” dla innych krajów, chińskie władze mogą sięgnąć po kolejne argumenty, bardziej istotne w następnej fazie globalnej pandemii. Na razie kluczowa pozostaje skuteczność na polu medycznym, wkrótce na pierwszy plan wyjdą jednak problemy gospodarcze. Wtedy Pekinowi przyda się opowieść o sukcesie ekonomicznym. A do tego niezbędne będą zaskakująco dobre odczyty danych makro.

V, U, a może W?

Możliwa jest nawet publikacja przyzwoitych (niewielki spadek PKB rdr) statystyk już za I kwartał – z racji na ruchome obchody Nowego Roku księżycowego marzec odpowiada za ok. 40 proc. aktywności gospodarczej w tym okresie, a przecież w tym miesiącu sytuacja w Państwie Środka ma już oficjalnie wracać do normalności. Byłaby to jednak koncepcja bardzo odważna, zważywszy na inne doniesienia zza Muru, według których wiele firm wciąż działa na pół gwizdka (czyli ok. 75 proc. normy z 2019 r. - wyliczenia Trivium na podstawie oficjalnych danych), a inne pozostają zamknięte (m.in. prawie 30 proc. małych i średnich przedsiębiorstw).

Analitycy dywagują, jaką formę przybierze przebudzenie gospodarki – na wzór litery V, U, a może W. Najwięksi (i nieliczni) optymiści zakładają pierwszy scenariusz – po gwałtownym załamaniu następuje silne odbicie i sytuacja szybko wraca do normy. Zwolennicy drugiej koncepcji prognozują, że wzrost aktywności będzie stopniowy, ale wkrótce powróci do typowych poziomów. Obecnie najbardziej prawdopodobny wydaje się jednak pogląd nr 3 – po wyjściu z dołka nadejdzie kolejne spowolnienie, spowodowane fatalną sytuacją za granicą bądź drugą falą epidemii w samych Chinach.

Przyspieszenie aktywności gospodarczej nie będzie łatwe, co widać już w mniej popularnych, a częściej publikowanych danych, m.in. ruchu na ulicach, sprzedaży samochodów czy biletów kinowych. Działania podjęte przez władze i mieszkańców Chin w obliczu epidemii wywołały szok podażowy i popytowy.

Z częścią problemów już udało się uporać, jednak inne pozostają nie do przeskoczenia. Firmy borykają się z brakami płynności i poprzerywanymi łańcuchami dostaw oraz niższym popytem w kraju i za granicą. Konsumenci wydają mniej – czy to dlatego, że mniej przebywają w miejscach publicznych (czasowe), czy z powodu wzrostu do oszczędzania w obawie przed ponownym pogorszeniem sytuacji (trwałe). Setki milionów Chińczyków nie odzyskają dochodów utraconych nieuzyskanych z powodu dłuższej przerwy w pracy w okresie po Nowym Roku – zmniejszą się zatem ich możliwości nabywcze.

Spadek popytu nakręca spadek podaży i vice versa: skoro nie ma kupca na produkt czy usługę, nie ma po co go produkować. A skoro ogranicza się produkcję, spada zapotrzebowanie na pracowników. W efekcie mają oni mniej pieniędzy, by wydawać, więc spada popyt. I tak w koło Macieju.

Jak nie wylać dziecka z kąpielą

Ten zaklęty krąg starają się przerwać władze centralne i lokalne. Pobudzenie podaży jest w Chinach relatywnie (bo może być ograniczone przez dostępność komponentów z zagranicy) proste, gorzej z popytem. Jak skłonić ludzi, by wydawali więcej? Na to pytanie szukają zresztą odpowiedzi politycy i ekonomiści na całym świecie.

Obok podtrzymywania źródeł dochodów i zapewniania, że wyjście z domów jest bezpieczne przy zachowaniu odpowiednich zasad, chińskie władze m.in. naciskają na banki (które borykają się z własnymi problemami), by udzielały więcej kredytów i obniżały ich koszt oraz przyspieszają projekty infrastrukturalne (a także przekazują mieszkańcom vouchery, które ci mogą wymienić na produkty w sklepach, czy nawet przedłużają weekendy).

Pekin ewidentnie stara się jednak nie wylać dziecka z kąpielą. Zarówno odpowiedź fiskalna, jak i monetarna wciąż nie są tak oszałamiające, jak przed dekadą, w odpowiedzi na globalny kryzys. I raczej nie będą. Przez ostatnie kilka lat władze podejmowały starania, by przestawić gospodarkę na nowe tory i ograniczyć ryzyka w sektorze finansowym – m.in. oficjalnie wspierały konsumpcję, walczyły z bankowością cienia oraz ograniczały zadłużenie przedsiębiorstw.

Czy powrót do przeszłości jest pożądany i w ogóle możliwy? Zadłużenie sektora niefinansowego wciąż rośnie – do blisko 260 proc. PKB na koniec III kw. 2019 r. według danych BIS (są też wyższe szacunki) – i osiągnęło poziom niespotykany wśród krajów o tak niskim dochodzie na głowę mieszkańca. Bardzo groźne jest przede wszystkim błyskawiczne tempo wzrostu w ostatnich latach. Problem stanowiłby również zapewne szwankujący mechanizm transmisji monetarnej czy mniejsza niż przed laty nadwyżka w obrotach z zagranicą przy chęci zachowania kontroli nad kursem juana.

