Liberalizm „robi” – a jakże – za „żelaznego wilka” jak onegdaj „Żydzi”, „masoni” lub „cykliści”.
A ja mam kilka pytań: którzy to „liberałowie” uważali, że wszystko można wyprodukować pod warunkiem, że ktoś to kupi – więc najważniejsze dla gospodarki są operacje na otwartym rynku finansowym? Którzy to „liberałowie” doradzali wprowadzenie pieniądza wirtualnego i porzucenie standardu złota, żeby jakiś kruszec nie przeszkadzał w prowadzeniu tych operacji??? Wychodzi na to, że spekulanci ze szkoły Keynesa to liberałowie byli. Jeszcze trochę i niektórzy NSDAP też uznają za partię liberalną – bo miała przecież w programie poszanowanie własności.
Więcej na blogu Roberta Gwiazdowskiego.
































































