„Wielu Polaków, którzy od dwóch lat masowo kupują jednostki funduszy inwestycyjnych, mogło wczoraj przeżyć szok. Wczesnym popołudniem warszawskie indeksy notowały spadki, których nie pamiętają największe wygi na rynku. W pewnym momencie indeksy średnich i małych spółek traciły po 11 proc., najwięcej w historii.” – informuje „Rzeczpospolita”.
„Powód takiej sytuacji jest jeden: obawy o amerykański rynek kredytów hipotecznych i ich wpływ na tamtejszą gospodarkę” - mówi „Rzeczpospolitej” Marek Nienałtowski z Wealth Management Solutions.
„W Stanach Zjednoczonych coraz więcej osób ma problemy ze spłacaniem kredytów hipotecznych. To jednak wiadomo od co najmniej roku. Problem w tym, że w ostatnich tygodniach kłopoty kredytobiorców stały się kłopotem całej gospodarki. Co kilka dni pojawia się informacja, że jakaś instytucja finansowa traci płynność, ponieważ nie otrzymuje swoich wierzytelności. Kolejnym trupem wypadającym z szafy był ostatnio największy amerykański pożyczkodawca hipoteczny Countrywide Financial Corp., który ogłosił, że 11,5 mld dolarów przeznaczonych na udzielanie kredytów musi wykorzystać na utrzymanie płynności.„ – informuje „Rzeczpospolita”.
„Na szczęście większość ekonomistów uspokaja, że kryzys gospodarczy w Stanach Zjednoczonych jest bardzo mało prawdopodobny, a fundamenty polskiej gospodarki pozostają bardzo silne. - Ze strony amerykańskiej gospodarki na razie nic nam nie grozi. Już wiele osób prognozowało jej kryzys i nie mieli racji - mówi profesor Jan Winiecki. Ale dla inwestorów giełdowych dużo ważniejsze jest inne pytanie: czy drobnych graczy ogarnie strach i zaczną wycofywać się z funduszy inwestycyjnych? To fundusze bowiem były paliwem dla wzrostu na warszawskiej giełdzie. Polacy masowo kupują jednostki uczestnictwa. Tylko w lipcu przeznaczyli na nie rekordowe 5,3 mld zł. Jeżeli strach spowodowałby masowe umarzanie jednostek, fundusze musiałyby sprzedawać akcje.” – czytamy dalej.
„Na razie sytuacja jest spokojna. - Nie miałem wczoraj telefonów odludzi, którzy chcieliby się wycofać z funduszy. Wręcz przeciwnie. Wiele osób jest zainteresowanych, czy można już kupować akcje po korzystnej cenie - mówi nam anonimowo doradca w jednym z funduszy. Również w biurach maklerskich panował spokój. Popołudniu w Centralnym Domu Maklerskim Pekao SA przy rondzie ONZ nie było ani jednego klienta. Ale fala może dopiero nadejść. - Osoby, które zainwestowały w fundusze, chcąc szybko osiągnąć zyski, mają teraz problem - mówi Błażej Bogdziewicz. - Nie wykluczam, że spadki będą trwały. W perspektywie roku możliwe jest wszystko, nawet to, że WIG będziena minusie w porównaniu z wczorajszym poziomem. - Jeżeli zacznie się masowa ucieczka, to indeksy mogą spadać - przyznaje prezes ING TFI Sebastian Buczek.„ – informuje gazeta.
Więcej informacji o sytuacji na giełdzie można znaleźć w dzisiejszym wydaniu „Rzeczpospolitej”, w artykule Ignacego Morawskiego pt. Giełda: największa panika od 2000 roku”.
M.D.




























