Poziom zadłużenia sektora niefinansowego do PKB (oś Y) w zestawieniu z PKB per capita według parytetu siły nabywczej (oś X) / BlackRock

Chwilowy powrót na starą, niebezpieczną ścieżkę – prowadzącą do powtórki wydarzeń z Japonii – może się okazać konieczny, ale musi być bardzo ostrożny. Xi raczej zrezygnuje z realizacji obietnicy podwojenia PKB w dekadę 2010-2020 r. Aby osiągnąć ten cel, PKB musiałby wzrosnąć w tym roku o ok. 6 proc., a licząc „kreatywnie” – o blisko 5 proc. Oczywiście Chińczycy nie raz dowiedli, że w tym obszarze kreatywności im nie brakuje, więc być może wyczarują na papierze odpowiednie liczby.

Natomiast ewentualna budowa kolejnych mostów donikąd za wykreowane przez banki pieniądze odbije się Państwu Środka czkawką, a koszt tych działań zapewne okaże się za kilka (naście, dziesiąt?) lat o wiele większy niż zysk dzisiaj, nawet w obliczu koronawirusa. Polityków nie zwykło to powstrzymywać, nawet tych rzekomo planujących na 1000 lat do przodu. Zobaczymy, czy cesarz Xi jest wyjątkiem.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (36)

dodaj komentarz
chipek
Patrząc na te prognozy to myślę że ci tzw. eksperci mają wielościenną kostkę, którą rzucają i patrzą ile oczek im "wyskoczyło", tym z OCBC -1 a tym z Bloomberga -11. Oczywista oczywistość rzut kostką kosztuje bo rzuca nią ekspert. Czy u nas nie mamy tej samej sytuacji? Aniołki tow. Glapińskiego chyba Patrząc na te prognozy to myślę że ci tzw. eksperci mają wielościenną kostkę, którą rzucają i patrzą ile oczek im "wyskoczyło", tym z OCBC -1 a tym z Bloomberga -11. Oczywista oczywistość rzut kostką kosztuje bo rzuca nią ekspert. Czy u nas nie mamy tej samej sytuacji? Aniołki tow. Glapińskiego chyba też taką funkcję w NBP pełnią. No i kasa jest!
and00
Generalnie analitycy od dawna budzą we mnie śmiech
Co do NBP to akurat ich prognozy dotyczące Polski były raczej trafne
A te babki akurat nie zajmują się analizami, tak że może najpierw się dowiedz, a nie szeż dezinformacji
mario35x
u nas bedzie gorzej bo duza czesc spoleczenstwa jest nauczona wyciagac reke po cudza kase.. spoleczenstwo rozczeniowe 500+ itd zamiast pracowac .. trzeba bardziej pomyśleć jaki rachunek chińczykom wystawić za wywołanie epidemii ..
bha
Pewnie pracować najlepiej...Za minimalne grosze proponowane przez zdecydowaną większość tzw.dawców pracy na rynku w Ogromie branż i zawodów od wielu lat
jacyna2017
Nie powtarzaj bajeczek z gadzinowych mediów typu TVN/GW i Axcelowe gazetki tylko samodzielnie patrz na fakty - jak przy najmniższym od lat bezrobociu - kilka % - 'duża część społeczeństwa' wyciąga rękę zamiast pracować!? Oni czadzą bo mają interes a masa łyka i powtarza!
mario35x odpowiada bha
nikt nie zabrania pracować na swoim
tindala
Powszechna pandemia spowoduje na świecie duży spadek popytu na chińskie towary, dodatkowo jeszcze świeżo uświadomione poczucie zbyt dużej zależności od produkcji w Chinach też zrobi swoje.
Oczywiście Chiny mają gigantyczny rynek wewnętrzny i mogą mocno stymulować popyt wewnętrzny. Idą duże zmiany. I nie myślę
Powszechna pandemia spowoduje na świecie duży spadek popytu na chińskie towary, dodatkowo jeszcze świeżo uświadomione poczucie zbyt dużej zależności od produkcji w Chinach też zrobi swoje.
Oczywiście Chiny mają gigantyczny rynek wewnętrzny i mogą mocno stymulować popyt wewnętrzny. Idą duże zmiany. I nie myślę o robaczkach typu Pani Kidawy, czy Biedronia.
niedorzeczny
Co jakiś czas pojawia się informacja, że jeden albo drugi kraj kupił dużo sprzętu medycznego od Chin. Czyli popyt na niektóre chińskie towary właśnie wzrósł po tym, jak Chińczycy dobrze sobie dali radę z epidemią.
znawca_inwestor
W związku z epidemią koronowirusa Putin przełożył referendum w sprawie zmian w konstytucji, dzięki którym mógłby ponownie ubiegać się o reelekcję.
and-owc
W Chinach lubią słuchać starą polską piosenkę "Teraz Jest Wojna" ( Zakazane Piosenki ).

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki